Chaos, dezinformacja, źle zsynchronizowane pociągi - podróżni korzystający z usług PKP InterCity nie pozostawiają na przewoźniku suchej nitki.
Chodzi o nowy rozkład jazdy, który obowiązuje od niedzieli. Rzecznik PKP tłumaczy, że na początku grudnia rozkłady zmieniają wszyscy europejscy przewoźnicy. Jednak w Polsce za każdym razem wiąże się to z gigantyczną dezinformacją.
Jeszcze w poniedziałek na warszawski Dworzec Centralny wjeżdżały niezapowiedziane pociągi, a podróżni biegali w popłochu po peronach, szukając nowych połączeń. Podobna sytuacja panowała na wszystkich dworcach kolejowych w kraju.
- W poniedziałek wracałam z Gdańska do Lublina. Na miejscu okazało się, że jechałam pociągiem, który nie istnieje! - opowiada Alina Woźniak, emerytka. To był pierwszy przejazd "nowego" pociągu na trasie Kołobrzeg - Lublin. - Ucieszyłam się, bo pojawił się bezpośredni pociąg, który wjeżdża tuż po południu z Gdańska - mówi nasza czytelniczka. Miał odjechać o 12.30 i dotrzeć do Lublina o 20.03. Taka godzina widniała na bilecie. Tymczasem na peronie informacja wskazywała odjazd pociągu o 16 minut wcześniej, czyli o 12.14. - Bardzo się zdenerwowałam. Nie wiedziałam, o co chodzi - relacjonuje pani Alina. Nie mniejszy stres przeżywał jej syn, który czekał w Lublinie. Na stacji nikt o pociągu, którym miała podróżować pani Alina, nie słyszał.
- W rozkładzie jest pociąg o 18.56. Ma obecnie 70 minut opóźnienia, może tym przejedzie osoba, na którą pan czeka - usłyszał w kasie biletowej. Ostatecznie pociąg wjechał na stację Lublin o godz. 20.23. Z informacji w holu głównym dworca wynikało, że dojechał z 90-minutowym opóźnieniem. - Jak można tak dezinformować podróżnych? - oburza się pani Alina.
Przewoźnik przeprasza za zamieszanie. - Przy ustalaniu rozkładu jazdy faktycznie liczyliśmy, że pociąg będzie kończył podróż o 18.56. Okazało się jednak, i to już po wydrukowaniu rozkładów, że ze względu na prace przy modernizacji torów ta godzina jest nieaktualna - wyjaśniła Beata Czemerajda z PKP InterCity.
Skąd taki chaos? - Po prostu coś nie zagrało w naszym systemie powiadamiania. Wyjaśniamy tę sprawę - dodała Czemerajda i zapewniła, że godziny kursowania pociągu w papierowym rozkładzie będą poprawione. Ale pasażerowie skarżą się też na inne niedogodności. - Uważam, że po zmianie rozkładu pociągi są źle zsynchronizowane. Wcześniej mogłem rano pojechać do Krakowa, a potem z przesiadką do stolicy. Teraz nie mam takiej możliwości - mówi Lucjan Lasek.
- Rozkład jest zmieniany zbyt często i my, pasażerowie, nie jesteśmy w stanie się do tego przyzwyczaić - uważa z kolei Piotr Krzysiak.
Jednak przewoźnik zachwala wprowadzone zmiany. Według Anny Lenarczyk z zarządu Przewozów Regionalnych od wczoraj będzie łatwiej podróżować, bo uruchomiono o ok. 300 pociągów więcej. Dodatkowe pociągi będą też jeździć w PKP InterCity. Przybędzie składów na najbardziej popularnych trasach. Pociągi mają też jeździć szybciej. Ale od przyszłego roku pasażerów czekają też mniej przyjemne niespodzianki. Ministerstwo Infrastruktury ma zamiar wprowadzić tzw. opłatę dworcową. Pieniądze miałyby sfinansować modernizację i utrzymanie dworców PKP. Najprawdopodobniej dodatkowa opłata będzie doliczana do zakupionego biletu.