Przed wyborami prezydenckimi SLD sięga po sprawdzone wzorce. Jak udało się ustalić "Polsce", do pomocy w jej przygotowaniu został zaproszony Jacques Séguéla, znany francuski specjalista od marketingu politycznego.
Wcześniej pracował on przy kampanii prezydenckiej Aleksandra Kwaśniewskiego. Nie znaczy to jednak, że Francuz znajdzie się na pierwszej linii wyborczych prac. Z naszych ustaleń wynika, że ta rola przypadnie Jolancie Szymanek-Deresz, która ma zostać szefową sztabu wyborczego.
Wspomagać ją ma Danuta Waniek - odpowiedzialna za kampanie prezydenckie Kwaśniewskiego. SLD liczy, że sprawdzony duet Séguéla - Waniek (wspomagany przez Szymanek-Deresz) pozwoli mu powtórzyć sukces kampanii w latach 1995 i 2000.
Séguéla to jeden z najwybitniejszych specjalistów od marketingu politycznego na świecie. Jego specjalnością są kampanie prezydenckie. Dzięki jego pracy głową państwa został nie tylko Kwaśniewski, ale także Borys Jelcyn w Rosji, François Mitterrand we Francji czy Cristina Kirchner w Argentynie.
Do kampanii Kwaśniewskiego w 1995 r. włączył się dopiero w drugiej turze. Jego wiedza okazała się nieodzowna przed debatą z kontrkandydatem Lechem Wałęsą. Danuta Waniek przypomina, że doradził on kandydatowi SLD, by ten podczas rozmowy zachował stoicki spokój.
- Séguéla wymyślił, by Kwaśniewski jeszcze przed debatą przedłożył rozliczenie majątkowe. W ten sposób miał pokazać, że pod względem finansów jest czysty - mówi Waniek.
Séguéla opracował listę zasad, których realizacja miała zbudować kompletny wizerunek Kwaśniewskiego. To on wymyślił m.in. jego słynne niebieskie koszule. W tym okresie lewica od strony marketingu politycznego przerosła wszystkich o głowę. Zapewne na to samo liczy teraz obecny kandydat SLD na prezydenta Jerzy Szmajdziński.
Sięgnięcie po Séguélę to niejedyne podobieństwa między kampanią Kwaśniewskiego sprzed 15 lat a kampanią obecnego kandydata na prezydenta z ramienia SLD. W sztabie wyborczym Szmajdzińskiego ma znaleźć się także Danuta Waniek.
W rozmowie z "Polską" przyznała, że dostała propozycje od Sojuszu, by włączyła się w kampanię prezydencką. - Prowadzę wstępne rozmowy na ten temat - przyznaje Waniek. Ale była szefowa sztabu wyborczego Aleksandra Kwaśniewskiego zastrzega, że w kampanii nie będzie uczestniczyła na takich zasadach jak w 1995 r. Teraz widzi się w charakterze eksperckim, osoby mającej duże doświadczenie w organizowaniu kampanii wyborczych.
Na pierwszym planie ma znaleźć się natomiast Szymanek-Deresz. Na razie to nieoficjalna informacja. Sam Szmajdziński jedynie enigmatycznie zapowiedział, że szefem jego sztabu wyborczego zostanie kobieta. W spekulacjach pojawiało się także nazwisko europosłanki Lidii Geringer de Oedenberg. Z naszych informacji zaczerpniętych w SLD wynika, że jej kandydatura nie jest już brana pod uwagę.
Szmajdziński wzoruje się na Kwaśniewskim, nie tylko dobierając jego ludzi do swego sztabu wyborczego. Zamierza też przyjąć podobną strategię. Z ustaleń "Polski" wynika, że jako jedno z pierwszych miejsc na spotkanie z wyborcami wybrał Sandomierz, miasto, które pierwsze 15 lat temu podczas swojej kampanii odwiedził Aleksander Kwaśniewski.
I chociaż były prezydent doradza Szmajdzińskiemu, w jaki sposób należy prowadzić kampanię, to wbrew wcześniejszym doniesieniom zamierza zaangażować się w nią nie jako szef sztabu, ale jedynie komitetu wyborczego. Jest to funkcja honorowa, która nie wiąże się bezpośrednio z planowaniem kampanii wyborczej.
Zadaniem byłego prezydenta będzie tylko przygotowanie komitetu honorowego, złożonego z ekspertów, naukowców i ludzi mediów, którzy swoim autorytetem mają wspierać kandydata na prezydenta z ramienia SLD.
Marek Wikliński, poseł SLD, twierdzi, że będzie się on składał z tych samych ludzi, którzy w kampanii popierali Aleksandra Kwaśniewskiego.
Powtórzeń ze zwycięskich kampanii Kwaśniewskiego u Szmajdzińskiego będzie więcej. Przede wszystkim chce on postawić na spotkania z ludźmi i do maja zorganizować 16 konwencji wojewódzkich, na których poruszy tematy najbardziej istotne dla zwykłych ludzi, jak służba zdrowia, edukacja.
Jak przekonuje Krzysztof Janik, były przewodniczący Sojuszu, Jerzy Szmajdziński w prowadzeniu kampanii ma zamiar się skupić przede wszystkim na rozmowie z wyborcami ponad mediami - tak jak kilkanaście lat temu robił to Aleksander Kwaśniewski. Były prezydent odwiedził wtedy blisko 300 miejsc, objeżdżając Polskę razem z całym sztabem wyborczym autobusem.
- Z dobrych doświadczeń trzeba korzystać. Szczególnie że Kwaśniewski dwa razy wygrał wybory prezydenckie. Dobrze by było, gdyby Szmajdziński poszedł za nim w ślad nie tylko w działaniach, ale też w skutkach - mówi Janik.
Na to jednak obecny kandydata Sojuszu Lewicy Demokratycznej na prezydenta ma raczej małe szanse, bo poparcie, na jakie może liczyć wśród wyborców, to zaledwie kilka procent. Jednak politycy Sojuszu wciąż zdają się zaklinać rzeczywistość. - Przewaga Jerzego Szmajdzińskiego nad resztą kandydatów polega na tym, że on pierwszy rozpoczął kampanię. Wypracuje sobie odpowiednio dużą grupę wyborców, zanim reszta się pozbiera - konkluduje Krzysztof Janik.
Jolanta Szymanek-Deresz ma zostać szefową sztabu wyborczego Jerzego Szmajdzińskiego
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.