Menu Region

Jacek Krzynówek: Niemcy są faworytem tylko na papierze

Jacek Krzynówek: Niemcy są faworytem tylko na papierze

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Musioł, Rafał Romaniuk, Piotr Wierzbicki; Bad Waltersdorf

4Komentarze Prześlij Drukuj
Jacek Krzynówek, pomocnik reprezentacji Polski, zapewnia, że jest w lepszej formie, niż był dwa lata temu, w czasie mundialu w Niemczech. Piłkarz w wywiadzie dla "Polski" mówi, że nasz zespół jest pełen energii i chce wygrać mecz z Niemcami.
Wojna psychologiczna przed meczem Polska - Niemcy trwa na całego. Jak zwykle pojawiają się porównania do bitwy pod Grunwaldem. Jeden z tabloidów zamieścił nawet zdjęcie Beenhakkera trzymającego głowy niemieckich piłkarzy. Jak zawodnicy podchodzą do tej sprawy?

Bitwa medialna zaczęła się dawno. Akurat ja nie zwracam na to szczególnej uwagi. Piłka jest przede wszystkim sportem, a nie prasową grą, dlatego wszystko rozstrzygnie się na boisku. To, co dzieje się w mediach, i opowieści, co się stało kilkaset lat temu, jest dla mnie mało interesujące.

Polacy jeszcze nigdy nie wygrali meczu z Niemcami. Dlaczego tym razem miałoby być inaczej?


Dwa lata temu, podczas mundialu, też przegraliśmy. I co z tego? Patrzymy przed siebie. Jesteśmy przygotowani, by pokonać Niemców. I właśnie po to wychodzimy na boisko.

Leo Beenhakker pokazywał Wam skróty ostatnich meczów towarzyskich reprezentacji Niemiec?

Tak, oglądaliśmy w środę bramki, jakie tracili Niemcy w towarzyskim meczu z Serbią. Po tych powtórkach wiemy, jak zachowują się ich obrońcy.

Pan zna niemieckich piłkarzy doskonale, bo występuje na co dzień w Bundeslidze. Jakie są ich najmocniejsze i najsłabsze punkty?

To wy, dziennikarze, jesteście od tego, żeby przeprowadzać analizy. Na pewno Niemcy będą bardzo dobrze przygotowani pod względem fizycznym. Wiadomo, że mieli swoje problemy, bo niektórzy zawodnicy długo nie grali w klubach. Na powtórkach, które oglądaliśmy w środę, było widać, że w obronie nie prezentują się najlepiej. Ale to tylko sparing, dlatego nie ma się co podniecać. Dobrze, że Niemcy są faworytem, jednak na szczęście tylko na papierze.

A jakby miałby Pan porównać drużynę prowadzoną podczas mundialu 2006 przez Jürgena Klinsmanna i tę obecną, którą trenuje Joachim Löw?

Generalnie Löw kontynuuje pracę Klinsmanna. Owszem, zmieniło się kilku piłkarzy, ale zespół prezentuje bardzo podobny styl, który został narzucony drużynie przed dwoma laty.

Czujecie różnicę pomiędzy meczem, który odbędzie się w niedzielę, a tym sprzed dwóch lat w mundialu?

Nie ma różnicy. Wiemy, że czeka nas ciężka przeprawa, ale jesteśmy też świadomi, po co tu przyjechaliśmy.

Przewiduje Pan, że będzie to piękne widowisko czy partia szachów?

Mam nadzieję, że to pierwsze. Gramy w piłkę nie tylko, żeby walczyć o wygrane, ale przede wszystkim, by dawać radość kibicom.

Doradzacie młodszym piłkarzom, jak radzić sobie z presją przed tak ważnym meczem?

Wiadomo, że im bliżej gry, tym adrenalinka rośnie. Mecz z Niemcami jest bardzo istotny, bo w przypadku zwycięstwa później mogłoby być już z górki. Ale nie zapominajmy, że w fazie grupowej trzeba rozegrać trzy spotkania. Na razie nie rozmawiamy ze sobą zbyt dużo o niedzielnym meczu. Każdy z nas gra w dobrym klubie i umie radzić sobie ze stresem.

Czy treningi macie teraz lżejsze niż na początku zgrupowania w Bad Waltersdorf?

Tak, i widać, że ma to na chłopaków bardzo dobry wpływ. Ciągle chodzą uśmiechnięci, zwłaszcza "Żuraw". Wielkich obietnic nie chcę składać, ale wiemy, na co nas stać, bo nasza drużyna jest naprawdę mocna.

A w jakiej formie jest Jacek Krzynówek?

Na pewno lepszej niż przed meczem z Niemcami przed dwoma laty. Wówczas byłem po kontuzji. Teraz, mimo iż nie grałem za dużo w drużynie klubowej [VfL Wolsburg - red.], to przez cały czas ciężko trenowałem.