Menu Region

Nazi polują w internecie

Nazi polują w internecie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Grażyna Kuźnik

2Komentarze Prześlij Drukuj
"Zig Heil, antyfaszystowska kórwo. Niedługo zginiesz..." - pisał w SMS-ach Adam z Zabrza do nauczycielki z Białegostoku. On został ukarany, ale wielu innych wciąż działa ponad prawem. Czas zatrzymać tę brunatną falę.
1/5

(© Mikołaj Suchan)

"Hitler" pisze SMS-a do licealnej polonistki Anny Klozy: "Zig Heil, ty antyfaszystowska kórwo, skini na zawsze, white power". Potem kolejne: "Niedługo zginiesz, ty będziesz następna, Zig Heil". To nie jego nauczycielka; nie z jego szkoły (on chodzi do zawodówki) i nie z jego miasta (on jest z Zabrza, ona z Białegostoku). Telefon wziął z Redwatch, internetowej strony tropiącej "zdrajców białej rasy". Wyznawcy ruchu już wiedzą, co mają z nimi robić.

Takich gróźb obawiają się kolejne osoby wpisywane na stronę Redwatch. Niedawno pojawili się aktorzy, jak Magdalena Cielecka czy Jacek Poniedziałek, dziennikarze: Jacek Żakowski, Piotr Najsztub, Grzegorz Miecugow, Michał Ogórek, Janina Paradowska, Kazimiera Szczuka, Tomasz Raczek, piszarze: Paweł Huelle, Olga Tokarczuk, Julia Hartwig. Łącznie ponad 500 nazwisk ludzi nauki, teatru, prasy, literatury. W maju warszawska policja rozpoczęła śledztwo w tej sprawie.

- Jako dziennikarz jestem przygotowany do różnych ataków, to jest wpisane w mój zawód. Ludzie kultury, nauczyciele nie są jednak gotowi na silne emocje, związane z agresją ludzi o chorym światopoglądzie. Ale działalność faszystów to skutek tolerowania w naszym państwie przejawów antysemityzmu, rasizmu, ksenofobii. Sprawcy czują się bezkarni. Przykładów na to nie brakuje - mówi Piotr Najsztub. Policja już go uprzedziła, że będzie przesłuchiwany. A kiedy znajdą się na policji twórcy listy? Nie wiadomo.

Rasizm i nazizm w Polsce mają się dobrze. Tylko ostatnio w Warce grupa młodzieży pobiła 19-letniego Żyda z USA, który przyjechał zwiedzać żydowski cmentarz. W Elblągu kilku kiboli skatowało 51-letniego czarnoskórego lekarza. Arkadiusz Mysona z łódzkiego ŁKS biegał po boisku w koszulce z antysemickim napisem. Za swastyki i hajlowanie na stadionach kar nie ma. Pewnie kolejne świat zobaczy więc na Euro 2012.

Osaczona

Białostocka nauczycielka Anna Kloza ma z faszystami do czynienia od kilku lat. Założyła Towarzystwo Przyjaciół Kultury Żydowskiej, prowadzi koło historyczne "Pamięć", organizuje spotkania uczniów z ludźmi, którzy w czasie wojny ratowali Żydów. I dlatego wpisali ją na stronę z mottem: "Pamiętaj miejsca, twarze zdrajców rasy, oni wszyscy zapłacą za swoje zbrodnie". Doprowadziła do tego, że trzech z nich dostało wyroki.

Miesiąc temu dostała Nagrodę im. Ireny Sendlerowej "Za naprawianie świata". Na drugi dzień jej klatkę schodową pokryły wyryte w ścianach groźby, szubienice i swastyki. Od parteru aż po trzecie piętro. - Znów mnie zaskoczyli. Policja pojawiła się szybko, bo mój telefon jest na ich liście priorytetowej, ale sprawców nie złapano. Tylko ja zeznawałam do późna w nocy - mówi nauczycielka. Nie dała się zastraszyć. Nagrodę im. Sendlerowej otrzymała też za odwagę. Ale inni się boją. Na Redwatch są nazwiska nauczycieli z całej Polski i ich uczniów. Wszyscy przeżywają szok, gdy widzą własne zdjęcie i dokładne dane z zachętą do zemsty na "zarazie ludzkości". O tym, że jest na liście, Anna Kloza dowiedziała się od swojego ucznia, który znalazł się tam wcześniej.

