Polska » Fakty » Kraj » W tworzonej obecnie unijnej dyplomacji nie będzie Polaków

W tworzonej obecnie unijnej dyplomacji nie będzie Polaków

Data dodania: 2009-11-24 08:43:08 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-11-24 08:59:48

2KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
W tworzonej obecnie unijnej dyplomacji nie będzie Polaków

(© AP)

Jesteśmy blokowani przez stare państwa członkowskie, ale brakuje nam także ludzi, których możemy wysłać do Brukseli

Zapowiada się katastrofa w walce o stanowiska w unijnej dyplomacji dla Polaków. Według traktatu lizbońskiego, który zacznie obowiązywać od 1 grudnia, Unia Europejska ma mieć służbę dyplomatyczną z prawdziwego zdarzenia. Na jej czele stać będzie Brytyjka Catherine Ashton.

Wszystko wskazuje na to, że w podległych jej strukturach (mających - według pierwszych przymiarek - liczyć nawet 3 tys.
∨ Czytaj dalej
pracowników merytorycznych) znajdzie się bardzo niewielu Polaków.

- Początkowo będzie ich kilkunastu, ich liczba stopniowo urośnie pewnie do kilkudziesięciu osób. Choć rzeczywiście powinniśmy obsadzić nawet 200 etatów - przyznaje w rozmowie z "Polską" Mikołaj Dowgielewicz, minister ds. europejskich.

Brytyjka ma czas do kwietnia, by przygotować koncepcję działania nowej służby dyplomatycznej, która oficjalnie ma rozpocząć pracę dopiero w 2012 r. Jednak mimo że dyplomatyczne struktury ruszą dopiero za trzy lata, już teraz wiadomo, że Polacy nie zdołają przepchnąć tam własnych ludzi.

Dlaczego? Bo większość osób, które znajdą tam zatrudnienie, zostanie po prostu przeniesiona z innych komórek, teraz związanych z obecnie istniejącą unijną dyplomacją. Rekrutowani będą przede wszystkim z Dyrekcji Generalnej ds. Stosunków Zewnętrznych (Relex), która do czasu wejścia w życie traktatu lizbońskiego odpowiadała za dyplomację Unii.

A pracujących w Releksie Polaków można policzyć na palcach dwóch rąk. Z ważnych miejsc zajęliśmy tam jedynie jedno stanowisko doradcy oraz jeden fotel kierownika departamentu. Jeszcze gorzej wygląda sytuacja, jeśli weźmie się pod uwagę zagraniczne delegatury Komisji Europejskiej, które traktat lizboński przekształca w ambasady UE.

Takich placówek jest 123 - ale na czele żadnej z nich nie stoi Polak. I bardzo trudno będzie sprawić, by nagle jakiś nasz rodak tam trafił. - Wiele osób pracuje w korpusie dyplomatycznym od dawna i mają podpisane wieloletnie kontrakty. Nie można ich tak po prostu odsunąć, by zrobić miejsce dla kandydatów nowych członków - wyjaśnia Iwo Byczewski, były przedstawiciel Polski przy UE.

Wyraźnie widać więc, że nie uda się wprowadzić Polaków do unijnej dyplomacji drogą naturalnych awansów. Nadzieją jest fakt, że to niejedyny sposób. Na razie nie są jeszcze znane zasady przydziałów stanowisk w unijnej dyplomacji - te dopiero ma opracować Catherine Ashton. Wszystko jednak wskazuje na to, że jedna trzecia etatów będzie rozdzielana zgodnie z kluczem narodowym. Innymi słowy to w Warszawie zapadnie decyzja, kto znajdzie pracę w unijnym MSZ.

Ale nawet to nie daje gwarancji, że Polacy tam rzeczywiście się znajdą. - Wystarczy spojrzeć, jak mało Polaków znajduje się w strukturach Komisji Europejskiej czy europarlamentu. Widać, że mamy problemy z ludźmi do pracy w unijnych strukturach - przyznaje eurodeputowany PO Krzysztof Lisek.

