Menu Region

Pisać po ludzku

Pisać po ludzku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Godlewski

Prześlij Drukuj
Niemiecki noblista Günter Grass mawiał, że w gazetach prawdę się pisze tylko na stronach ekonomicznych. W "Gazecie Wyborczej" prawdę o programie "Szkoła bez przemocy" pisze się w poradnikach dla rodziców, którzy chcą wybrać dobrą szkołę dla dziecka.
W Polsce nieustannie rośnie liczba uczniów, którzy doświadczają w szkołach przemocy fizycznej i psychicznej. Najgorzej jest w gimnazjach, gdzie różnego rodzaju akty agresji są na porządku dziennym. By to zmienić, już 150 tysięcy nauczycieli oraz półtora miliona uczniów uczestniczy w programie "Szkoła bez przemocy".

Ich działania zgodnie popierają prezydent i premier. Czy te dzieci i dorośli zasługują na kpiny?
Czy ich zaangażowanie to temat do szyderstwa? Oczywiście - odpowiada Paweł Wroński z "Gazety". Zakończenie drugiej edycji programu i obchody Dnia Szkoły bez Przemocy dziennikarz "GW" streścił w słowach: "Prezydent uwolnił czerwony balon". Dowcip roku?

Kiedy w październiku 2006 roku dręczona przez kolegów 14-letnia Ania z Gdańska popełniła samobójstwo, w całym kraju rozgorzała dyskusja o tym, jak powstrzymać szkolną przemoc. Ówczesny minister edukacji wystąpił z hasłem "Zero tolerancji" i zapowiedzią izolowania agresywnych uczniów.

W tym czasie zupełnie inne rozwiązania zaproponowali eksperci programu "Szkoła bez przemocy", który zainicjował m.in. wydawca dziennika "Polska". Zamiast recept z zewnątrz podpowiadają współdziałanie uczniów, nauczycieli i rodziców. Zamiast kar oferują specjalny kodeks opisujący wartości i zasady działania szkół bez przemocy.

To podejście sprawiło, że już co szósta polska szkoła włączyła się do programu. W czwartek w całej Polsce uczniowie z prawie półtora tysiąca szkół oraz patron akcji, prezydent Lech Kaczyński, wypuścili w niebo czerwone balony, by symbolicznie odciąć się od przemocy.

Dla Wrońskiego to okazja, by sobie podworować. Jednak od korporacyjnych interesów i niechęci do Kaczyńskich ważniejsza powinna być dziennikarska rzetelność. Ale Wrońskiemu nie chce się nawet sprawdzić, jaka jest poprawna nazwa inicjatywy, z której szydzi. Koledzy, piszcie po ludzku!

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się