Menu Region

Sądy oddają polskie dzieci za granicę

Sądy oddają polskie dzieci za granicę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szymon Szadurski

Prześlij Drukuj
Barbara Mielewczyk z Pomorza nie składa broni w walce o odzyskanie swojego czteroletniego syna, którego gdyński sąd nakazał zwrócić ojcu w Wielkiej Brytanii. Sprawa jest precedensowa, bo coraz częściej rodzice wywożą dzieci za granicę.
Chłopiec w marcu tego roku został wywieziony na Wyspy, ale kobieta odnalazła go i złożyła już do brytyjskiego sądu wniosek mający umożliwić jej ponowne zamieszkanie z Jasiem w Polsce.

Tą bulwersującą sprawą zainteresowały się już media w Wielkiej Brytanii. Miejscowi dziennikarze nie mogą zrozumieć, dlaczego maluch został wydany ojcu, skoro Lee S. nie jest nawet w stanie porozumieć się ze swoim synem. Brytyjczyk nie rozmawia po polsku, chłopiec z kolei nie zna języka angielskiego.

- Gdy zobaczyłam Jasia po kilkutygodniowej rozłące ze mną, był w strasznym stanie - mówi Mielewczyk. - Jest załamany i otępiały. Ja tej sprawy nie mogę tak zostawić, bo mojemu dziecku dzieje się wielka krzywda.

Jaś urodził się w Wielkiej Brytanii, mieszkał tam jednak zaledwie trzy miesiące. Pomiędzy jego rodzicami zaczęło dochodzić do licznych, coraz poważniejszych nieporozumień. Barbara Mielewczyk postanowiła więc wrócić z dzieckiem do Polski. Ale ojciec chłopca już po trzech dniach od wyjazdu Jasia zgłosił brytyjskiej policji jego porwanie. Powołując się na konwencję haską, wystąpił też do polskiego sądu o wydanie mu dziecka, a sędziowie pod koniec 2005 r. przyznali mu rację. Konwencja zabrania bowiem wywożenia dziecka z miejsca narodzin na dłużej niż 6 tygodni bez akceptacji obojga rodziców.

Barbara Mielewczyk próbowała się odwoływać, przedstawiając m.in. opinie psychologów, według których Jaś ma z nią bardzo dobry kontakt, a rozdzielenie z matką stanowi zagrożenie dla prawidłowego rozwoju jego osobowości. Sędziowie jednak, choć polskie przepisy pozwalają ze względu na dobro dziecka zmienić nawet prawomocny wyrok, uznali, że nie ma do tego podstaw. - Nie pozostało nam więc nic innego, jak wystąpienie do brytyjskiego sądu o uregulowanie kontaktów matki z jej synem - mówi mec. Roman Olszewski, pełnomocnik Barbary Mielewczyk. - Chcemy także jak najszybszego podjęcia mediacji pomiędzy rodzicami.

Takich spraw jest więcej. Na początku roku głośnym echem odbiła się historia 11-letniego Aleksa z podwrocławskich Bartowic, którego ojciec porwał i wywiózł do Belgii. Rozgłos zdobyła także sprawa trójki dzieci: Maksa, Matyldy i Zuzi, które rok temu polski sąd nakazał wydać ojcu Norwegowi. Organizacje broniące praw dziecka szacują, że liczba sporów sądowych o dzieci tylko pomiędzy rodzicami z Polski i USA wynosi ok. 25 rocznie. Dotychczas jednak polskie sądy niemal zawsze stawały po stronie obywateli naszego kraju.

Wielkim problemem staje się wywożenie dzieci z Polski przez ojców do krajów muzułmańskich, np. Tunezji i Maroka. W takim wypadku Polki mają nikłe szanse na wyegzekwowanie przed tamtejszym sądem zwrotu dziecka.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się