Menu Region

Mistrz złota

Mistrz złota nie obiecuje, ale mierzy wysoko

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Maciej Stolarczyk

Prześlij Drukuj
Nominacja kajakarza Marka Twardowskiego na chorążego reprezentacji Polski podczas igrzysk w Pekinie nie była niespodzianką dla kibiców, ale zaskoczyła samego zawodnika.
- Myślałem, że tę funkcję przyznaje się bardziej utytułowanym sportowcom. Poczułem się bardzo wyróżniony - skromnie mówi w rozmowie z dziennikiem "Polska" Twardowski. Skromnie, gdyż sukcesów wcale mu nie brakuje.

Nasz chorąży ma na swoim koncie dwa tytuły mistrza świata. Pierwszy zdobył w osadzie K2 wspólnie z Adamem Wysockim w Mediolanie w 1999 r. Drugi już w pojedynkę w 2006 r. w węgierskim Szeged. Licząc od wieku juniora, w mistrzostwach świata i Europy wywalczył ogółem 27 medali! Sukcesów w mistrzostwach Polski już sam chyba nie liczy.

W igrzyskach brał udział dwukrotnie, w Sydney i Atenach, jednak medalu nie zdobył. Podczas tej drugiej imprezy w osadzie K2 z Adamem Wysockim przegrali walkę o podium tylko o ułamki sekundy.

Marek Twardowski urodził się w Białymstoku, a wychował w Augustowie. Tam też, w klubie Sparta, stawiał pierwsze kajakarskie kroki. Wkrótce los skrzyżował jego drogę z Wysockim, z którym stworzyli rewelacyjną osadę K2.

Jest żonaty. Z małżonką Kasią doczekali się córki Oli.

Znajomi mówią o nim, że jest bardzo zabawnym człowiekiem, duszą towarzystwa. Na zgrupowaniach nakręca atmosferę, żartuje, robi kawały. Nie pozwala innym się nudzić. Okazuje się też, że już przed zawodami można po nim poznać, czy jest w dobrej formie.

- Kiedy Marek czuje się mocny przed startem, wszędzie jest go pełno. Chodzi uśmiechnięty z wysoko podniesioną głową. Kiedy jednak wie, że ma słabszy dzień, raczej stara się nie wychylać - mówi o nim kolega Adam Gintar, kajakarz Warszawskiego Towarzystwa Wioślarskiego.

Największym hobby Twardowskiego jest motoryzacja. Ze znajomymi najchętniej rozmawiałby o samochodach. Ostatnio stał się dumnym posiadaczem mercedesa klasy C.

Kibiców najbardziej jednak interesuje, czy nasz chorąży wywalczy dla Polski medal olimpijski w Pekinie. Teoretycznie może zdobyć nawet dwa, gdyż wystartuje w wyścigu K1 na 500 m i K4 na 1000 m.

- Jeżeli miałbym obstawiać, to większe szanse daję mu w indywidualnym wyścigu, chociaż czwórka też nie jest bez szans. Jak samo nazwisko wskazuje, Twardowski jest twardy i będzie walczył do samego końca - mówi o nim szef szkolenia Polskiego Związku Kajakowego Witold Pawelec.

- Ja medali nigdy nie obiecywałem, ale mierzę wysoko. To jest tylko sport. Zawsze może się zdarzyć, że osiągnę sukces albo doznam porażki - mówi zawodnik.

Czy nie boi się klątwy, że "chorąży po medal nie zdąży"? - Ja przesądny nie jestem. Pech nie zależy od flagi. Cztery lata temu jej nie niosłem, a zajęliśmy czwarte miejsce - kończy Marek Twardowski.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się