Ukraina to wciąż słaba demokracja, na dodatek kraj ten przeżywa od dłuższego czasu prawdziwą zapaść gospodarczą - mówi Paweł Wołowski, kierownik Zespołu Ukrainy, Białorusi, Mołdawii i Państw Bałtyckich w Ośrodku Studiów Wschodnich, w rozmowie z Maciejem Domagałą.
Jeszcze pięć lat temu Wiktor Janukowycz był odbierany jako symbol polityki prorosyjskiej. Teraz jego pierwsze deklaracje po ogłoszeniu zwycięstwa wyborczego świadczą o tym, że powinniśmy zweryfikować swoją ocenę. Co się zmieniło? Jaki jest Janukowycz w 2010 roku? Jaka będzie jego polityka zagraniczna? Jeszcze bardzo trudno powiedzieć. Łatwiej mówić o roku 2004, kiedy Janukowycz orientował się na Rosję w swoich wypowiedziach i w retoryce. Natomiast już wówczas widać było, że w jego polityce uwidaczniały się również inne priorytety. Jest autorem sformułowania, że Ukraina nie będzie za wszelką cenę iść do Unii Europejskiej, ale zbuduje własną Unię we Lwowie i Dniepropietrowsku.
W tej wypowiedzi chodziło o pokazanie, że powinny być prowadzone reformy wewnętrzne, które zbliżą Ukrainę do Unii. Janukowycz i część jego otoczenia właśnie taki typ myślenia posiadają. Janukowycz będzie starał się balansować między Wschodem a Zachodem, już sygnalizuje elastyczność w sprawie bazy Rosji na Krymie
Czy można próbować postawić prognozę co do kierunku jego prezydentury teraz? Polityka zagraniczna jest bardzo trudna do przewidzenia. Na pewno nie ma mowy o budowaniu jakichś jednoznacznych sojuszy. Będzie próba utworzenia lepszych relacji z Rosją, ponieważ relacje na poziomie oficjalnym za czasów prezydenta Juszczenki rzeczywiście nie układały się najlepiej. Co prawda nie tylko za sprawą strony ukraińskiej. Ale Janukowycz jest świadomy, że musi równoważyć stosunki z Rosją wektorem europejskim. Być może dlatego szefowa jego sztabu wyborczego Anna German zapowiada, że w pierwszą wizytę zagraniczną Janukowycz uda się do Brukseli. Jednakże nie sposób dziś jednoznacznie przewidywać, jak konkretnie wyglądać będzie polityka zagraniczna nowego prezydenta.
Już są pewne deklaracje, które świadczą o tym, że Janukowycz będzie szukał trzeciej drogi między Unią Europejską a Rosją. Z jednej strony mówi, że Ukraina szuka zbliżenia z Unią, a w z drugiej już pokazuje gesty ważne dla Rosji. Sugeruje, że Flota Czarnomorska będzie mogła korzystać z bazy na Krymie dłużej niż do 2017 r. To było od dawna kwestią sporną w stosunkach ukraińsko-rosyjskich. To pusta deklaracja czy stoi za nią chęć zaspokojenia ambicji rosyjskich? Moim zdaniem nie chodzi tu o wyważanie polityki zagranicznej między Wschodem a Zachodem. Jeśli chodzi o Flotę Czarnomorską, wcale nie jest powiedziane, że Janukowycz od razu pójdzie na ustępstwa. Zwłaszcza że konstytucja Ukrainy zakazuje pobytu jakichkolwiek obcych wojsk na terytorium państwa. Ale Janukowycz chce pokazać, że jest elastyczny w stosunkach z Rosją i zasygnalizować, że o bazie rosyjskiej nad Morzem Czarnym można rozmawiać.
Jednocześnie Janukowycz zdaje się zapowiadać, że być może uchyli dekret byłego prezydenta Wiktora Juszczenki o nadaniu Stepanowi Banderze tytułu Bohatera Ukrainy. To ukłon w stronę Polski i Zachodu? Bardziej prawdopodobne wydaje mi się, że odwołania dekretu nie będzie, bo to zostałoby z kolei bardzo źle przyjęte na zachodzie Ukrainy. To newralgiczna kwestia, zwłaszcza jeśli Partia Regionów próbowałaby zawiązać koalicję w parlamencie z Naszą Ukrainą. Nie ma wątpliwości, że będzie potrzebować wsparcia posłów tej partii. A zapleczem Naszej Ukrainy jest właśnie zachód kraju, gdzie odwołanie dekretu o uhonorowaniu Bandery mogło być źle przyjęte.
Więc co zrobi nowy prezydent Ukrainy, żeby nie przekreślać szans swojej partii na utworzenie większości w parlamencie? Janukowycz skrytykował dekret, jego pozycja jest znana i absolutnie nie będzie wprowadzał go w życie. Natomiast nie sądzę, żeby zamierzał rzeczywiście całkowicie znieść decyzję Juszczenki.
Prezydent Aleksander Kwaśniewski powiedział w Polskim Radiu, że możliwa jest współpraca środowiska Julii Tymoszenko z Wiktorem Janukowyczem. Na ile jest to realny scenariusz? Wydaje mi się to teraz bardzo trudne. Szczególnie że widać już wyraźnie, że Tymoszenko przechodzi na pozycje opozycyjne. Porozumienie nie będzie możliwe.
Skoro już mówimy o pani premier. Tymoszenko twierdzi, że Janukowycz dostał milion głosów za dużo, a wybory były sfałszowane. Podobno ma na to jakieś dowody. Czy uważa Pan, że Tymoszenko ma jakieś podstawy, by krytykować rezultat elekcji? Myślę, że nie ma absolutnie żadnych. Po przejściu Tymoszenko na pozycje opozycyjne szanse na współpracę pani premier z przyszłym prezydentem są zerowe
Czyli nie ma wątpliwości co do wyniku, a za kilka tygodni będzie miała miejsce inauguracja Janukowycza. Czy sądzi Pan, że będzie dobrym prezydentem dla Polski? Z punktu widzenia Warszawy, czy dobrze się stało, że to właśnie on zwyciężył w wyborach? Niełatwo odpowiedzieć na to pytanie. W każdym razie nie sądzę, że będzie gorszym prezydentem, niż byłaby Julia Tymoszenko, gdyby to ona odniosła zwycięstwo wyborcze.
Kiedy spytałem Alexandra Rahra z niemieckiego think tanku DGAP, czy Europa akceptuje Janukowycza, odpowiedział, że trzeba pogodzić się z demokratycznym wynikiem. Jak silna jest demokracja na Ukrainie? Niestety, Ukraina jest wciąż bardzo słabą demokracją. Jest też państwem przeżywającym niezwykle poważny kryzys gospodarczy i budżetowy.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.