Z Różą Thun, posłanką Platformy Obywatelskiej do Parlamentu Europejskiego, rozmawia Agaton Koziński
Jak się Pani podobają kandydaci na komisarzy Unii Europejskiej?
Niektórzy już nimi byli, ale są też osoby kompletnie nowe. Ci, którzy zostali z poprzedniej kadencji, to w znacznej większości doświadczeni urzędnicy i politycy z ogromnymi osiągnięciami. Dlatego to dobrze, że w nowej Komisji znajdzie się znaczna część poprzedniej - na przykład Fin Olli Rehn odpowiedzialny za przygotowanie następnych rozszerzeń Unii czy pani Viviane Reding, dzięki której potaniały roamingi.
A jak Pani skomentuje fakt, że chadecka część europarlamentu z oburzeniem przyjęła listę kandydatów na komisarzy, na której aż dziewięciu polityków to wojujący socjaliści.
Nie wydaje mi się, że ci wszyscy kandydaci na komisarzy działają aktywnie w partiach politycznych.
Niektórzy są bezpartyjni, bardzo często zajmują się konkretnymi tematami, a nie działalnością partyjno-polityczną. Poza tym, pracując w Komisji Europejskiej oni się bardzo umiędzynara-dawiają, a ich afiliacje partyjne wcale niekoniecznie odgrywają ważną rolę. Pamiętajmy, że w Komisji oni nie reprezentują swoich krajów, tylko interesy całej Unii. W gabinecie José Manuela Barroso, przewodniczącego Komisji Europejskiej, zasiadają ludzie ze wszystkich możliwych opcji. On sam jest chadekiem i przyznaje się do tego głośno i przychodzi na posiedzenia chadeków w parlamencie.
A czego się możemy spodziewać po przesłuchaniach kandydatów. Podobno z powodu podejrzeń o związki z ruchem komunistycznym lady Ashton ważnym wątkiem stała się przeszłość. Czy spodziewa się Pani pytań o to podczas przesłuchań w PE?
Nie zdziwiłabym się, gdyby takie pytania padły. To jest tak zróżnicowane towarzystwo, że spodziewać się można dosłownie wszystkiego, tym bardziej że przeszłość jest elementem ciekawym. W kuluarach dużo się o tym mówi.
W jakim tonie utrzymane są te komentarze?
Niektórych to po prostu interesuje, inni z kolei mówią, że to oburzające. Niektórzy mówią, że po pierwsze, to było dawno temu i trzeba raczej zobaczyć, jakie są osiągnięcia danego kandydata. Poza tym pojawiają się głosy, że trzeba pilnować, by się cała ta misterna konstrukcja nie zawaliła. W takim tonie bardzo wyraźnie wypowiadał się Barroso. Zresztą, mówi się, że on sam w młodości był przez chwilę zwolennikiem maoizmu, a dziś jest przecież poważnym politykiem i chrześcijańskim demokratą.
Brytyjska prasa pisze, że w młodości Ashton działała w partii komunistycznej.
Ale nie wszyscy dają temu wiarę.
Eksperci mówią, że była miękka w negocjacjach z Rosją. Czy Polska powinna się niepokoić?
Nie jestem pewna, czy ona ma rzeczywiście takie sympatie. I nie sądzę, by był to powód do niepokoju. Pamiętajmy, że została zaakceptowana przez Radę Europejską, to znaczy przez przywódców 27 krajów członkowskich. Barroso twierdzi, że bardzo dobrze pracowała w komisji, a jemu na pewno nie zależy, by szkodzić Polsce.
Rozmawiał: Agaton Koziński