Menu Region

Pepe przyćmił Ronaldo

Pepe przyćmił Ronaldo

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Znakomicie rozpoczął się turniej Euro 2008 dla Portugalii. Czwarty zespół mundialu sprzed dwóch lat i wicemistrz Europy sprzed lat czterech pokonał 2:0 Turcję. - Jesteśmy już w połowie drogi do wyjścia z grupy - powiedział szczęśliwy trener Luiz Felipe Scolari.
Zresztą Brazylijczyk świętował już większe triumfy, poza wspomnianymi sukcesami ma bowiem na koncie także mistrzostwo świata z Brazylią.

Mecz zaczął się jednak nerwowo, a "Nochal" Scolari co chwila podrywał się z ławki i szarpał dres, podobnie zresztą jak kompletnie niepanujący nad emocjami opiekun Turków Fatih Terim. Tymczasem na boisku trwał klincz obu zespołów, uważnych w obronie, które nie potrafiły stwarzać sobie sytuacji bramkowych.


Częściej piłkę posiadali Portugalczycy, którzy nawet zdobyli prowadzenie w pierwszej połowie po główce Pepe. Stoperowi Realu Madryt niemiecki sędzia odgwizdał jednak pozycję spaloną. Powtórki pokazały, że się nie pomylił.

Najbardziej zawodziły gwiazdy. U Turków niewidoczny był obrońca Hamit Altintop z Bayernu Monachium i napastnik Nihat Kahveci z Villarreal. Natomiast wśród Portugalczyków ledwie przebłyski geniuszu pokazywał Cristiano Ronaldo.

Napastnik, kuszony przez Real, był bardzo rozkojarzony, mało dryblował i strzelał, a raz nawet dał sobie zabrać wolnego z dogodnej odległości (spudłował Simao Sabrosa). Najwyraźniej nie będzie to jego turniej.

Mecz po przerwie nie zmienił się, bo rywale większą uwagę przywiązywali do przeszkadzania sobie, za mało było ryzyka. Jak to zrobić, pokazał dopiero Pepe. W 61. min. ruszył pod bramkę Volkana Demirela, przed polem karnym rozegrał szybką "klepkę" z Nuno Gomesem i będąc już sam na sam z bramkarzem, nie zawiódł. 1:0!

I dopiero wtedy zaatakowali mocniej Turcy, piłka raz po raz zagrażała bramce Ricardo, ale niewysoki Portugalczyk zawsze był na miejscu. Tempo nie spadało ani na chwilę, a technicznymi zagraniami zaczął imponować 21-letni pomocnik Sportingu Lizbona Joao Moutinho. Swobodnie dryblował, odbierał piłki, podawał, strzelał - znacznie lepiej od Deco i Ronaldo razem wziętych!

Już w doliczonym czasie Portugalczyk przejął w polu karnym piłkę od Ronaldo, cudownie ograł tureckich stoperów i wyłożył futbolówkę przed pustą bramkę. Nadbiegający Raul Meireles nie miał najmniejszych problemów z podwyższeniem wyniku na 2:0.

Wicemistrzowie Europy rozpoczęli zatem turniej lepiej niż cztery lata wcześniej na własnych boiskach - wtedy przegrali 1:2 z Grecją. Poza wyraźnym zwycięstwem warto też zwrócić uwagę na słupek po strzale Ronaldo i poprzeczkę Gomesa. Podopieczni Scolariego grają szybko, z pierwszej piłki, dużo biegają, a techniką przewyższają wszystkich konkurentów na kontynencie.

Ale warto pamiętać, że to turniej, no i że Ronaldo wygląda nie tylko na zmęczonego angielską ligą, ale i mocno rozkojarzonego.
Na szczęście jest Moutinho!


Paweł Kieszek (bramkarz Sportingu Braga): Portugalczycy, mimo że nie zachwycili w pierwszym meczu, i tak są dla mnie jednymi z faworytów mistrzostw. Turcja to bardzo niewygodny rywal, a podopieczni Scolariego nie mieli z nią specjalnych problemów. Jestem nieco zaniepokojony postawą Ronaldo. Być może jest przemęczony po ciężkim sezonie. W zespole są jednak Nani i Quaresma, którzy mogą go wspomóc. Nieźle zagrał Moutinho, ale trochę mnie to zdziwiło. Grałem przeciwko niemu w lidze i niczym specjalnym mnie nie oczarował. Myślę, że Portugalia pokona w następnym meczu Czechy.

Piotr Dziewicki (obrońca Antalyasporu): Po pierwszych dwudziestu minutach myślałem, że Portugalczycy wręcz rozniosą Turków. Tak się jednak nie stało, bo turecki zespół zaczął częściej atakować, a na dodatek miał w swoich szeregach obrońcę Serveta Cetina. Po stracie gola gracze Terima odkryli się, a ostatnia akcja Portugalii wyglądała jak na treningu. Turcy muszą pokonać teraz Szwajcarów. Na pewno jest to możliwe, bo obie drużyny prezentują zbliżony poziom. Za zespołem znad Bosforu przemawia jednak większa ambicja i to, że zawsze grają z sercem.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.