Menu Region

Polka zdobywa City w Londynie

Polka zdobywa City w Londynie

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Jakub Stępień

Prześlij Drukuj
Jakub Stępień rozmawia z Roksaną Ciurysek, menedżerem z londyńskiego banku Merrill Lynch
Pracuje Pani kilka lat w londyńskim centrum finansowym, dziś już jako dyrektor w jednym z największych banków. Jak młoda dziewczyna z Polski mogła zajść tak wysoko?
To proste, byłam na czwartym roku Politechniki Gdańskiej, wysłałam list do samego prezesa Europejskiego Banku Odbudowy i Rozwoju, ktoś się nim zainteresował i dostałam stypendium. Potem w EBOiR mnie pytali, kogo znałam, kto mi pomógł.
Miałam popracować kilka miesięcy, a wyszło kilka lat. Potem chciałam zrealizować swoje marzenie, pojechałam studiować fotografię i malarstwo do Vancouver w Kanadzie. Po ponad roku wróciłam do Londynu. Trafiłam do dużego banku [Merrill Lynch - red]. Przechodziłam na coraz wyższe stanowiska, aż zostałam szefową grupy zajmującej się doradzaniem funduszom hedgingowym. Pomagałam im podejmować decyzje zakupu papierów wartościowych, w tym z Europy Wschodniej.

Czy City nadal działa jak magnes na młodych bankowców, choć mówi się o recesji?
To dobra szkoła bankowości. Banki i head hunterzy coraz częściej jeżdżą na polskie uczelnie szukać najlepszych kandydatów. Sama przyczyniłam się do tego, że odwiedzają Gdańsk i tamtejszą politechnikę, nie tylko Warszawę i SGH.
Młodzi ludzie zwykle zaczynają od niskich stanowisk pomocniczych. Najlepsi traderzy, elita finansowego świata i najwyżej opłacani fachowcy w City, też często zaczynali od prostych prac na zapleczu banku. Trzeba tylko być przebojowym, wierzyć w siebie, nie poddawać się.

Polak w Anglii kojarzy się wciąż z pracownikiem fizycznym na budowie.
W City też pracuje coraz więcej Polaków. W moim banku udało mi się zebrać grupę około 20 osób, które namawiam do włączenia się w życie społeczności polskich profesjonalistów w Londynie, w ramach Polish City Club. Ale na tle całej masy polskich emigrantów w Anglii, grupa osób na menedżerskich stanowiskach jest zdecydowanie za mała. W Polsce są coraz lepsze perspektywy i nasz kraj potrzebuje fachowców ze światową ogładą, by się rozwijać i gonić Zachód. Polacy powinni wracać ale najpierw muszą zdobyć doświadczenie.

A nie myśli Pani o powrocie do kraju, w którym jest duży popyt na fachowców?
Latem ub.r. przeszłam do innego amerykańskiego banku inwestycyjnego [JP Morgan - red.]. Kieruję zespołem kilku osób, nie ma już wśród nich Polaków. Chciałabym kiedyś wrócić do kraju, myślę o tym. Kiedyś uważałam, że polski rynek finansowy jest zbyt mały. Ale Polska bardzo szybko goni Zachód. Dziś znalazłabym pracę odpowiadającą moim ambicjom. Ale na razie odwiedza mnie mama i to musi mi wystarczyć. Mam siedmiomiesięcznego syna, mąż jest Kanadyjczykiem i też pracuje w bankowości inwestycyjnej. Dlatego spędzę tu kilka najbliższych lat.
 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się