Rodzice uczniów panikują; nie pozwalają dzieciom uczestniczyć w zajęciach o tolerancji, porządkować żydowskich cmentarzy. Nauczyciele też się wycofują. Ale kto raz trafi na Redwatch, już tam zostaje. Strona jest jak z żelaza, nie można jej zdjąć, bo jest na zagranicznych serwerach. - Nie dziwię się, że ludzie się boją. Ja przeszłam koszmar - przyznaje Anna Kloza. - Kiedy ujawniono moje dane, zaczęły się groźby. Codziennie dostawałam po siedem, osiem wyzwisk. Czułam się osaczona, bałam się o córkę. Właśnie wtedy w Warszawie faszyści zaatakowali nożem kogoś z listy Redwatch. Groźby stały się realne. Nie mogłam pojąć, kim są ci ludzie, skąd się wzięli. Z naszych szkół i domów?

Tak, ze szkół: "Zgnoimy cię Żydówko", "Pilnuj lepiej swojej rodziny", "Niedługo zginiesz" - takie SMS-y wysyłano jej z Zespołu Szkół Łączności w Krakowie, z komputera Klubu Miłośników Linuksa. Z domów pisali: "Pitbull" z Białegostoku, Emilian z Kołobrzegu i "Hitler" z Zabrza. SMS-y nadchodziły z całej Polski. Czytała: "Nie martw się, zaniedługo ktoś cię dojdzie w końcu, nienadaremno na Redwatchu jesteś" i "Zdychaj jak stara k...".

- Nawet na portalu Nasza Klasa nie mam spokoju. Na szkolnym placu rozrzucono ulotki przeciwko mnie, wciskano je młodzieży. Uczeń jedną mi przyniósł. Ktoś zadał sobie dużo trudu, bo obraźliwa treść jest obszerna. Figuruję też w piśmie niejakiego Leszka Bubla. Na szczęście mam wsparcie wśród uczniów i studentów. Pracujemy teraz nad szlakiem dziedzictwa żydowskiego na Podlasiu, to piękna sprawa, nie ulegamy szantażom - zapewnia nauczycielka.

Nie ukrywa jednak, że nie czuje się bezpiecznie po wyjściu z pracy; nie wie, co ją spotka na ulicy, we własnym bloku. Ochrony nie dostała; wystarczy jednak, że wciśnie 112, a policja już jest pod jej domem. Dotąd nikogo z dewastujących ściany czy rozrzucających ulotki nie udało się złapać. Otuchy dodaje jej list Marka Edelmana: "Dziękuję, że Pani uczy i wychowuje nowe pokolenie światłych obywateli. Jestem dumny, że w Polsce mamy takich nauczycieli".

...SS w komputerze

Przed sądem stanęli autorzy najgorszych SMS-owych gróźb wobec niej. Uczniowie z trzech różnych miast, podobni do siebie. Adam W., pseudonim Hitler, jest z Zabrza. Ogolony na łyso, w bojówkach, mocno przygaszony. - Z tą ksywką nic nie mogę zrobić. Dali mi ją koledzy z podwórka i tak zostanie, czy chcę, czy nie - tłumaczy niechętnie. Z grupą zerwał, nie jeździ już na spędy. Na co dzień, zapewnia, też nie było spotkań, skrzykiwali się tylko przez internet na różne akcje. Jeździli na święta narodowe do Katowic, Chorzowa i Gliwic, krzyczeli, że Polska dla Polaków, i tyle. Więcej z tym było problemów niż zabawy. Teraz koniec. Zmienia swoje życie.

