Menu Region

Triumfalny powrót Kubicy

Triumfalny powrót Kubicy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Oskar Berezowski

4Komentarze Prześlij Drukuj
Przed rokiem w Kanadzie Robert Kubica omal nie stracił życia. W niedzielę otworzył nowy rozdział w swojej karierze: jednego dnia wygrał po raz pierwszy Grand Prix i został liderem klasyfikacji generalnej F1!

Rzucił na kolana wszystkich kierowców i szefów swojego zespołu BMW Sauber. Niemcy wpompowali w zespół setki milionów dolarów w ciągu ostatnich trzech lat. Ósmego czerwca 2008 r. na Gilles Villeneuve Circuit. Polak dał im pierwszy sukces. Mało tego! Drugie miejsce zajął Nick Heidfeld, a BMW Sauber przesunęło się na drugie miejsce w klasyfikacji konstruktorów: tuż za Ferrari, ale z miażdżącą przewagą nad takim gigantem jak McLaren Mercedes.

Wszystko to działo się na dodatek w ogniu piekielnie zażartej walki, w której Kubica zachował zimną krew godną mistrza świata. Jest nim "Ice Man" Kimi Raikkonen (Ferrari), ale wczoraj jego lodowy przydomek stopniał w ułamku sekundy. Tym samym ułamku, który otworzył Kubicy drogę do triumfu.

Dramatyczne dla jednych i niemal cudowne dla innych wydarzenia rozegrały się na 19. okrążeniu. Kilka kółek wcześniej zapalił się bolid Force India prowadzony przez Adriana Sutila. Gdy z toru zniknął samochód bezpieczeństwa, cała czołówka rzuciła się do boksów na tankowanie. Po sobotnich kwalifikacjach prowadził Lewis Hamilton (McLaren), drugi był Kubica, za nim Raikkonen, Fernando Alonso (Renault) i Nico Rosberg (Williams-Toyota). I tak też zjechali na tankowanie.

Wtedy rozpoczęła się wojna mechaników. Najlepsi byli ludzie Ferrari i BMW. McLaren tankował 1,5 sekundy dłużej i rozgorączkowany Hamilton wystartował z boksu jak poparzony. Kilka metrów dalej czyhała na niego pułapka. Bolidy stojące na czerwonym świetle, zamykające wyjazd z pit lane. Brytyjczyk wyrżnął w Raikkonena, w niego Rosberg. Dla McLarena i Ferrari to był koniec. Dla BMW początek wyprawy po złote runo.

Wreszcie obudził się bowiem Heidfeld. Na 29. okrążeniu wyraźnie prowadził. Zespół zdecydował jednak, że Niemiec, który miał w tej chwili ponad 18 s przewagi, powinien zjechać na tankowanie. Długie. BMW Nicka mogło już nie wracać na pit stop. Wyjechał na trasę minimalnie przed Kubicą, ale objuczony paliwem jak wielbłąd szybko przegrał pojedynek z Polakiem.

Potem to była już formalność. Polski kierowca powiększał przewagę nad Niemcem i resztą stawki z każdą minutą. Jechał optymalnym torem, jak po szynach, tyle że rollercoastera, bo kiepska nawierzchnia toru i bliskość murów sprawiały, że na zakrętach mogło zdarzyć się dosłownie wszystko. Inżynier Kubicy Antonio Cuquerella mówił do niego: - Musisz to przeżyć. Jesteś liderem!

A polski kierowca jechał jak natchniony. Jego przewaga na mecie nad Heidfeldem przekraczała 16 s.
- Teraz spróbuję obronić pozycję lidera aż do ostatniego wyścigu - zapowiada Kubica.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

fDuGjRcvDItdcZO

+13 / -14

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

SNkowUSeVd (gość)  •

P75zuV mifgxzggtwfy, [u**********oryxvpoowoic.com/]oryxvpoowoic[/url], [link=http://pyrjvnfmtmwy.com/]pyrjvnfmtmwy[/link], http://bticlmkmrrxi.com/

odpowiedzi (0)

skomentuj