Polska » Magazyn » Staniszkis: Świat idzie do przodu, a my z trudem łapiemy...

Staniszkis: Świat idzie do przodu, a my z trudem łapiemy równowagę

Data dodania: 2009-11-13 13:27:16 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-11-19 22:47:16

10KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Staniszkis: Świat idzie do przodu, a my z trudem łapiemy równowagę

Jadwiga Staniszkis (© Grzegorz Mehring/POLSKA)

Obecnie w Unii Europejskiej mamy już nie dwie prędkości, ale dwa modele integracji. A nasze elity nie dostrzegają nowych zagrożeń i szans - mówi w rozmowie Michałem Karnowskim i Piotrem Zarembą profesor Jadwiga Staniszkis

Traktat lizboński wejdzie w życie z początkiem grudnia. Czy z polskiego punktu widzenia wzmacnia on naszą niepodległość, czy też przeciwnie - oddajemy część suwerenności strukturom unijnym?
Tak naprawdę nie to jest najważniejsze. Dziś powinniśmy mówić już o fazie polizbońskiej.

Pomimo tego, że wchodzi ona w życie za nieco ponad dwa tygodnie?
Tak. Długi okres jego ratyfikacji oraz światowy kryzys finansowy spowodowały, że wchodzi w innym momencie i inaczej, niż zakładano przy jego tworzeniu. Inne były intencje, inne będą efekty jego wdrażania.

Jak to możliwe?
Po pierwsze, będzie wdrażany selektywnie, co w przypadku tak obszernego dokumentu jest naturalne.
∨ Czytaj dalej
Po drugie, jest formułą tak otwartą, że możliwa jest reinterpretacja niektórych ustaleń, czasem zmieniająca sens o 180 stopni.

Gdzie na przykład?
Niemal wszędzie. Tak naprawdę możemy wyróżnić aż cztery przestrzenie władzy decydujące o pozycji poszczególnych państw. Ideałem jest być na każdej z nich. My nie jesteśmy. W każdej z nich należy bić się o to, by nasz interes był brany pod uwagę. To nam też się nie zawsze udaje.

Co jest w tym podziale przestrzenią pierwszą?
Kryzys spowodował, że kraje unijnej piętnastki, starzy członkowie UE, po chaotycznym okresie szukania strategii w skali państw narodowych zdecydowały wrócić do formuły, którą ja nazywam delorsowską. Bo pierwszy sformułował ją w 1989 roku ówczesny przewodniczący komisji Unii Europejskiej Jacques Delors. Była to formuła bardzo głębokiej integracji, wykorzystanie możliwości stworzonych przez unię walutową. Wtedy wydawało się to zbyt radykalne, bo zakładało skokowe wzmocnienie wspólnej polityki przemysłowej i reinterpretację zasady o konkurencji. Uznanie, że zgodne z nią jest wszystko, co poprawia sytuację na globalnym rynku. Czasem jest to powrót do protekcjonizmu. Delors proponował też inną odpowiedź na kryzys demograficzny: nie sprowadzanie zewnętrznej siły roboczej, ale rozwój przez innowacje technologiczne, ograniczający zatrudnienie. Raport grupy, którą kierował, był odpowiedzią na kryzys dotychczasowej formuły rozwoju Europy, wizji schumanowskiej. Unia bowiem, co było widać już wtedy, stanęła w pół drogi. Miała wygasić konflikty poprzez oddawanie miejsca na rynku, limity produkcyjne i połowiczne odpaństwowienie gospodarek. Delors zauważył, że po wygaszeniu konfliktów, które napędzają rozwój, w zamian nie stworzono niczego innego. Europie groziła stagnacja. Potem jednak przyszło rozszerzenie na nowe kraje.

Co - jak napisała Pani profesor w swojej książce "Antropologia władzy" - dało Unii impuls rozwojowy naszym kosztem, nazywa Pani przemocą strukturalną.
To były szybkie korzyści, przejęcie rynków, wzrost produkcji. Ale kryzys ujawnił, że w perspektywie okazało się to stratą. Bo dało piętnastce łatwy sukces zamiast rozwoju wskutek intensywnych inwestycji.