Mieszka przy jednej z głównych ulic Zabrza, w starej kamienicy, ale nie z tych najgorszych. Matka dorabia w Niemczech, ojciec jest na miejscu. Siostra studiuje. Rodzina, mówią sąsiedzi, w porządku, jak na okolicę, gdzie ludzie z fartem nie trafiają. Radzą sobie, jak mogą. Z "Hitlerem" były problemy, bo ciężko dorastał. Uczył się na kucharza; jakoś nie wychodziło, teraz będzie elektrykiem. Znajomi mówią, że kiedyś mu odbijało na punkcie łysych, ale przeszło. Wygląd nawet zmienił, już nie straszy. Karany za pobicie, ma wyrok w zawieszeniu.

- Nie wiem, dlaczego ja do tej pani pisałem - zaczyna Adam i aż go skręca na to wspomnienie. Wystawił się jak głupi. Zwierza się z trudem: - Coś wypiłem, byłem ogólnie zbuntowany. Siedziałem w internecie, poniosło mnie, no i napisałem do nauczycielki takie tam. Potem dopiero pomyślałem, że ona może się bać. Mogła też pomyśleć, że to bzdury. Ale przestraszyła się i tego nie zmienię. Nigdy więcej tego nie zrobię...
Całkiem by zapomniał o swoich groźbach, gdyby nie to, że policja po raz pierwszy zajęła się pogróżkami wobec osób z listy Redwatch. Znalazła autorów tekstów: "Ty żydowski pomiocie, skończysz z nożem w plecach", "Ty qurwo, zginiesz". Żmudną pracą, dzięki pomocy operatorów, dotarli też do komputera Adama. Szok.

Namierzeni

Materiały tam znalezione ocenił biegły sądowy. Złote myśli Davida Lane'a, amerykańskiego białego rasisty. Komplet swastyk. Hasła, fotografie i teksty antyżydowskie. Rasistowskie grafiki. Linki do nacjonalistycznych organizacji, w tym śląskich Białych Orłów. Teksty gloryfikujące SS i omawiające sposób działania esesmanów. Biegły wydał opinię, że archiwa na dysku twardym pochwalają ustrój faszystowski i podżegają do nienawiści na tle rasowym lub wyznaniowym.

Adam W. zeznawał na policji, że nie jest faszystą, tylko nie toleruje homoseksualistów, komunistów, różnych odmieńców i kolorowych. W Polsce nie powinno być Żydów czy Arabów, a Cyganie też niech wyjeżdżają do swojej Bułgarii. Tak uważa on i jego koledzy, którzy nazywają się "Szwadron", "Polityk", "Kotlet"; prawdziwych nazwisk nie zna. - Teraz myślę, że nie szkodzi, jak są różne rasy w jednym państwie - zaznacza Adam. Kilka miesięcy temu dostał wyrok: rok w zawieszeniu na cztery lata. Emilian J. z Kołobrzegu też nie wierzył, że ktoś go namierzy. Kobiecie pogroził, bo go to bawiło, rzadko można pokazać siłę nauczycielce, zwłaszcza jak słabo komuś idzie w szkole. Ale przecież by nie pojechał do Białegostoku spełniać tych gróźb! Korzystał z komputera dziadka; dziadek o mało zawału nie dostał, gdy policja wzięła go za faszystę. Emilian teraz chce się spokojnie uczyć na kucharza.

Z Krzysztofem M., "Pitbullem", z Białegostoku było gorzej, bo jego rodzinę policja ma na oku nie od dziś. Jego wujka poszukiwano listem gończym za zabójstwo, on sam był w poprawczaku. Wiedział o nożu w plecach u jednego z listy i liczył się z tym, że kobieta może się bać. Ale nie że aż tak, żeby nasyłać na niego policję. I to go nauczyło rozumu; więc żałuje tych gróźb. Przed sądem skarżył się na babcię, że mu teraz nie chce dawać pieniędzy, a u niego babcia rządzi. Na procesie każdy z nich bardzo spuścił z tonu. Wszyscy dostali wyroki w zawieszeniu. - Nigdy ich nie widziałam, nie życzyłam sobie tego na procesie - mówi Anna Kloza.

