(© AP)
2009-11-23 13:03:33, aktualizacja: 2009-11-23 13:04:26
W nowej ustawie hazardowej, czekającej już na podpis prezydenta, po trzech dniach prac w Sejmie i jednym w Senacie, podatek w zakładach konnych wzrósł tylko z 2 do 2,5 procent, a podatek w zakładach sportowych z 10 do 12 proc., licząc od sumy wpłaconych stawek.
W pierwszym rządowym projekcie podatek wynosił odpowiednio zabójcze 20 (czyli na Służewcu 6 proc. od sumy stawek) i 50 proc., licząc od różnicy między sumą stawek a wygranymi. Poprawkę (nr 20) zgłosiło parlamentarne koło SDPL podczas czwartkowego posiedzenia komisji finansów publicznych.
Decyzje Sejmu wszyscy przyjeli z ulgą, bo obroty w zakładach i wynikające z nich nagrody w gonitwach dla właścicieli koni są zbyt niskie, żeby wyścigi mogły prawidłowo rozwijać się. Tegoroczne obroty szacuje się zaledwie na 13 mln zł, odliczenia Totalizatora Sportowego wynoszą 4 mln zł, łącznie z podatkiem. Nagrody dla właścicieli koni wyniosły 5,2 mln.
W przyszłym sezonie zapowiadane są na poziomie 7 mln zł, przy tej samej liczbie gonitw, co może w jednej trzeciej pokryje koszty utrzymania koni w zawodowych stajniach wyścigowych. Suma 7 mln padła podczas ostatniego (17 listopada) posiedzenia Rady Polskiego Klubu Wyścigów Konnych, z udziałem przedstawicieli TS.
Nie ma jednak zatwierdzonego planu gonitw na sezon 2010, który ma rozpocząć się 18 kwietnia. TS nie przedstawił też do tej pory żadnych zamierzeń, wynikających z umowy dzierżawy całego zespołu torów na Służewcu, choć minister skarbu Adam Grad w odpowiedzi na interpelację poselską Marka Borowskiego wymieniał termin wrześniowy. Nie ma przede wszystkim planu remontów. Bez największej trybuny środkowej, nieczynnej z powodu zdewastowania przez PKWK, mityngi wyścigowe są kalekie.
Drugi sezon na Służewcu z udziałem TS jest już stracony, i zanosi się, że będzie stracony też kolejny, trzeci sezon. Zgodnie zaś z umową z PKWK po trzech latach jej obowiązywania Totalizator może się wycofać z wyścigów bez konsekwencji.
Listopadowe mityngi na Służewcu bardziej przypominają dogrywkę niż normalne wyścigi, szczególnie teraz, gdy całość zamyka się wokół jednej, stylowej trybuny, wyglądającej jak zacumowany przy brzegu transatlantyk. Wstęp na nią od początku tego miesiąca jest wolny, co jest dobrą, ale spóźnioną decyzją.
W mglistą niedzielę w Nagrodzie Nemana, ostatnim biegu dla dwulatków w kategorii A/B (dystans 1400 m), Morikano pod Jerzym Ochockim prowadził od startu do mety i pewnie wygrał na ciężkiej bieżni. Na prostej Ochocki skierował konia na zewnętrzną stronę, gdzie bieżnia nie jest tak miękka, to samo zrobili pozostali dżokeje. Socorino, który Nagrodę Mokotowską przegrał o nos z Milerytem, przedostał się na drugie miejsce, ale mu nie zagroził.
Trenowany w stajni Duplic-kich na skraju Puszczy Kampinoskiej, Morikano dwa razy nie chciał wystartować i dopiero za trzecim razem ruszył w dystans, zresztą z dużym opóźnieniem. Następnie poprawiał się ze startu na start, a teraz przez porównanie z Milerytem jest na papierze faworytem na Derby, ale już zgłosili się do Duplickiego kupcy z Włoch.
W ostatniej w sezonie gonitwie z płotami żadnych szans rywalom nie dał 10-letni San Luis pod młodym jeźdźcem z Wrocławia, Adamem Kulikowskim. Trener Maciej Jodłowski powiedział, że dwukrotny zwycięzca Wielkiej Warszawskiej prawdopodobnie pozostanie w treningu płotowym na przyszły sezon.
Za tydzień na Służewcu - Ta Ostatnia Niedziela. W przedostatnią nikt nie trafił kwinty, z Morikano, który był drugim faworytem, a pula w wysokości 24 tys. zł przechodzi na sobotę.
Chyba po raz pierwszy w his-torii wyścigów koń galopował całą gonitwę spętany. - To się może zdarzyć raz na sto lat - powiedział nam Emil Zachariew jadący na dwuletniej klaczy Dżersis w Nagrodzie Nemana. Właśnie jej związane nogi widzimy na zdjęciu.
- Wkrótce po starcie rozwinęły się bandaże, chroniące tylne nogi, chyba z powodu wilgoci. W jakiś przedziwny sposób związały jedną nogę z drugą - wyjaśnił dżokej, który jest też trenerem klaczy. Dwulatka galopowała na końcu. Niezwykłe jest to, że ze związanymi nogami do zwycięzcy, mimo mocnego tempa, straciła tylko 12 długości (36 m). Właściciel Jacek Sito chce ją teraz zabrać na duży wyścig we Włoszech, Criterium Pisy.
Wiktor Lubicz jr