Menu Region

Paweł Rożyński: Niepotrzebny strajk

Paweł Rożyński: Niepotrzebny strajk

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Szef działu pieniądze

Prześlij Drukuj
Konkurenci Poczty Polskiej otwierają właśnie szampana. Nie muszą czekać na pełną liberalizację rynku usług pocztowych w odległym 2011 roku. InPost zarobił w trzy dni strajku tyle, co zwykle przez okrągły miesiąc. Inne spółki pocztowe i kurierskie cieszą się z równie dobrych rezultatów.
W końcu jeszcze niedawno trudno było sobie wyobrazić życie bez Poczty Polskiej, tak jak bez komputera czy samochodu. Dopiero półtora roku temu, kiedy przedsiębiorstwem targały strajki i nie można się było doczekać na faktury, liczne firmy powiedziały gigantowi "do widzenia". Teraz w ich ślady pójdą następni. Jeszcze kilka takich strajków i nie trzeba będzie metodami administracyjnymi kruszyć monopolu, jak to miało miejsce z usługami telekomunikacyjnymi.

Niestety, również może nie być już czego prywatyzować. Rząd chce sprywatyzować Pocztę, ale od dawna idzie to opornie. Nie ma jej w czteroletnim planie prywatyzacji. Rząd mętnie tłumaczy, podobnie jak poprzednicy, że najpierw trzeba firmę skomercjalizować. A to w praktyce nie oznacza nic poza dodaniem do nazwy "spółka akcyjna". Zapewne rząd boi się 100 tys. jej pracowników i kilkudziesięciu związków zawodowych. Podobną bojaźń kolejne ekipy odczuwały w przypadku PKP.

Związkowcom Poczty Polskiej wydaje się, że skoro państwowa firma nie może upaść, to można zrobić wszystko. Mogą się mylić. Obawiam się, że walcząc strajkiem o 200 zł większą podwyżkę, wyrządzają swoim kolegom niedźwiedzią przysługę. Konkurencja pocztowa rośnie w siłę.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się