Polonistka z jednego ze śląskich miast, która też jest na liście Redwatch, prosi o anonimowość. Organizacja Krew i Honor wystawiła jej tam druzgocącą opinię: postępowa, tolerancyjna, liberalna. Organizuje z uczniami maraton pisania listów sprzeciwu do reżimowych władz krajów świata, opowiada o Holokauście. - Może to grupa oszołomów, ale się boję. Anna Kloza, którą znam, przeżyła gehennę, nie chcę, żeby mnie spotkało to samo. Nie chcę nagłaśniać swojej sprawy - mówi szczerze nauczycielka. Jej miasto jest mniejsze niż Białystok, tu jest się bardziej na widelcu.

Inna polonistka na zachodzie Polski jest śmiertelnie przerażona. W jej mieście doszło niedawno do głośnego pobicia czarnoskórego; fanatyków tu nie brak. Czuje się bezbronna. Na Redwatch wisi od roku, jest pewna, że to zemsta jakiegoś ucznia. Napiętnowano ją za to, że poleca uczniom "Zdążyć przed Panem Bogiem" Hanny Krall. Zgłosiła się na policję, ale sprawców nie znaleziono. - Staram się zapomnieć o tym, ale moje życie się zmieniło - przyznaje nauczycielka.

W Zabrzu ten sam lęk. Kiedy na Redwatch pojawiło się zdjęcie uczniów i nauczycieli z budowlanki przy porządkach na żydowskim cmentarzu, szkoła mocno to przeżyła. Dla młodzieży i rodziców to był dramat. Dyrekcja straciła zapał do takich inicjatyw; uznała, że idea jest szlachetna, ale nie wolno narażać dzieci. - Teraz coraz trudniej o pomoc uczniów przy porządkowaniu żydowskich cmentarzy. Kiedyś można było liczyć na całe klasy, teraz pomagają znajomi, ci odważniejsi - przyznaje Dariusz Walerjański, historyk i muzealnik z Zabrza, obrońca żydowskich pamiątek. Dostał za to od Państwa Izrael specjalny dyplom. Na Redwatch w podpisie pod zdjęciem uczniów znalazło się złowieszcze zdanie: "Bardzo interesującym przerywnikiem okazał się krótki wykład o historii Żydów w Zabrzu przeprowadzony przez Dariusza Walerjańskiego".

- Nie dałem się zastraszyć, ale jestem rozżalony na działanie władz. Kiedy zgłosiłem się do zabrzańskiej prokuratury, sprawę umorzono. Tutaj też umorzono sprawę sławnego faszystowskiego pikniku z hajlowaniem i asystentką Macieja Giertycha. O Zabrzu, w kontekście faszyzmu, mówi się coraz częściej - stwierdza Walerjański. Przestudiował stronę Redwatch. Stare hasła, czysta zgroza. Skąd się biorą ich zwolennicy? - To ludzie upośledzeni pod względem wiedzy - komentuje Walerjański. - Nie znają historii, to wina szkoły, nie rozmawiają też o wojnie w rodzinie ani o uczuciach. Pojmują świat prymitywnie, w czarno-białych barwach. Nie chcą podejmować dialogu, więc muszą wiedzieć, że za pewne czyny w naszym kraju spotka ich kara.

Ale czy na pewno? Właściciele Redwatch wciąż nie są znani. Portal czasem znika, ale wraca. Przez kilka miesięcy nie było go w internecie, bo zdołał usunąć go nieznany haker, w kwietniu pojawił się znowu. Polska prokuratura jest bezradna; strona wisi na 318 amerykańskich serwerach.


