Menu Region

Dudek: Kiszczak odpowiada za śmierć górników

Dudek: Kiszczak odpowiada za śmierć górników

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

dr Antoni Dudek

1Komentarz Prześlij Drukuj
Z dr. Antonim Dudkiem rozmawia Paulina Nowosielska-Kucharska.
Sąd umorzył sprawę Czesława Kiszczaka. Uznał, że jest on winny sprowadzenia niebezpieczeństwa na życie górników z kopalni Wujek i Manifest Lipcowy, ale jego wina była "nieumyślna".
Wyrok wpisuje się w dominującą linię orzecznictwa polskiego wymiaru sprawiedliwości, jeżeli chodzi o sprawy PRL. Bo co to właściwie znaczy, że wina była nieumyślna? Nieumyślnie można najwyżej stłuc filiżankę! Natomiast wprowadzając stan wojenny, trzeba się było liczyć z konsekwencjami.

Czyli Kiszczak działał świadomie?
Wystarczy prześledzić kolejność zdarzeń. Dowódcy milicji dostają szyfrogram przekazujący im uprawnienia w zakresie użycia broni. Później jeden z dowódców oddziałów pacyfikujących zakład melduje, że albo użyje broni, albo się wycofa, bo górnicy stawiają opór. Odpowiedź, jaką dostaje, brzmi: broni nie używać, ale wycofać też się nie wolno. Jednak dowódca ma w pamięci wcześniejszy rozkaz. W tym zamieszaniu chodziło o to, by użyć broni. Jednak w taki sposób, by decyzja nie obciążała bezpośrednio Kiszczaka i Jaruzelskiego.

Pan się oburza na wyrok sądu, tymczasem wielu Polaków darzy PRL sentymentem.
Darzy, ale lata 70. Wtedy Kiszczak spokojnie kierował wywiadem i miał niewielki wpływ na politykę państwa.

Złoto Fortuny w Sapporo, III miejsce w mistrzostwach świata w piłce nożnej, Krzysztof Baranowski opływa kulę ziemską. Myśli Pan, że stąd się bierze nostalgia Polaków?

To jedna z przyczyn, ale nie najważniejsza. W pierwszej połowie lat 70. nastąpił silny wzrost dochodów realnych ludności. Do tego doszły sukcesy sportowe, lepsze zaopatrzenie w sklepach, poluzowanie polityki paszportowej. W dorosłość wszedł powojenny wyż demograficzny. Lata młodości zazwyczaj dobrze się kojarzą. Co jednak nie zmienia faktu, że obraz lat 70. jest w dużej mierze fałszywy.

Dlaczego?
Bo zapomina się o drugiej połowie lat 70. Tych, którzy chwalą czasy Edwarda Gierka, pytam: Jak to się stało, że latem 1980 r. doszło do strajków z udziałem setek tysięcy ludzi? Solidarność nie wzięła się z niczego. Stan wojenny też.

Obrońcy Gierka zaraz powiedzą, że w lipcu i sierpniu 1980 r. zakazał użycia broni wobec protestujących.
To prawda. W tym sensie Gierek jest lepszy od Gomułki, Jaruzelskiego i spośród wszystkich pierwszych sekretarzy robi najlepsze wrażenie. W moim osobistym rankingu jest na drugim miejscu, zaraz po Mieczysławie Rakowskim.

Dlaczego nie na pierwszym?
Bo to Rakowski złożył PZPR do grobu. Ale wracając do 1980 r., Gierek nie użył wtedy broni nie dlatego, że był humanistą. Wiedział, że jeżeli użyje siły, to partia się obroni, ale on nie. Gierek nie był pacyfistą, wystarczy przypomnieć 1976 r. i radomskie ścieżki zdrowia.

Ale był też Gierek schodzący do ludzi, poklepujący po plecach.
Za jego czasów rozwijała się propa-ganda sukcesu. Pracowali nad nią przede wszystkim Jerzy Łukaszewicz, sekretarz KC ds. propagandy, i Maciej Szczepański, prezes Radiokomitetu. Oni rozumieli, że ideologia musi być przeplatana rozrywką. W tych czasach weszła kolorowa telewizja, pojawiło się więcej amerykańskich filmów, ściągano do Polski zachodnie zespoły, np. Abbę. W zestawieniu z mizernymi latami 80. wcześniejsza dekada musiała się dobrze kojarzyć.

