Menu Region

Kolastyna i Żywiec jadą za polskimi turystami

Kolastyna i Żywiec jadą za polskimi turystami

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Stępień

Prześlij Drukuj
Piwo Żywiec pod Akropolem, Wyborowa na Ziemi Ognistej i olejki do opalania Kolastyna na Wyspach Kanaryjskich. Polskie produkty podążają za naszymi turystami do popularnych kurortów i najbardziej egzotycznych miejsc na świecie.
Według Instytutu Turystki w 2007 r. wakacje za granicą spędzało około 6,9 mln osób. A Polacy są bardzo lojalni wobec rodzimych marek, reagują entuzjastycznie, widząc produkty pochodzenia krajowego na sklepowych półkach w Anglii, Grecji, Hiszpanii czy na końcu świata, takim jak najdalej wysunięte na południe miasteczko Argentyny.

- Zrobiło mi się miło, gdy znajomy podróżnik opowiedział, jak znalazł wódkę Wyborową w argentyńskim barze, za którym były już tylko skały Ziemi Ognistej - mówi Andrzej Szumowski, prezes Wyborowej SA. Nie kryje, że opiera eksport na sentymencie Polaków do rodzimych wyrobów.

Na pytanie, czy latem wysyłał specjalne transporty z Wyborową, np. do Chorwacji czy Bułgarii, Szumowski mówi, że nie musiał tego robić. - Nasza wódka była tam już wcześniej, chłodziła się i czekała na polskich turystów - wyjaśnia szef Wyborowej SA.

Cena Wyborowej za granicą co najmniej dwukrotnie przekracza cenę z polskiego sklepu. W wersji exquisite, w kryształowej, prostokątnej butelce, kosztuje nawet ponad 60 dolarów za 0,7 litra. Jednak to wcale nie odstrasza Polaków - są dumni z tego, że mają się czym pochwalić wobec innych nacji.

Na wzmożony ruch turystyczny z rosnącym zainteresowaniem patrzy Grupa Żywiec. Nad polskim morzem rywalizacja o puby i piwne ogródki pomiędzy browarami jest zacięta. A w Grecji? - Znaleźliśmy lokalnego dystrybutora, Greka, który ożenił się z Polką. Ale piwem handluje nie z sentymentu, a dla zysku - mówi Krzysztof Palczewski, szef eksportu w Grupie Żywiec. Grek zamawia głównie Żywiec w półlitrowych butelkach, ale czasami bierze też kilka palet Warki, Tatry i Leżajska.

Wstawia do tradycyjnych sklepów i restauracji w Atenach. Żywiec tani nie jest, w pubie trzeba zapłacić za niego nawet 3,5 euro.

W ubiegłym roku za turystami ruszyła też Kolastyna - producent najlepiej sprzedających się w kraju kosmetyków do opalania. Wodoodporne emulsje kosztują od 10,99 zł do 19,99 zł, w zależności od zastosowanego filtra. Vichy w tej samej pojemności 150 ml kosztuje około 60 zł.

Jej produkty są już dobrze znane m.in. na Wyspach Kanaryjskich. - To rynek nienarażony na sezonowość, turyści kupują tam kosmetyki słoneczne przez cały niemal rok - wyjaśnia Andrzej Grzegorzewski, prezes Kolastyny.

Kolastyna weszła ze swoimi emulsjami i olejkami do drogerii i sklepów w Chorwacji, Bułgarii i innych krajach południowej Europy. Nasze kosmetyki są znane i cenione w krajach dawnego bloku wschodniego, starsi mieszkańcy Bułgarii czy Chorwacji pamiętają takie marki jak Uroda czy Miraculum. Lubią je też Rosjanie odwiedzający te kraje. Za ich przykładem idą inni turyści, kupują na próbę coś nowego. Jeśli się nie zawiodą, wrócą po inne polskie produkty.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się