Menu Region

Rafael Nadal rozbił Rogera Federera

Rafael Nadal rozbił Rogera Federera

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Hubert Zdankiewicz Paryż

Prześlij Drukuj
Piękny sen Jerzego Janowicza dobiegł końca. 17-latek z Łodzi nie zdołał pokonać w niedzielnym finale juniorskiego Roland Garros Tsung-Hua Yanga z Tajwanu i zrewanżować mu się za porażkę w ćwierćfinale tegorocznego Australian Open (też juniorskiego). Przegrał 3:6, 6:7 (5), w dodatku w niecodziennych okolicznościach.

Pierwszy set zaskoczył siedzących na trybunach kortu nr 2 rodziców i grupkę sympatyków Janowicza (w sumie na finał przyszło około 1000 kibiców). Wszyscy oglądający poprzednie mecze Polaka spodziewali się jego dominacji, tymczasem początek meczu był popisem tenisisty z Tajwanu. Yang nie tylko lepiej serwował (osiem asów w tym fragmencie gry), ale również dominował w wymianach z głębi kortu. Janowicz sprawiał wrażenie, jakby nie wytrzymał nerwowo stawki spotkania.

W drugim secie sytuacja zmieniła się dla odmiany jak w kalejdoskopie. Janowicz jakby odzyskał wiarę w siebie. Przestał się mylić, narzucił rywalowi styl gry, szybko objął prowadzenie 5:0 i? stanął. pozwalając Yangowi odrobić straty. Desperackim zrywem udało mu się w końcu wygrać gema, ale kończący tę partię tie-break zakończył się po myśli Tajwańczyka. W dodatku przy piłce meczowej Polak popełnił podwójny błąd serwisowy. Po chwili wściekły odbierał drugą w karierze nagrodę dla finalisty juniorskiego turnieju Wielkiego Szlema (rok temu osiągnął identyczny rezultat podczas US Open w Nowym Jorku).

Sporo nerwów było również w finale kobiet, w którym Serbka Ana Ivanović pokonała 6:4, 6:3 Rosjankę Dinarę Safinę.

Czy wiecie kto jest obecnie najpopularniejszym polskim tenisistą? Oczywiście, że? Marcin Rozpędski - były mistrz Polski, a obecnie sparingpartner Ivanović. Prawidłową pisownię jego nazwiska podawałem w sobotę moim kolegom po fachu kilkanaście razy. Pytali nie tylko Serbowie, również Francuzi, Amerykanie, a nawet jeden Australijczyk.

Nieprzypadkowo, Polak siedział bowiem podczas finału w samym oku cyklonu. Obok trenera i rodziców Ivanović, otoczony kordonem wrzeszczących i wymachujących flagami serbskich kibiców (był w dodatku dobrze widoczny dzięki czerwonej koszulce).

- Gratuluję Ana, zasłużyłaś na to zwycięstwo. Gratuluję też Twoim rodzicom i sympatykom. W przyszłości moglibyście jednak zachowywać się trochę ciszej, bo tenis to nie piłka nożna - zwróciła się do nich po meczu Safina.

Miała rację, choć tak naprawdę mogła mieć pretensje sama do siebie. Przed finałem Rosjanka zapowiadała, że jest gotowa umrzeć na korcie, by wygrać. No i umarła, tyle że jeszcze w szatni - przed meczem, ze zdenerwowania. W efekcie w sobotę tylko chwilami przypominała zawodniczkę, która pokonała w Paryżu Marię Szarapową, Jelenę Dementiewą i Swietłanę Kuzniecową.

Mecz mógł zakończyć się dużo wcześniej, gdyby nie fakt, że Serbka była prawie tak samo zdenerwowana. Nic dziwnego, to mógł być jej trzeci przegrany finał turnieju Wielkiego Szlema. Rok temu przegrała w Paryżu, a w styczniu tego roku w Melbourne.

- To niesamowite. Ciągle nie wierzę, że wygrałam - cieszyła się zaraz po meczu Ivanović. - Kiedy w pierwszym secie Dinara odrobiła straty i z 4:1 dla mnie zrobiło się 4:4, zaczęłam się bać - dodała piękna Ana, odbierając puchar za zwycięstwo.

Otrzymała go z rąk swojej ubiegłorocznej pogromczyni - Belgijki Justine Henin, która niedawno nagle zakończyła sportową karierę. Od poniedziałku Ivanović będzie też nr. 1 kobiecego tenisa.

O kończącym tegoroczny Roland Garros finale panów można by napisać w zasadzie tylko tyle, że się odbył. Z pewnością nie byliby z tego powodu zawiedzeni sympatycy Rogera Federera. Tak jak przez ostatnie dwa lata, Szwajcar spotkał się w decydującym meczu z Hiszpanem Rafaelem Nadalem. Tak jak w poprzednich dwóch przypadkach - przegrał. Rozmiary jego porażki zaskoczyły jednak niemal wszystkich. Najlepszy (wciąż) tenisista świata został dosłownie zdeklasowany - 1:6, 3:6, 0:6!

To czwarty z rzędu triumf Nadala w Paryżu. Do osiągnięcia legendarnego Szweda Bjoerna Borga (który wręczał puchar dla zwycięzcy) brakuje mu jeszcze dwóch. Federer na pierwszy tytuł w Paryżu będzie musiał poczekać co najmniej do przyszłego roku.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się