O latach 70. mówi się czasem, że był to jeden z lepszych okresów w historii polskiego kina.
"Miś" został dopuszczony na ekrany dopiero po rewolucji solidarnościowej, wcześniej tkwił na półkach. Podobnie jak wiele innych filmów. Owszem, udało się po awanturach wpuścić na ekrany "Człowieka z marmuru". Jednak Józef Tejchma, minister kultury i "adwokat" Wajdy, popadł za tę decyzję w niełaskę. Ale już film "Na srebrnym globie" Andrzeja Żuławskiego przerwano w połowie produkcji, mimo że zainwestowano w niego olbrzymie pieniądze.

1974 rok to także "Balladyna" na motorach Adama Hanuszkiewicza w Teatrze Narodowym.
Nie kwestionuję dokonań kulturalnych PRL. Ale zapominamy, że w tamtych czasach powstawała też niesamowita ilość gniotów, jak np. "Życie na gorąco" - kontynuacja Klossa osadzona w realiach lat 70.

Dekada Gierka to też cola, dżinsy i więcej rzeczy na półkach.
W początku lat 70. na skutek decyzji kierownictwa PZPR zaczęto na masową skalę rozwijać konsumpcję rozmaitych towarów. Poczynając od żywności, na małym fiacie kończąc. Ale nawet tu nie zabrakło paranoi typowej dla centralnego systemu planowania. W latach 70. Polska została podzie-lona na strefy. Na południu była więc pepsi-cola, a w centrum i na wschodzie - coca-cola. Wtedy mieliśmy też największy w dziejach powojennych rozwój budownictwa mieszkaniowego. Ale nie możemy zapominać, jakim kosztem to się odbywało.

Ma Pan na myśli zadłużenie zagraniczne?
Potężne zadłużenie, które udało nam się tak naprawdę spłacić w ostatnich latach. Bo czy Polska w latach 70. musiała postawić największy w ówczesnej Europie zakład metalurgiczny?

Hutę Katowice.
W Polsce znajdzie się więcej takich przejawów gigantomanii Gierka. Weźmy 1975 rok i nowe województwa wykreowane przez pierwszego sekretarza. Olbrzymie szpitale, dworce, drogi i wiadukty urywające się w szczerym polu, bo tych inwestycji nigdy nie zakończono.

Jednak na wsi Gierek jest często dobrze wspominany.
Bo zrobił dla niej dwie ważne rzeczy. Po pierwsze zniósł obowiązkowe dostawy płodów rolnych. Po drugie wprowadził na wsi system powszechnej opieki zdrowotnej. Ale trzeba też pamiętać, że wieś została uzależniona od pasz i podzespołów ściąganych z Zachodu. Gdy z końcem lat 70. eldorado na kredyt się załamało, brakowało wszystkiego.

Wraca pomysł wystawienia Gierkowi pomnika.
Jeśli ktoś chce na swoim podwórku postawić Gierkowi pomnik, to proszę bardzo. Gorzej, gdy jest to decyzja np. samorządowa. Gierek był tym sekretarzem, który szczególnie uzależnił Polskę od ZSRR. To on zdecydował o przekazaniu niemal całego dowództwa polskiego wojska wprost do Układu Warszawskiego. To on kazał zbudować szerokotorową magistralę kolejową, która biegła od granicy ze Związkiem Radzieckim prosto do Huty Katowice. Wsławił się też skrajnym serwilizmem wobec Breżniewa, wręczając mu order Virtuti Militari z Gwiazdą. Pozostaje jeszcze kwestia zapisu w konstytucji, która zabrania promowania ideologii komunistycznej. To nie Gierek zasługuje na pomnik, tylko ludzie, których on zwalczał.

* dr Antoni Dudek, politolog, historyk, doradca prezesa IPN

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Sąd okazał się odporny na naciski mediów

+1 / -3

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Iwona Stanecka (gość)  •

Dura lex sed lex. Niezależnie czy po Waszej myśli czy nie. Kiszczak musiał być uniewinniony jeśli Polska jest państwem prawa. To orzeczenie pokazuje, że media nie są póki co wszechmogące.

odpowiedzi (0)

skomentuj