Polska » Kultura » Marek Hłasko jako kultowa ofiara seksualnego zacietrzewienia

Marek Hłasko jako kultowa ofiara seksualnego zacietrzewienia

Data dodania: 2009-12-16 14:36:31 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-12-17 18:40:45

Polska

Mariusz Grabowski

PrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Marek Hłasko jako kultowa ofiara seksualnego zacietrzewienia

Nikt nigdy nie policzył dokładnie jego kochanek. Zwłaszcza że do tej miłosnej listy trzeba by dopisać także facetów. "Miłosne gry Marka Hłaski" pióra Barbary Stanisławczyk to konmtrowersyjna biografia wielkiego pisarza.

Na temat Marka Hłaski wylano już nad Wisłą ocean atramentu, ale encyklopedyczny przegląd jego seksualnych podbojów to temat, który hłaskofilów wciąż potrafi rozpalić do białości. "Miłosne gry Marka Hłaski" pióra Barbary Stanisławczyk po raz pierwszy ujrzały światło dzienne ponad dziesięć lat temu i oprócz pochwał ściągnęły na głowę autorki oskarżenia o cyniczne babranie się w nieposkromionym libido twórcy "Cmentarzy".

Teraz tom powrócił do nas lekko zliftingowany, uzupełniony o nowe fakty i wciąż intrygujący pytaniem: co sprawiało, że do Hłaski, niczym pszczoły do miodu, ciągnęli pospołu zauroczone miłośnie kobiety i rozgorączkowani mężczyźni?
∨ Czytaj dalej


Pytanie o tyle zasadne, że nadwiślański James Dean nie był - najłagodniej mówiąc - przyjemniaczkiem. Wewnętrzną wrażliwość pokrywał gruboskórnością, chamstwem i brutalnością.

Kobiety traktował zwykle per kurwa, wódkę ciągnął jak smok, a jego sposobem na rozwiązywanie problemów towarzyskich było przylanie znienacka w mordę. Z samych knajpianych bójek, w które się wdał w ciągu barwnego żywota, aresztowań i pobytów na komisariatach można by zestawić całkiem imponujący pitawal.

Słowem, solidnie zapracował na miano pisarza "przeklętego", choć psychologowie pewnie wskazaliby na jego trudne dzieciństwo: brak ojca, przywiązanie do matki, którą obwiniał o wszystkie swoje słabości, wreszcie zazdrość o ojczyma i wrodzoną, latami pielęgnowaną hipochondrię.

Zepsuty powodzeniem (sławę osiągnął jako niespełna dwudziestolatek) kobiety kolekcjonował w ilościach hurtowych. I choć w książce Stanisławczyk nie dostaniemy kompletnej listy jego kochanek, tych wspomnianych starczy aż nadto, aby Hłaskę uznać za obiekt zazdrości wszystkich amantów.

Pomijając wszelki niewieści drobiazg, zaczęło się latem 1953 roku, kiedy to 19-letni przyszły as pisarski poznał w Oddziale Związku Literatów Polskich we Wrocławiu sekretarkę Hankę Kruszewską, starszą o kilka lat od siebie piękność. Ich romans eksplodował efektownie, zajmując naszego bohatera na dłuższy czas i ucząc go lawirowania między namiętnością a zazdrosnym mężem. Po latach wampowatą Kruszewską pisarz unieśmiertelnił w postaci Weroniki w "Sowie, córce piekarza" jako tę, której życzył dwudziestu lat nudy z niekochanym małżonkiem.

Potem kobiety w życiu Hłaski można już mnożyć. Począwszy od warszawskiej femme fatale Hanki Golde, która dla pisarza gotowa była porzucić dzieci i męża, ambitnego profesora politechniki (dla niej Hłasko wyżebrał u Józefa Cyrankiewicza kawalerkę na Ochocie), a skończywszy na Soni Ziemann, niemieckiej aktorce, którą w 1957 roku poznał na planie "Ósmego dnia tygodnia" i z którą kilka lat później, już na emigracji, ożenił się ku rozpaczy jej dotychczasowego partnera.

Życiowe perypetie z Sonią nadawałyby się zresztą na scenariusz niezłego dramatu: kochankowie rozchodzili się, godzili, aby - gdy już los przyjaźnie zapewnił im trochę spokojnego czasu - z hukiem i skandalem uciekać od siebie. "Hłasko nie potrafił kochać - taką tezę można więc wyczytać z kart "Miłosnych gier" Stanisławczyk - a jego związki z płcią przeciwną zawsze kończyły się katastrofami".

I podobne przekonanie wynosi się z lektury jego książek. O ile jeszcze seks bohaterom jakoś się układał, to reszta jest po prostu dramatem. Czasem krótkotrwałym, a czasem ślimaczącym się latami.

Wymieńmy więc kilka innych zdobyczy pisarza: Agnieszka Osiecka, na którą Hłasko wołał "Panna Czaczkes", Luise Schaffer, którą poznał podczas pobytu w Izraelu, czy Esther Steinbach, nad wyraz ponętna stewardesa, która pod tym imieniem często pojawia się w jego późniejszych powieściach.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Marek był potworem

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Funfun (gość), 04.01.10, 21:01:51

Nie sądziłem, że przeczytam coś tak pretensjonalnego i odbiegające od rzeczywistości, jak powyższe deliberacjego tego p. Chucia... Seksualizm Marka oddaje jego opowiadanie... "Amor nie przyszedł dziś wieczorem", przy którym można boki zrywać... Ale choć go znałem i uwielbiałem, jak bodaj wszyscy młodzi wówczas (był idolem mojego pokolenia), po przeczytaniu rozmowy z Sonią Z., jego żoną sam byłem zmuszony przyznać, że potrafił być potworem dla kobiet. A te listy, jakie pisywał do nich (? - w każdym razie do niej, które biedna kobieta nawet w książce cytuje) dowodzą, że traktował je jako ćwierćinteligntki...
W tym nie zgodziłbym się z nim i nie traktuję go jako wyroczni... Ale pokora wobec jego talentu, każe mi przyznać, że to może on miał rację...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.