Menu Region

Prosty trik młodego Dylana

Prosty trik młodego Dylana

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Marek Świrkowicz

Prześlij Drukuj
Potomkowie muzycznych gigantów zbiorowo hołdują przekonaniu, że wyjątkowe DNA odziedziczone po rodzicach z miejsca predestynuje ich do chwycenia raczej za gitarę i mikrofon niż za łopatę.
38-letni Jakob, najmłodszy z czwórki dzieci Boba Dylana i jego pierwszej żony Sary, mógłby coś o tym opowiedzieć. Od dziecka wiedział, że w przyszłości zostanie muzykiem, i choć bardzo długo starał się odcinać od legendy swojego ojca, ostatecznie skapitulował i przyznał staruszkowi rację.

Jego pierwsza solowa płyta "Seeing Things" (światowa premiera krążka zupełnie przypadkiem zbiegła się z pierwszym od 14 lat występem Boba Dylana w naszym kraju) to w pierwszej kolejności hołd dla muzyki, która we wczesnych latach 60. wyniosła amerykańskiego barda na muzyczny olimp.

Dylan junior nie kryje, że geny wzięły górę nad międzypokoleniowym buntem.
I po 17 latach liderowania rockowej kapeli The Wallflowers (podczas których nie tylko nigdy nie nagrał wspólnej piosenki z ojcem, ale nawet ani razu nie pojawił się razem z nim na scenie) zdjął z kołka gitarę akustyczną, wcisnął na głowę dylanowski kapelusz i nagrał płytę wypełnioną w całości surowymi, folkowymi balladami wprost ze szkoły wielkiego rodzica.

Pomógł mu w tym sam Rick Rubin, najsłynniejszy, jak sam o sobie mówi, "reducent" współczesnej muzyki. Człowiek, który przywrócił do muzycznego obiegu m.in. Johnny?ego Casha i Neila Diamonda, a przy okazji był współtwórcą sukcesów zarówno System Of A Down czy Red Hot Chili Peppers, jak i Justina Timberlake'a.

Wspólne dzieło obydwu dżentelmenów to 10 akustycznych numerów, w których tylko sporadycznie pojawia się coś więcej niż sugestywny, mrukliwy głos Dylana i oszczędnie potraktowana gitara akustyczna.

Tym samym uwaga słuchacza siłą rzeczy skupia się na jakości kolejnych kompozycji. A w tej materii Jakob kontynuuje najlepsze ojcowskie tradycje: mnóstwo tu nie tylko świetnych melodii, ale też nośnych, poetyckich tekstów, jakby żywcem przepisanych z zagubionego śpiewnika Dylana seniora. Tym bardziej szkoda, że zdolny synalek wciąż zaprzecza jakimkolwiek pogłoskom o występach u boku tatusia.

Podobnych oporów nie mają inne sławne latorośle. Joe Sumner (tak, tak - syn Gordona Sumnera, szerzej znanego jako Sting) wraz ze swoim bandem Fiction Plane z powodzeniem otwierał koncerty ojca podczas ubiegłorocznej części wielkiej trasy The Police. "To dla nas znakomita okazja: mamy pewność, że będziemy grać dla pełnych sal" - tłumaczył w wywiadach swoją motywację 31-letni rockman, który tak jak ojciec gra na basie i śpiewa.

Legendą słynnych rodziców wciąż podpierają się także dzieci nieżyjących od lat Johna Lennona i Boba Marleya. Julian i Sean Lennonowie wciąż nagrywają kolejne płyty, które zapewne w ogóle nie przykułyby uwagi fanów i krytyków, gdyby nie znaczące nazwisko.

Nieco lepiej radzą sobie liczni potomkowie króla reggae (spośród trzynaściorga dzieci Marleya aż siódemka para się muzyką), choć i oni rzadko zapuszczają się poza rejony dogłębnie spenetrowane przez zmarłego w 1981 roku ojca. Mimo to mają na koncie kilka sukcesów, włączając w to sporą liczbę statuetek Grammy (Stephen dotychczas zgarnął pięć, Ziggy - cztery, a Damian - trzy).

Formę dwóch z nich już wkrótce będziemy mogli ocenić na własne oczy: 26 czerwca we Wrocławiu zagra Ky-Mani Marley, natomiast gwiazdą bielawskiego Reggae Dub Festival (22-23 sierpnia) będzie jego przyrodni brat Stephen.

Często jednak próby wchodzenia w rodzicielskie buty kończą się widowiskowym blamażem. Jak choćby w przypadku córki Ozzy?ego Osbourne?a, Kelly, której po sukcesie reality show "The Osbournes" zamarzyło się, by zostać gwiazdą pop. Nagrana z błogosławieństwem tatusia płyta "Shut Up" została zmiażdżona przez krytyków, którzy zgodnie radzili młodej artystce, żeby zamiast nagrywać płyty, zapisała się na lekcje śpiewu.

Ale na genetykę nie ma mocnych, więc niebawem możemy się spodziewać kolejnych debiutów dzieci sławnych rodziców. W końcu Madonna ma troje dzieci. Najstarsze, Lourdes Ciccone Leon, ma już 12 lat. Michael Jackson też ma trójkę potomków. I długi, które ktoś przecież będzie musiał spłacić.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się