Ebi Smolarek: Dałem z siebie wszystko, ale Niemcy byli dziś lepsi
Data dodania: Ostatnia aktualizacja:
Tak naprawdę to nie wiem. Siądziemy, zobaczymy to spotkanie jeszcze raz, wtedy będziemy mądrzejsi. Ale jedno mogę powiedzieć, nie mieliśmy szczęścia, za to były sytuacje, po których gol dla nas mógł paść. Skuteczności jednak nie mieliśmy.
Której okazji Pan żałuje najbardziej?
Wszystkich. Ale może gdyby Jacek Krzynówek strzelił do siatki w pierwszej minucie, to ten mecz byłby inny, nie tylko ze względu na wynik. Bo zaczęliśmy go bardzo dobrze.
Pan nawet posłał piłkę do siatki, ale sędzia odgwizdał spalonego.
W moim odczuciu byłem w linii z obrońcami. Sędzia myślał inaczej, a ja nie usłyszałem gwizdka. On jednak o tym wiedział, bo inaczej mógłby mi pokazać drugą żółtą kartkę.
Czy w przerwie w szatni, czuć było wiarę w odrobienie straty?
Jasne, 1:0 to przecież niewiele. Liczyliśmy na dobre wejście i wyrównanie.
Zmiany dokonane przez Leo Beenhakkera pomogły drużynie?
To nie moja sprawa. On najlepiej wie, co chce osiągnąć. Roger gra inaczej niż Maciek Żurawski, ale to nie znaczy, że lepiej czy gorzej. Ma inny styl, inne atuty, trener pewnie chciał Niemców nimi zaskoczyć.
Ma Pan odczucie, że drużyna zrobiła w Klagenfurcie wszystko, co mogła?
Zawsze powtarzam, że mogę mówić tylko za siebie. Ja mam takie odczucie. Wiem też, że Niemcy byli lepsi. To jest sport, to jest piłka nożna, a w niej tak już bywa.
Kolejny mecz gramy znów, jak w mundialu, o wszystko.
Na papierze Austriacy to półka niżej niż Niemcy, ale papier nie gra, tylko ludzie. To będzie trudny mecz, oni też stoją pod ścianą, bo przegrali z Chorwacją, a przynajmniej tak słyszeliśmy, bo nie było przecież możliwości, żeby to zobaczyć. Z gospodarzami zawsze gra się ciężko.
Czy Pana pokolenie też już popadło w kompleksy wobec Niemców?
O kompleksach nie ma mowy. Następnym razem też będziemy chcieli ich pokonać.
W półfinale Euro 2008?
Wszystko może się zdarzyć. Pierwsze mecze są bardzo ważne, ale to nie są przecież mecze ostatnie.
