Menu Region

USA: Polacy celowali w kryjówkę talibów

USA: Polacy celowali w kryjówkę talibów

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Krzysztof Kowalczyk

Prześlij Drukuj
Amerykanie przekazali polskim oficerom w Afganistanie raport z nasłuchów talibów z regionu Nangar Khel, który dowodzi, że żołnierze celowali w pozycje wroga na wzgórzach, a nie w wioskę - twierdzi gen. Sławomir Petelicki, twórca jednostki specjalnej GROM.
Petelicki jest zszokowany tym, że polska prokuratura pominęła amerykański raport w akcie oskarżenia przeciw siedmiu żołnierzom naszego kontyngentu i zarzuciła im zbrodnię wojenną. Zapowiada też, że dokument zostanie wkrótce przedstawiony opinii publicznej przez jednego z wysokich rangą oficerów. Nie chce zdradzić przez kogo. Oskarżonym żołnierzom grożą kary dożywocia, a jednemu 25 lat więzienia.

Zdaniem Petelickiego raport przedstawia rozmowy talibów w regionie Nangar Khel, którzy w porannych godzinach 16 sierpnia zastawili zasadzkę na patrol ISAF. Są tam też meldunki talibów z popołudnia o tym, iż Polacy ostrzeliwują ich pozycje na wzgórzach w regionie wioski - wtedy właśnie doszło do tragedii. Zginęło sześciu cywilów, w tym dwie kobiety i troje dzieci oraz pan młody szykujący się do ślubu.

Wczoraj prokuratorzy wojskowi przyznali, że prosili Amerykanów o dokumenty. Ci mieli odpowiedzieć, że nie dysponują żadnymi danymi z 16 sierpnia.

Gen. Petelicki jednak zapewnia, że Amerykanie mają takie informacje wywiadowcze i przekazali je jeszcze w Afganistanie polskim dowódcom z grupy bojowej. To, że prokuratura nimi nie dysponuje, świadczy o nierzetelności w prowadzeniu śledztwa i pomijaniu dowodów. - Jestem pewny, że raport SIGINT (sytemu nasłuchu wywiadowczego) istnieje - zapewnia generał. Jest też gotów zeznawać w tej sprawie przed sądem.

- To niepojęte, że prokuratura stwierdza, że żadnego raportu nie było i odrzuca wnioski dowodowe obrońców o dotarcie do tych dokumentów - mówi Petelicki. Jako analogiczny przykład przytacza sprawę amerykańskiego dowódcy gen. Martina Schweitzera, który chciał zeznać przed prokuraturą, że pod Nangar Khel doszło do tragicznego wypadku, ta jednak nie dopuściła go jako świadka.

Wczoraj prokuratorzy wojskowi przedstawili dziennikarzom szczegóły aktu oskarżenia, który już trafił do sądu. Ich zdaniem żołnierze, gdy otwierali ogień, nie byli zagrożeni ostrzałem ze strony talibów. Na cel wzięli zabudowania wioski. Mieli strzelać tak, by trafić w cywilów - widzieli biegających tam ludzi i dzieci. Dowódca innej grupy przebywającej w tym rejonie odmówił wykonania takiego rozkazu, jeszcze inny oficer próbował zapobiec tragedii.

Stan techniczny moździerza wyklucza zdaniem prokuratury pomyłkę - a taką linię obrony przyjęli adwokaci oskarżonych. Obrońcy byli wzburzeni wczorajszym wystąpieniem śledczych. - Prokuratura ma klapki na oczach - ocenił jeden z obrońców Piotr Kruszyński. Jego zdaniem odrzucenie wszystkich wniosków dowodowych obrony świadczy o arogancji prokuratorów.

Obrońca zapowiedział, że wystąpi do sądu o zwrot śledztwa do prokuratury w celu uzupełnienia materiału dowodowego. Chodzi o powtórzenie wizji lokalnej w Afganistanie, która miała być przeprowadzona w złym miejscu, 3 km od faktycznego miejsca zdarzenia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się