Gdańsk: Sąd zadecydował, że Piotruś pozostanie w Polsce z...

    Gdańsk: Sąd zadecydował, że Piotruś pozostanie w Polsce z mamą

    Tomasz Słomczyński

    Dziennik Bałtycki

    Dziennik Bałtycki

    W czwartek sąd zadecydował o przyszłości trzyletniego Piotrusia, syna Małgorzaty Muchowskiej i Dimitriosa Laskosa. To były wielkie emocje - najpierw lęk, potem ogromna radość matki.
    Dimitrios i Małgorzata poznali się w Australii. Wzięli tam ślub. Był 2006 rok. Urodził się Piotruś. Krótko po ślubie zaczął się jednak dramat. Małgorzata twierdzi, że była poniżana i więziona w domu. Jej mąż zaciągał kolejne kredyty, których nie zamierzał spłacać. - Część z nich brał na firmę, której właścicielką, na podstawie fałszerstw, byłam ja - dodaje.

    W efekcie groziła jej sprawa karno-skarbowa w greckim sądzie. Po jakimś czasie Polka, za wiedzą i zgodą męża, wróciła z synkiem do rodzinnego Tczewa.

    W listopadzie 2007 roku do sądu wpłynął pozew o rozwód. Dimitrios wykorzystał przepisy podpisanej przez Polskę Konwencji Haskiej, regulującej prawa rodziców i dziecka.
    Wystąpił o nakazanie powrotu dziecka do Australii. Sprawa nabrała charakteru międzynarodowego. Sąd pierwszej instancji przyznał rację Polce. Grek się odwołał. W czwartek sąd po raz drugi postanowił, że trzylatek pozostanie w Polsce.

    - Będą to najpiękniejsze święta w moim życiu - mówi uradowana matka. - Mogę być spokojna o względy prawne, ale mam świadomość, że to nie koniec. Dzięki ochronie policji jesteśmy w miarę bezpieczne. Jednak wiem, że on planuje porwanie Piotrusia. Póki co chcemy się cieszyć, ale jestesmy czujni.

    Skąd wiadomo, że Laskos planuje porwanie chłopca? Notatka z taką informacją wpłynęła do polskiego Ministerstwa Sprawiedliwości od australijskiego rządu. - Zresztą cały czas do mnie docierają informacje o zamiarach porwania - twierdzi Małgorzata Muchowska.

    Poprzednia rozprawa miała miejsce trzy tygodnie temu. Wówczas Grek wnioskował o włączenie do akt kolejnych dokumentów. Można było odnieść wrażenie, że gra na zwłokę.

    - Jak się okazało, te dokumenty świadczyły przeciwko niemu. Na sali sądowej wychodziły na jaw jego kłamstwa - opowiada Małgorzata Muchowska.

    Waldemar Drexler, który był obrońcą Muchowskiej, jest prawnikiem mieszkającym na stałe w Sydney.
    - To była bardzo trudna sprawa. Zwycięzcą jest dziś również sąd - powiedział mecenas po rozprawie. - To dobrze, że wykazał odwagę w tej międzynarodowej sprawie. Z punktu widzenia prawa międzynarodowego postanowienie to można nazwać rewolucyjnym.

    Senator Dorota Arciszewska - Mielewczyk uczestniczyła w rozprawach w charakterze "osoby godnej zaufania" - Takich spraw będzie coraz więcej, coraz więcej będzie małżeństw mieszanych. - mówi. - W tej sytuacji sądy muszą mieć narzędzia, by mogły wykazać się taką odwagą, jak dziś. Konwencja Haska musi być obudowana polskimi aktami wykonawczymi. Jako polityk muszę brać pod uwagę wszystkie możliwości, a jako matka nie wyobrażałam sobie innego postanowienia sądu.

    Czytaj także

      Komentarze

      Dodajesz komentarz jako: Gość

      Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

      Liczba znaków do wpisania:

      zaloguj się

      Najnowsze wiadomości

      Zobacz więcej

      Najczęściej czytane

      Nie przegap

      Wideo

      Gry On Line - Zagraj Reklama