Rozwój był ekstensywny, ale nie pobudzał innowacji. Dawał pozór sukcesu?
Dokładnie tak. I pierwsza płaszczyzna to jest stwierdzenie tych faktów.
1 2 3 4 5 6 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

-----------

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

xhkgruyxhpc (gość), 13.05.10, 19:51:42

----------

odpowiedzi (0)

skomentuj

---------

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

xhkgruyxhpc (gość), 13.05.10, 19:51:37

----------

odpowiedzi (0)

skomentuj

Peany?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Samsonowicz (gość), 15.11.09, 13:29:51

Dosyć peanów,prawda jest naga Pani Profesor od kilku lat powtarza te same frazesy.
Jakoś nikt nie zauważył, że sama sobie często przeczy. I nie mówię tu o drukowanych kolubrynach ale o rozmowach z dziennikarzami ( które nota bene uwielbia!)

odpowiedzi (0)

skomentuj

Staniszkis

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Tadeusz z Wilanowa (gość), 15.11.09, 11:01:31

Tym razem Staniszkis powiedziała dużo mądrych rzeczy. Myślę, że gdyby dalej rządził PIS nasza sytuacja polityczna i pozycja w UE była by dużo lepsza. Tusk robi rzecz kryminalną, topi i rozpuszcza Polskę w Europie. Ustawił nas na pozycji potulnego klienta bez znaczenia. Na tle tych wydarzeń Polskie społeczeństwo to otumanieni amatorzy i polityczni analfabeci, proszące się o to aby rozciągnąć nad nim kontrolę. Wystarczy nas pogłaskać po główce...dobre. Od siebie dodam, że można też spróbować ze szklanymi paciorkami.

odpowiedzi (0)

skomentuj
Autor komentarza nie dodał zdjęcia

rz (gość), 15.11.09, 08:55:28

dziwne nie ma tutaj zadnych ciekawych komentarzy :))

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozmowa z prof.Staniszkis

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

wadera (gość), 14.11.09, 20:21:05

Jedyne argumenty na jakie cię stać Piotrze Skargo to chamstwo i inwektywy. Nie sięgasz prof.Staniszkis nawet do pięt.Gdyby więcej intelektualistów miało tak analityczny umysł i tak trafne obserwacje, gdyby politycy nieraz wzięli sobie do serca uwagi Pani profesor - Polska inaczej by dzisiaj wyglądała.Jestem pełna podziwu dla Jej umysłu.Chapeau bas.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Palikot

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

kata (gość), 14.11.09, 19:54:09

Pani prof. jest znakomitym analitykiem, jeżeli chodzi o struktury władzy, ale często się myli w analizie bieżących zdarzeń. (swojego czasy pomyliła w TVN24 osobę Gałęzewskiego i Guzikiewicza, temu ostatniemu przypisując pisanie magisterki, zamiast temu pierwszemu, to dziwne, bo przecież dość dobrze zna środowisko Solidarności) Co do Kamińskiego nie jest obiektywna, gdyż sama twierdziła w niedawnym wywiadzie, że go zna i lubi. Nie mówiła tego np. o Tusku. Bardzo cenię panią prof., jednak nie zgadzam się z nią w ocenie posła Palikota. Mając problemy z emocjonalnym wymiarem polityki (sama pani prof. tak twierdzi) nie bierze pod uwagę tych czynników w analizie polityki lub mylnie odczytuje je. Żeby PO miała jak największy elektorat (a to ma przełożenie na liczbę posłów i tym samym ma wpływ na rządy) musi zwracać się ku różnym grupom wyborców - poglądy Palikota w wielu aspektach zbliżone są do poglądów elektoratu liberalnego obyczajowo (często głosującego na SLD), ma swój indywidualny elektorat - i to całkiem spory. Zatem został wzięty do zarządu partii nie dla upokorzenia Schetyny, ale dla elektoratu, których reprezentantem jest poseł Palikot. I nie ma racji, że głosują na niego ludzie małomiasteczkowi - wśród inteligencji (też tej która nie kwalifikuje się do wykształciuchów w Dorn-owskim tego słowa znaczeniu) też ma swoich zwolenników, bo potrafią oni czytać między wierszami i potrafią dostrzec głębsze znaczenie pod powierzchnią słów i gestów.
A książka "Antropologia władzy" pani profesor, znakomita, polecam wszystkim, na pewno wzbogaci Was.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Żal serce ściska

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Skarga Piotr (gość), 14.11.09, 16:34:25

Dajcie spokój sklerotycznej staruszce!
Żal czytać jak ta niegdyś oryginalna co nie znaczy , że mądra,osoba zamienia się w głupawego oszołoma, który widzi tylko czubek własnego nosa.

odpowiedzi (0)

skomentuj

po wywiadzie

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Zula (gość), 14.11.09, 15:03:02

Jestem wyborcą po 50-ce, po studiach,aktywna zawodowo i jestem i będę wyborcą PO, a także J. Palikota( jam też z Lublina). Zupełnie nie rozumiem cóż jest złego w tym co robił i robi Palikot? Mam cicha nadzieję że p. profesor nie ma kompleksu Palikota?!?!

odpowiedzi (0)

skomentuj

obito, nie da się być trochę w ciąży

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

z (gość), 13.11.09, 14:07:22

Kobito, nie da się być trochę w ciąży!

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.