Polska » Fakty » Kraj » Schetyna ma teraz zatrzymać PiS

Schetyna ma teraz zatrzymać PiS

Data dodania: 2009-10-08 08:17:29 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-10-08 18:58:49

Polska

Michał Karnowski

3KomentarzePrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Schetyna ma teraz zatrzymać PiS

Grzegorz Schetyna (© Wojciech Barczyński/POLSKA)

Tak naprawdę premier nie miał idealnego wyjścia. Koszty afery hazardowej musiały być duże. Zaniechanie zmian oznaczało ciągłą ucieczkę przed faktami i opozycją, proste wyrzucenie z rządu zamieszanych w aferę niosło ryzyko rozedrgania Platformy.

Donald Tusk zdecydował się więc na kontrolowaną przebudowę rządu i partii. Odejście wicepremiera Grzegorza Schetyny to jednoczesne otwarcie na wpływy starego politycznego współpracownika Tuska, obecnie prezesa banku Pekao SA, Jana Krzysztofa Bieleckiego. Już wskazuje kandydatów na ministrów, doradza premierowi. Według niektórych źródeł to on może zostać jego następcą, gdyby Tusk wygrał wybory prezydenckie.
∨ Czytaj dalej
Z kolei przejście Schetyny do Sejmu oznacza wzmocnienie i przebudowę ekipy parlamentarnej. Odchodzący szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak, który może zostać wiceszefem klubu PO, podkreśla w rozmowie z "Polską": - Te zmiany oznaczają, że polityczne centrum zarządzające przenosi się do Sejmu.


Jak Tusk ucieka z pułapki, czyli przegrupowanie kontrolowane

Z zewnątrz wygląda to jak rzeź, To wyglądało na rzeź, ale tak naprawdę było tym, o czym mówił premier: przegrupowaniem sił. Wielu straciło wpływy, niektórzy jak przechodzący do Sejmu wicepremier i szef MSWiA Grzegorz Schetyna oraz szef gabinetu politycznego premiera Sławomir Nowak nawet dramatycznie, ale nikt na razie nie wypadł za burtę. Z nieoficjalnych źródeł rządowych wynika, że mogło być inaczej. Jeszcze kilkadziesiąt godzin przed wczorajszą konferencją prasową Donald Tusk rozważał wariant radykalny: brutalne wyrzucenie z rządu wicepremiera Schetyny wraz z ministrem sprawiedliwości Andrzejem Czumą oraz wiceministrem gospodarki Adamem Szejnfeldem.

Po rozmowach ze Schetyną zdecydował się jednak na wariant łagodniejszy: w pakiecie zmian w rządzie była wprawdzie nadal dymisja wicepremiera, ale wraz z nim odeszli jego krytycy z otoczenia Tuska, Sławomir Nowak i rzecznik rządu Paweł Graś. Według naszych informacji zażądał tego właśnie Schetyna. Dlaczego? Z dwóch powodów. Po pierwsze, to odwet za przeciek z kancelarii premiera do "Faktów" TVN o planowanej dymisji Schetyny.

Szef MSWiA był wtedy właśnie w tej stacji, tuż przed wywiadem, i informację tę odebrał jako złamanie elementarnej lojalności. Po drugie, Schetyna liczy, że dzięki temu zmniejszy się napięcie pomiędzy nim a premierem. Premier się zgodził. Bo dla szefa rządu najważniejsze było bezproblemowe zrealizowanie dwóch celów. O jednym mówił publicznie - to uwolnienie rządu z balastu afery. Jak przekonywał na posiedzeniu klubu PO swoich posłów, "każdy, kto jest choć trącony meszkiem w tej aferze, będzie musiał odejść". Cel drugi, niejawny, to skorzystanie z okazji i radykalne przebudowanie układu sił w PO i w rządzie.

Bielecki wchodzi do gry
Według informacji "Polski" swoje wpływy w otoczeniu Tuska i w rządzie radykalnie zwiększa były premier Kongresu Liberalno-Demokratycznego Jan Krzysztof Bielecki. To człowiek zawsze bliski szefowi rządu, towarzysz gdańskich opozycyjnych bojów w czasach komunizmu, potem współzałożyciel KLD, teraz prezes banku Pekao SA. Jednak na rynku od dłuższego czasu pojawiają się informacje, że myśli o odejściu z bankowości i powrocie do polityki. Teraz to on miał namawiać szefa rządu do wariantu radykalnego: pozbycia się Schetyny, sięgnięcia po nowych ludzi, poszukania nowego otwarcia. Z jego polecenia stanowisko szefa gabinetu politycznego premiera może po Nowaku objąć Krzysztof Kilian, polityk także z gdańskiego kręgu liberałów.

Ale jest też pomysł, by został on następcą Mirosława Drzewieckigo. Czy do rządu dołączy także Bielecki? Według naszych informacji na razie nie, ale za kilka miesięcy jest to możliwe. Tym bardziej że po odejściu wicepremiera Schetyny w rządzie kończy się czas nieformalnego podziału wpływów - na tę Tuskową i tę Schetynową. To zaś oznacza możliwość głębokich zmian kadrowych. I sporo osób to czuje. Rafał Grupiński, dotychczas minister w kancelarii premiera, znalazł się w pakiecie dymisji ogłoszonym przez premiera. Jak nam powiedział, sam złożył dymisję, bo czuje się lojalny wobec Grzegorza Schetyny. - Oczywiście jestem lojalny także wobec premiera, więc jemu zostawiłem decyzję. A chciałem odejść, bo z Grzegorzem jesteśmy razem w polityce od czasów podziemnej Solidarności Walczącej - mówi "Polsce" Grupiński. I dodaje, że tę przyjaźń ceni sobie bardziej niż prestiż stanowiska. Tusk zdecydował się przyjąć dymisję Grupińskiego. Lawina zmian jest zresztą dużo większa. Jak ustaliliśmy, choć ostateczne decyzje jeszcze nie zapadły, Schetynę tymczasowo ma zastąpić Tomasz Siemoniak, obecnie wiceszef MSWiA. Docelowo ma to być Jerzy Miller, były szef Narodowego Funduszu Zdrowia, teraz wojewoda małopolski.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

Widukind (gość), 08.10.09, 13:43:56

Donek oszalał ze strachu i to widać , słychać i czuć. Kiedy sie skończą haniebne rządu nie -rządu Tuska i jego watahy ?

odpowiedzi (0)

skomentuj

Wiedział, wiedział, doskonale wiedział!

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

. (gość), 08.10.09, 12:21:32

Ten facet [niedoszły taksówkarz] ma już na koncie różne dziwne reczy...

odpowiedzi (0)

skomentuj

Czy naprawdę pan Schetyna nie wiedział?

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

obserwator (gość), 08.10.09, 08:56:28

To coś niesłychanego z Panem Schetyną. Bo jeśli prawdą jest, że rozdaje karty na Dolnym Śląsku, to przecież musiał wiedzieć o kontaktach dolnośląskich biznesmenów w sprawie ustawy hazardowej. Przecież to jego "drużyna". To będzie pierwszy i oczywisty trop komisji hazardowej. Wszystko się działo właśnie w jego mateczniku. Na dodatek miał pod kontrolą wszystkie służby MSWIA
Ale może być i tak, że nie wiedział. I to będzie oznaczało, że to nie jest taki mocarz, na jakiego go media kreują.
I jedno i drugie pokazuje, że on naprawdę powinien odejść z polityki centralnej. Bo grożne miny są dobre w filmach Kurosawy, a w Polsce wywołują śmiech.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", piątek 25.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.