W paragrafach

Konstytucja Rzeczypospolitej Polskiej:

Art. 13.
Zakazane jest istnienie partii politycznych i innych organizacji odwołujących się w swoich programach do totalitarnych metod i praktyk działania nazizmu, faszyzmu i komunizmu, a także tych, których program lub działalność zakłada lub dopuszcza nienawiść rasową i narodowościową, stosowanie przemocy w celu zdobycia władzy lub wpływu na politykę państwa albo przewiduje utajnienie struktur lub członkostwa.

Ustawa z dnia 6 czerwca 1997 r. Kodeks karny (Dz.U. z 1997 r. nr 88, poz. 553, z późn. zm.):

Art. 256.
Kto publicznie propaguje faszystowski lub inny totalitarny ustrój państwa lub nawołuje do nienawiści na tle różnic narodowościowych, etnicznych, rasowych, wyznaniowych albo ze względu na bezwyznaniowość, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat dwóch.


Pod znakiem swastyki
W Polsce działa co najmniej osiem organizacji popierających faszyzm i nazizm.

Blood and Honour - nazistowska organizacja przestępcza założona w 1987 roku. w Wielkiej Brytanii. Jej nazwa była mottem Hitlerjugend. Działa w wielu krajach na świecie, propaguje, również w Polsce, rasizm, homofobię i antysemityzm. Prowadzi agresywną rekrutację wśród pseudokibiców. 6 lipca 2006 roku jej polską internetową stronę Redwatch (bazę wrogów) zablokowało FBI, ale na krótko.

Combat 18 - bojówka Blood and Honour założona w 1992 roku. Liczba 18 jest dla bojówkarzy symbolem inicjałów Adolfa Hitlera. Podkładali bomby w londyńskiej dzielnicy imigrantów Brixton, we wschodnim Londynie, w pubie dla gejów; zginęły trzy osoby, ponad sto zostało rannych. Winni napadów odsiadują wyroki dożywocia. Podejrzewa się, że grożą osobom z listy Redwatch.

Stowarzyszenie Młodzieży Patriotycznej Białe Orły - powstało w 2003 roku na Górnym Śląsku. Organizacja skrajnie rasistowska, faszystowska, bojówkarska. Jak twierdzą, są białymi aktywistami, których łączy marzenie o Polsce wolnej od antynarodowych elementów.

Młodzież Wszechpolska - nawiązuje do przedwojennej antysemickiej organizacji, reaktywowana w 1989 roku. Głosi hasła skrajnie nacjonalistyczne, nawołuje do nietolerancji. Po skandalach związanych z nazistowskimi "zabawami" młodzież straciła poparcie Ligi Polskich Rodzin.

Narodowe Odrodzenie Polski - radykalna, nacjonalistyczna, antysemicka partia polityczna. Symbolem jest falanga, stylizowany rysunek ręki trzymającej miecz, a pismem "Szczerbiec". Rejestracja w 1992 roku. Prowadzi akcję "zakaz pedałowania".

Obóz Narodowo-Radykalny - radykalna organizacja, działa jako stowarzyszenie od 2003 roku. Składa się z brygad, propaguje totalitaryzm, posługuje się gestami faszystowskimi. Sąd w Strzelcach Opolskich umorzył w lutym 2008 roku postępowanie przeciw używaniu przez członków ONR na Górze św. Anny gestu hajlowania. Sąd uznał, że był to salut rzymski.

Nacjonalistyczne Stowarzyszenie Zadruga - faszystowska organizacja neopogańska, działa od 2006 roku. Urządza demonstracje rasistowskie, podejrzewana o pobicia na tym tle.

Stowarzyszenie na rzecz Tradycji i Kultury Niklot - głosi nacjonalizm jako najwyższą formę organizowania się społeczeństwa, ma tendencje neofaszystowskie. Odwołuje się do neopogaństwa.


2

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

ko

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

ko (gość)  •

Czemu oni nie wyjadą do Niemiec. jak tak kochają narodowy-socjalizm tam w niemczech za ich poglądy przyjęli by ich z otwartymi rękami

skomentuj

ko

0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wu (gość)  •

Niemcy to demokraci

odpowiedzi (0)

skomentuj