Menu Region

Jak Polska sięgnie po złoto Euro

Jak Polska sięgnie po złoto Euro

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Zarzeczny

Prześlij Drukuj
Czy wiecie, jak Polska zdobyła swój ostatni medal mistrzostw świata w roku 1982? Możecie nie wierzyć, ale dokonała tego, nie pokonując na swej drodze ani jednej silnej drużyny!
Oto medalowy szlak: Malta, NRD, Włochy, Kamerun, Peru, Belgia, ZSRR, Włochy, Francja... Pierwszy mecz z Włochami skończył się remisowo, drugi już przegraliśmy sromotnie. A wygrany o 3. miejsce mecz z Francuzami był de facto meczem z ich głębokimi rezerwami. Platini i spółka rozpamiętywali porażkę w półfinale mundialu z Niemcami.

A zatem można iść po medal jak ekipa Górskiego (ograne m.in. Anglia, Argentyna, Włochy i Brazylia), ale można też sposobem, fartem, zrządzeniem losu. I każda droga jest dobra, jeżeli tylko prowadzi do celu!

Nietrudno przewidzieć, że Polska ma medalową szansę na Euro tylko w takim przypadku, gdy bardzo szczęśliwie ułoży się turniejowa drabinka. I jest taka możliwość... Wystarczy zaledwie kilka całkiem prawdopodobnych wyników.

Podstawą jest nasz remis z Niemcami (zapewne bezbramkowy, prawdopodobny) i pokonanie Austriaków oraz Chorwatów (już takich sztuk dokonywaliśmy). Wychodzimy z pierwszego miejsca, zaś z drugiego... gospodarze. Musimy kibicować właśnie im (a nie Niemcom), bo w Euro, marząc o medalach, trzeba raz jeszcze trafić na rywala z grupy.

Pierwsze miejsce to skarb - umożliwia bowiem trafienie w ćwierćfinale... (tu przypomina się fart Piechniczka) na najsłabszy bodaj zespół Euro, zarazem drugi w grupie A - Szwajcarów! No i proszę sobie samemu zadać pytanie: czy Helweci nie są zespołem do ogrania? Jak najbardziej, bo jeżeli Polacy kogokolwiek się obawiają, to tylko zespołów z najwyższej półki.

Ale los sprząta nam potentatów z drogi. Bowiem tuż po ograniu Szwajcarii, już w półfinale znów trafiamy na Austrię! (tej "pozwoliliśmy" pokonać na karne Portugalczyków, z przemęczonym Cristiano Ronaldo). Walczymy o remis i rzuty karne, bo Artur Boruc jest najlepszym bramkarzem turnieju. I jest remis, i są karne (nie strzela Maciej Żurawski, którego w ogóle nie ma już na boisku), i awansujemy do finału, nie mając tak naprawdę ani jednej przeszkody do pokonania - zbyt wysokiej. Finał, pierwszy w dziejach polskiej piłki! I złoto już na wyciągnięcie ręki.

A co w grupach C i D? To już możemy w tych rozważaniach pominąć kompletnie. Tu już słabeusza nie wyczarujemy. Rumunia nie jest w stanie wyprzedzić aż dwóch drużyn z trzech następujących: Holandia, Włochy, Francja! Z kolei Grecja - analogicznie - nie poradzi sobie z Hiszpanią, Szwecją i Rosją. Zresztą, nic dwa razy się nie zdarza... Czekają nas zatem prawdopodobne ćwierćfinały Holandii ze Szwecją oraz Hiszpanii z Włochami. I półfinał Holandia - Włochy. Sami przyznacie, że w tej akurat połówce drabinki trwa morderczy bój gigantów wyniszczający ich siły.

Polacy natomiast rosną, nabierają pewności siebie, a na trybunach i poza stadionami trwa biało-czerwony festiwal. Na finał na Praterze i towarzyszący mu piknik jedzie z Polski aż milion kibiców! Nie chcielibyście czegoś takiego przeżyć choćby jeden raz w życiu? Nie chcielibyście zdobyć Wiednia i pożartować z gospodarzy następująco: "Gdyby nie my i król Sobieski, wszyscy mówilibyście dzisiaj po turecku!".

Z kim finał? Jeśli trzymać się już szczęśliwej teorii, że mocni eliminują się sami - najlepszy finałowy rywal dla biało-czerwonych to Holandia. Po pierwsze gra otwarty futbol. Po wtóre właśnie z Pomarańczowymi osiągaliśmy zawsze lepsze wyniki niż z Hiszpanami, Szwedami i Włochami. Po trzecie Holendrem jest nasz trener. Zapewne zechciałby wówczas odpłacić za lekceważenie, z jakim traktowano go w ojczyźnie. Na przykład za dowcip z "De Telegraaf": "Beenhakker tak świetnie czuje się w Polsce, bo i on, i jego drużyna tak samo są 15 lat do tyłu". No proszę, a tu taka sensacja!

Finał to wielki popis Ebiego Smolarka, który już kiedyś wybierał między Holandią i Polską - i wybrał barwy biało-czerwone. Strzela swoją piątą i szóstą bramkę w turnieju, zostając królem strzelców. Po Euro przechodzi do Realu Madryt. Niemożliwe?

A kto kiedyś przypuszczał, że medal mundialu zdobędzie Antoni Piechniczek...

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.