Menu Region

Wolontariusze przeżywają przygodę życia

Wolontariusze przeżywają przygodę życia

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Musioł, Piotr Wierzbicki Klagenfurt, Austria

Prześlij Drukuj
Większość przyjeżdża, bo liczy, że będą mogli przemknąć się na stadion i obejrzeć mecz, a może nawet dwa. Innych pociąga międzynarodowe towarzystwo, okazja do zawarcia znajomości z ludźmi z całego świata, no i wspólna zabawa. W tym roku turniej Euro w Austrii i Szwajcarii obsługuje 5 tys. wolontariuszy.
Trzy czwarte z nich jest mieszkańcami krajów, współgospodarzy mistrzostw. Reszta to międzynarodowe towarzystwo, m.in. z Togo, Ugandy, Nepalu i Tajlandii. Wśród nich - kilkudziesięcioosobowa grupa z Polski.

Magda, studentka z Katowic, przyjechała do Klagenfurtu trzy dni temu. Spodziewa się, że też uda jej się obejrzeć oba mecze Polaków, które rozegrają w tym mieście.

- Nie mamy żadnych wejściówek, ale jakoś się przemkniemy. Zobaczcie, każdemu się chwalę, bo zrobiłam sobie zdjęcie w bramce Boruca - pokazuje fotkę, na której stoi na murawie pustego stadionu.
- Chodzi głównie o to, by poczuć atmosferę tych mistrzostw. W centrum miasta może tego tak się nie odczuwa, ale jak spędzamy tutaj czas, to wtedy przechodzi dreszczyk, że bierzemy udział w wielkiej imprezie - tłumaczy Mateusz z Warszawy, student geografii.

- Myśleliśmy, że chociaż zobaczymy, jak przyjeżdżają biało-czerwoni, ale nie pozwolili podejść bliżej - przyłącza się do rozmowy 18-letni Paweł, który odchodzi lekko zawiedziony od siatki odgradzającej parking dla autokaru reprezentacji Polski.

To najmłodszy wolontariusz mistrzostw. Najstarszy ma ponad siedemdziesiąt lat.

- Nie wiem, czy się uda wejść na jakiś mecz. Nie wypada mi łamać przepisów - mówi z kolei Marcin, który przyjechał z Dąbrowy Górniczej. Na ramieniu niebieskiej koszulki nosi żółtą opaskę z literką "C", podobną do tej, jaką mają kapitanowie drużyn. - Jestem koordynatorem grupy - wyjaśnia.

Cała piątka przydzielona została do pracy na parkingu. - Musimy kierować ludzi na odpowiednie miejsca - tłumaczą.

Każdy z nich musiał najpierw wypełnić pięciostronicowy formularz. Potem było oczekiwanie na zaproszenie na rozmowy do Wiednia. - Z tego, co słyszałem, to tym, co się nie załapali, nie zwrócono nawet za bilet - mówi Marcin.

Do UEFA trafiło 18 tys. aplikacji z całego świata. W ośmiu miastach mistrzostw pracują chętni do bezpłatnej pomocy przy turnieju. Mało że niepłatnej, to za mieszkanie każdy musi zapłacić sam.

- Mieszkam w wynajętym domu, płacę 18 euro dziennie, choć wiem, że niektórzy zdecydowali się na namioty - przyznaje Marcin. - Nie jest jednak tak źle, bo jedzenie i picie mamy za darmo, dostaliśmy też koszulki, dresy, buty i sześć par skarpetek - dodaje Mateusz.

Pracują różnie. - Czasem jest to kilka godzin, czasem przez trzy dni nic nie robimy, ale przy stadionie spędzamy w zasadzie cały dzień. W mieście nie ma specjalnie żadnych atrakcji. Za to tutaj czujemy się ważnym elementem wielkiej imprezy. To przygoda naszego życia - podkreślają zgodnie.
Rafał Musioł Piotr Wierzbicki Klagenfurt, Austria

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się