Złą sytuację z obsadą stanowisk unijnych najlepiej pokazuje opublikowany w czerwcu tego roku raport UKIE. Wynika z niego, że w Brukseli pracę znalazło zaledwie 2 tys. Polaków - tymczasem założenia z 2004 r. mówiły o 3-4 tys. Najlepiej jest w Komisji Europejskiej, gdzie mamy 1341 stanowisk.
1 2 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

U.E.,czyli BLISKIE SPOTKANIE RĘKI Z NOCNIKIEM

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

JUSTUS (gość), 24.11.09, 16:47:57

Nastały czasy ustrojowych przemian i poczuliśmy się NARESZCIE U SIEBIE. Wstąpiliśmy do klubu państw USIŁUJĄCYCH SPRAWIAĆ WRAŻENIE - SAMODZIELNYCH, SUWERENNYCH, NIEZALEŻNYCH.

Wstąpiliśmy do NATO, zamarzyła się nam UNIA EUROPEJSKA. Europa znajdująca się w stanie cywilizacyjnego rozwoju. Europa nowoczesnych OJCZYZN. Postępu, a nie - WSTECZNICTWA. UE państw specyficznych odrębności stanowiących o ich sile i znaczeniu. Chciałbym zaakcentować słowo: ODRĘBNOŚCI.

II
Zamierzałem wstąpić do Europy suwerennych państw, a wstąpiłem do Europy państw zglajchszaltowanych, ujednoliconych, do grona państw niczym się nie różniących, zaszczepiających swojej społeczności obce, a często - niezrozumiałe obyczaje (np. aborcja, eutanazja, małżeństwa gejów); wpisałem się do kamiennego kręgu państw szablonowych, nie dążących do osiągnięcia wyższego poziomu, dążących za to do ich unifikacji, do narzucenia norm moralnych obowiązujących WSZYSTKIE, wchodzące w skład UNII.

III
W nie tak dalekich czasach, naszym poczynaniom towarzyszyło bystre oczko Czerwonego Brata. Braciszek określał nam obiecującą przyszłość, a my nie mieliśmy nic do powiedzenia. W żadnej istotnej kwestii.

Naszą rolą było kontentowanie się sprezentowaną nam smyczą, obrożą i okupacją (pocieszaliśmy się, że mamy najdłuższy łańcuch w psiarni łaskawego pana, że mamy WŁASNE pchły).

Teraz jesteśmy w Unii i też, jak za Z.S.R.R., mamy SUWERENNE pchły, oraz NIEZBYWALNE PRAWO DO PUSZORKA, gdyż, nadal nie jesteśmy państwem samodzielnym, a nasza niezależność jest odmianą włażenia jej w cztery litery.

Nadal nie jesteśmy krajem normalnym i do tej normalności prowadzić nas będzie droga długa, trudna i najeżona umizgami do NADBIUROKRATYCZNEJ UE).O przerostach administracyjnych w UE powiedziano już tyle, że mówienie o nich JESZCZE RAZ, byłoby nietaktem wobec inteligencji czytelnika, nie o tym więc napiszę, ale skoncentruję się na naszej NADGORLIWOŚCI.

Serwilizm wobec unijnych przepisów jest zadziwiający. Przykładem są niepojmowalne trudności z prawidłowym wypełnianiem formularzy, pism z prośbami o przyznanie dotacji na określony cel.

Kwestionariusze te, nie dość, że są skonstruowane nieprecyzyjnie, że są swawolnym i dowolnym owocem umysłowej produkcji naszych urzędników, to zawierają DODATKOWE zalecenia, dyrektywy NIE WYMAGANE PRZEZ UE.
Toteż nie ma w tym nic osobliwego, że dotacje te są wykorzystywane w rażąco nagannym procencie, bo zanim się te papiery wypełni, mija ustalony termin ich składania i zabawa w tracenie czasu trwa dalej.

Ale już się stało, klamka zapadła i już jest po herbacie: oprócz lamentów, złorzeczeń i utyskiwań, że na własnej skórze doświadczyliśmy bliskiego spotkania ręki z nocnikiem, pozostało nam wykaraskać się z opresji, pozostało nam wierzyć, że jakieś państwo powie za nas: NIE.

odpowiedzi (0)

skomentuj

• MODERATORZY TO ZWYKŁE PLATNE SZUMOWINY

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

TUR (gość), 24.11.09, 16:46:42

BANDA PŁATNYCH GNOJKÓW USUWAJĄCYCH METYTORYCZNE
WYPOWIEDZI ----MODERATORZY DZIAŁAJA TAK JAK
KOMUNISTYCZNA CENZURA ,USUWAJĄ TO CO NIE PASI ICH
CHLEBODAWCOM ---MODERATORZY TO PROSTYTUTKI ,ZA
PIENIĄDZE ZROBIĄ WSZYSTKO !!!!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.