Menu Region

Męski alfabet Pana Wojtka

Męski alfabet Pana Wojtka

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Wojciech Młynarski

Prześlij Drukuj
Na jego piosenkach wychowało się kilka pokoleń Polaków. W tym roku festiwal w Opolu poświęci mu jeden z koncertów. Z tej okazji zastanawiamy się, co najlepszy polski tekściarz dał nam, facetom.
A "Absolutnie"

Pierwszy samochód, wartburga, kupił, jeszcze zanim zrobił prawo jazdy. Szybko jednak znudziła go jazda w charakterze pasażera z żoną za kółkiem. Zachłysnął się motoryzacją i w słynnym "Absolutnie", hicie z serialu "Droga", śpiewał: "Uciekają rzędy drzew, twarz mi chłodzi wiatru wiew, świat uśmiecha się, psiakrew, bałamutnie, a ja biorę gaz pod but, raz na objazd, raz na skrót, byle dalej, byle w przód - absolutnie!". Samochody zmieniał jak rękawiczki: fiat 125 p, łada samara, maluch, garbus. Szczerą miłością obdarzył jednak dwa auta: VW golfa i nissana. Tak jak my.

D "Dziewczyny, bądźcie dla nas dobre na wiosnę"

W PRL-u był dyżurnym tematem plotek. Poezja to wymagająca dyscyplina, więc w domu bywał rzadkim gościem. I choć - jak sam mówi - jego córki i syn dorastali w cieniu jego nieobecności, to reszta Polski na jego tekstach uczyła się życia. I tego, że najlepszym sposobem na to, by "mieć pewność w temacie Marioli", jest zaśpiewać: "Dziewczyny, lubcie wy nas wiosną, oj, lubcie, dziewczyny, krzywdy biednym chłopcom nie róbcie! Niech kpiny wasze nas nie bolą zbyt liczne". Nic dodać, nic ująć.

K "Kurtka wojskowa"

W latach 70. i 80. wojskowa kurtka M-65 była obowiązkowym wyposażeniem gwiazdy polskiej estrady i kina. Chodzili w niej m.in. Fronczewski, Olbrychski i Linda. Modzie tej nie oparł się też Młynarski, który napisał nawet wiersz "Amerykańska kurtka wojskowa". W utworze dedykowanym koledze po piórze i kolejnemu miłośnikowi mody militarnej, Jerzemu Dobrowolskiemu, porównał ją do płaszcza Mickiewiczowskiego Konrada. Mimo symbolicznego balastu "sześćdziesiątka piątka" to jednak praktyczna i męska rzecz.

P "Pucio-pucio"

Swój pseudonim Pan Wojciech zawdzięczał nie tylko tekstowi piosenki "Jesteśmy na wczasach", ale też swojemu bardzo wystylizowanemu, choć nieco nonszalanckiemu sposobowi noszenia się. "Inspirowa-ło mnie zachodnie kino", wspomina Młynarski w jednym z ostatnich wywiadów. "Podglądałem Yves’a Montanda i miałem słabość do marynarek z wąskimi klapami i cienkich krawatów w stylu włoskich aktorów z lat 60.". I nie tylko, bo jeden ze swoich najbardziej eleganckich garniturów dostał od kuzyna Artura Rubinsteina. Na mniej oficjalne okazje Młynarski miał wąskie dżinsy, sztyblety i golfy. W dodatku nigdy nie siadał za kierownicę bez samochodowych rękawiczeki i okularów przeciwsłonecznych, których zazdrościła mu cała męska Polska. Nic dziwnego, że do dziś uważamy "Pucia-Pucia" za arbitra nie tylko w kwestii poezji, ale też mody.

S "Szajba"

To nie tylko tytuł piosenki. Ci, którzy pamiętają Młynarskiego sprzed lat, twierdzą, że czasem odbijała mu na punkcie poezji. "Szajba" jest słowem kluczem zarówno do Młynarskiego, jak i nas, Polaków. "Taki kocioł, takie nerwy. W kotle wrzenie nie przemija i ta szajba wciąż bez przerwy jak pokrywka ci odbija". Któż z nas nie zna tego uczucia? Tym bardziej że - jak mówi Pan Wojciech - "Szaj-ba to emocjonalny stosunek do czegokolwiek". Także do samego siebie.

U "Ułańska fantazja"

Przekorna piosenka o tej "co rusza z kopyta i na oślep rwie" stała się niemal naszym narodowym credo. Tym bardziej że u Młynarskiego, aby ją poczuć, nie trzeba od razu szablą otwierać szampanów. Wystarczy odrobina kontrolowanego szaleństwa. Bez ułańskiej fantazji bowiem życie traci smak, bo, jak śpiewał Pan Wojciech: "Nic nie zdziałasz u panienki, gdy nie wykrzeszesz chociaż trochę".

W "W polskę idziemy"

Brawurowo zaśpiewany przez Wiesława Gołasa tekst stał się wielkim przebojem. Szeroka publiczność nigdy nie słyszała w nim ciętej ironii i do dziś woli pozostać przy literalnym odczytaniu fragmentu: "Nim pierwsza seta zaszumi w głowie, drugą pijemy. Do dna, jak leci, za fart, za dzieci, za zdrowie żony. Było nie było, w to głupie ryło, w ten dziób spragniony". Następnego dnia zaś wszystkim dzwoni w uszach "Tupot białych mew". Zupełnie jak w życiu.

Ż "Żorżyk"

Przypadek tytułowego gitarzysty basowego to uniwersalna opowieść-przypowieść ku przestrodze. Bo chodzenie "smutnym, jęcząc jak ten Niemen (ten solysta)" (o niechęci do alpagi nie wspominając) mężczyźnie nie przystoi.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.