Menu Region

"Zrewanżuję się w Wimbledonie"

"Zrewanżuję się w Wimbledonie"

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska
Prześlij Drukuj
Z Jerzym Janowiczem, finalistą juniorskiego Roland Garros, rozmawia w Paryżu Hubert Zdankiewicz

Do finału grał Pan z każdym meczem coraz lepiej. W decydującym momencie nastąpił jednak mały regres. To przez nerwy?
Być może zaszkodziła mi przerwa. Do finału grałem dzień po dniu, w sobotę jednak miałem wolne. Siedziałem więc w hotelu i się nudziłem. W efekcie byłem dziś trochę ospały i przebudziłem się dopiero w drugim secie.

Kiedy objął Pan w nim prowadzenie 5:0, wszyscy zaczęliśmy już myśleć o trzecim secie. Co się później z Panem stało?

W tym problem, że ja też tak myślałem. Serwis nie pomagał mi tak, jak w poprzednich meczach, ale ogólnie czułem się dobrze. Przy 5:0 trochę się rozluźniłem, a mój rywal nie przestał walczyć i bardzo mało psuł. Skutki sami widzieliście. Trudno, będę miał nauczkę na przyszłość.

Porażka nigdy nie jest miła. Wydaje się jednak, że i tak osiągnął Pan w Paryżu więcej, niż się ktokolwiek spodziewał. Korty ziemne nie są przecież Pańską ulubioną nawierzchnią.
To prawda, że mój styl gry bardziej pasuje do betonu czy trawy. Tym niemniej nigdy nie twierdziłem, że nie potrafię grać również na ceglanej mączce. Byłem dobrze przygotowany i liczyłem na zwycięstwo. Z każdym meczem coraz bardziej w nie wierzyłem.

Co dalej? Czy będzie Pan nadal grał w turniejach juniorskich, czy też postawi Pan już na dorosły tenis?
Będę grał już tylko juniorskie Wielkie Szlemy. Prosto z Paryża lecę do Warszawy, gdzie dostałem dziką kartę do turnieju ATP Orange Warsaw Open.

W pierwszej rundzie Pańskim rywalem będzie tam Argentyńczyk Juan Mo-naco. Czy ma Pan już jakiś pomysł, jak go pokonać?
Przyznam, że jeszcze nigdy nie widziałem go na korcie. Ale skoro jest Argentyńczykiem, to z pewnością świetnie czuje się na kortach ziemnych. Łatwo więc nie będzie. Mój plan jest jednak prosty - grać swoje i robić to jak najlepiej.

Co po Warszawie?
Potem wybieram się na juniorski turniej do Halle. To wyjątkowa sytuacja, chcę jednak dobrze przygotować się do Wimbledonu, a w Niemczech również gra się na trawie.

Na co możemy liczyć w Londynie?
Nie mam zbyt dobrych wspomnień związanych z trawą. Przed rokiem pojechałem na Wimbledon bez odpowiednich butów do gry na tej nawierzchni. W rezultacie co trzecią piłkę leżałem na ziemi. W tym nie będę miał na szczęście takich problemów, bo udało mi się wreszcie dostać obuwie w moim rozmiarze - 49,5. No co? Uwierzcie mi, to nie było łatwe. Liczę więc w Londynie na zwycięstwo.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się