Menu Region

Przekaz dnia

Przekaz dnia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Paweł Siennicki, zca redaktora naczelnego "Polski"

1Komentarz Prześlij Drukuj
Na własne uszy słyszałem w programie "Top Gear", co powiedzieli Jeremy'emu Clarksonowi przeciętni Amerykanie w Las Vegas, gdy sprawdzał, co wiedzą o Europie.
Stolica Wielkiej Brytanii? - Nie wiem. Stolica Francji? - Nie wiem. Stolica Włoch? - Nie wiem. Częścią jakiego kraju jest Szkocja? - Austrii. Potrafisz wymienić jakieś państwa europejskie? - Tak, Azja.

Panie Boże, ale to było przyjemne. Pewnie nie tylko ja lubię słuchać, jakimi przygłupami są Amerykanie. Pewnie nie tylko mnie zżera wielka niechęć, gdy słyszę polish jokes albo odkrycia w rodzaju: byliśmy częścią ZSRR, w zimie niedźwiedzie polarne spacerują u nas ulicami, a w ogóle to jemy tylko kiełbasę, popijając wódką.

Ale ochota na zrobienie komukolwiek zygu-zyg mija mi bardzo szybko, gdy patrzę na popisy naszych polityków w rytualnych potyczkach w mnożących się jak grzyby po deszczu telewizjach informacyjnych. Najlepiej ten poziom ilustruje wymiana zdań między dwoma przedstawicielami narodu w Sejmie: poseł inteligenckiej Platformy ryczy do PiS-owca o nazwisku Dera: "Ale gdera dera". Urażony poseł Dera krzyczy, że kolega go przezywa. I mamy ogólny rechot pod wspólnym hasłem "Tera Dera".

Nic więc dziwnego, że nasi luminarze potrzebują przekazu dnia, ściągawek, żeby wiedzieć, co mają tłuc w kolejnych wystąpieniach. Przecież biegając od studia do studia, nawet nie mają czasu dowiedzieć się, jaka jest obowiązująca linia partii.

Ale proszę mnie nie czytać jako kolejnego taksówkowego publicystę narzekającego: "Jacy, panie, ci politycy to złodzieje". Bynajmniej nie ulegam tej masowej iluzji ulicy, zakładającej, że polityk staje się z automatu wrogiem ulicy i pasożytem żyjącym z moich podatków.

Mam jednak nieodparte wrażenie coraz dalej idącej patologii sfery publicznej. Znam twarze i nazwiska polityków, ale nie czuję się dobrze poinformowanym obywatelem. Moi politycy sami sprowadzają publiczny dyskurs do spraw personalnych i cech zewnętrznych swoich przeciwników. Sami zacierają hierarchię ważności spraw, tworząc medialny misz-masz. Aby się w nim nie zgubić, sami potrzebują ściągawek produkowanych przez speców od sprzedaży margaryny i proszku od prania rzuconych akurat na "front polityczny".

Te moje odczucia potwierdza tylko reakcja na przedstawiony przez doradców rządu raport o kapitale ludzkim. Mam głębokie przekonanie, że odpowiedź na pytanie, jak zlikwidować dystans dzielący Polskę od najlepiej rozwiniętych krajów Unii Europejskiej, jakie musimy przeprowadzić reformy, jest nie mniej ważna od traktatu lizbońskiego, tarczy antyrakietowej, gderania jakiegoś posła czy kogo obraził w Parlamencie Europejskim facet w butach na obcasach.

Patrząc na ten rząd i jego dotychczasowe dokonania, raczej nie mam wątpliwości, że przeprowadzi chociaż dziesiątą część postulowanych re-form. Nie przeprowadzi. Ale dobrze, że choć formułuje strategiczne pytania i wyzwania. To, co jest naprawdę smutne, to fakt, że reakcją na ten raport było tylko kilka artykułów w gazetach. A my naprawdę potrzebujemy czegoś więcej niż tylko reform w rodzaju: dajmy dzieciom komputery, a staną się lepsze i mądrzejsze. Nie staną się. I w przyszłości nie będą w niczym różnić się od statystycznych przechodniów w Las Vegas.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Znalazł się światowiec

+2 / -2

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kustosz (gość)  •

To czemu dziennik Polska z takim uporem promował tego premiera i ten rząd. Zawsze było wiadomo, że Tusk do bubek, a ekipa jest mocno napalona na władzę. Tyle, że bez żadnego pojęcia o rządzeniu. Pan redaktor chyba rozmawia teraz sam ze sobą, tyle, że zapętlił się czasowo. Byłoby ładnie, gdyby te wzniosłe refleksje objawiły się panu parę miesięcy temu. Dziś to po prostu stękanie starej baby. Nawet dodawanie blichtru Las Vegas nie uratuje pańskiego pustosłowia.

odpowiedzi (0)

skomentuj