Menu Region

W Polsce powstanie pierwsza elektrownia atomowa

W Polsce powstanie pierwsza elektrownia atomowa

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Henryk Sadowski

Prześlij Drukuj
Ministerstwo Gospodarki chce szybkiego rozpoczęcia budowy elektrowni atomowych, gdyż już za kilka lat zabraknie nam prądu - dowiedział się dziennik "Polska". Projekt przewiduje na wstępie wielką kampanię promocyjną oraz system zachęt, który ma przełamać opór ludności w sąsiedztwie planowanej siłowni.
W USA rząd zdołał przekonać lokalne społeczności budową tanich dróg, we Francji - bezpłatną służbą zdrowia. W Polsce resort gospodarki proponuje obniżenie o połowę cen prądu dla sąsiadów atomówki.

Z naszych informacji wynika, że z ulgi skorzystają najpewniej mieszkańcy powiatu, w którym elektrownia się znajdzie.

Jak pokazała niedokończona inwestycja w Żarnowcu, nie da się postawić elektrowni atomowej bez zgody społeczeństwa.
Przed dwudziestu laty okoliczni mieszkańcy i ekolodzy zablokowali całą inwestycję. Tym razem rząd będzie przekonywać o zaletach takiej inwestycji - od jesieni ruszy szeroka akcja informacyjna w telewizji i na billboardach.

Pierwszy prąd z polskiej atomówki popłynąłby w 2020 r. Kilka lat później oddano by do użytku kolejną elektrownię. Rząd musi podjąć ostateczną decyzję już w tym roku. Samo przygotowanie inwestycji trwa latami, a budowa - co najmniej sześć lat.

Najbardziej prawdopodobne lokalizacje - według ekspertów Państwowej Agencji Atomistyki - to Żarnowiec na Wybrzeżu i wielkopolski Klempicz. Ich mieszkańcy są podzieleni odnośnie pomysłu z tanim prądem. W Żarnowcu obawiają się utraty tłumnie odwiedzających okolicę turystów.

Polacy boją się energetyki jądrowej. Kojarzy im się z katastrofą w Czarnobylu w 1986 r. Eksperci przekonują jednak, że nowe elektrownie są bezpieczne i nie zanieczyszczają środowiska tak jak węglowe.

No i najważniejsze w dobie lawinowo rosnących cen energii: nawet uwzględniając wysokie koszty budowy, prąd z siłowni atomowej jest tańszy aż o jedną trzecią od prądu z elektrowni tradycyjnej.

***

Rząd chce nas przekonać do atomu

Gabinet Donalda Tuska jesienią rozpocznie ogromną kampanię informacyjną m.in. w telewizji i na billboardach na rzecz elektrowni atomowych - dowiedział się dziennik "Polska".

Największą barierą jest przekonanie lokalnych społeczności do sąsiedztwa elektrowni jądrowej. Rząd obawia się podobnych protestów, do jakich doszło przy okazji budowy w Żarnowcu w końcu lat 80.

Ministerstwo Gospodarki opracowuje system zachęt. - Chcielibyśmy, by mieszkańcy okolicy elektrowni płacili za prąd połowę ceny - mówi Tomasz Dąbrowski, wiceszef Departamentu Energetyki w Ministerstwie Gospodarki. Na razie nie sprecyzowano, w jakiej odległości od elektrowni obowiązywałby ten bonus. Resort rozważa objęcie ulgą co najwyżej wszystkich mieszkańców powiatu, na którego terenie stanie elektrownia.

W końcu lat 90. Państwowa Agencja Atomistyki przygotowała osiem lokalizacji elektrowni atomowych. Jednak przeprowadzony wówczas sondaż wśród okolicznych mieszkańców pokazał, że są oni przeciwni budowie siłowni w swoim sąsiedztwie. Jak to wygląda teraz? Czy bonus w postaci mniejszych rachunków za prąd jest wystarczającą zachętą. Wybraliśmy dwie lokalizacje, gdzie budowa elektrowni jądrowej jest najbardziej prawdopodobna: Żarnowiec na Wybrzeżu i Klempicz w Wielkopolsce.

Zdaniem Grażyny Graj, zastępcy burmistrza gminy Lubasz, w której leży Klempicz, pomysł ulgi w opłatach za prąd jest słabą kartą przetargową. Również nowe miejsca pracy nie są wystarczającym argumentem - bezrobocie utrzymuje się w gminie na poziomie poniżej 10 proc.
- Przekonać mieszkańców mogłyby za to inwestycje w infrastrukturę drogową. Jednak wszelkie decyzje uzależniamy od ich zdania. Najprawdopodobniej ogłosilibyśmy referendum - mówi Grażyna Graj.

Mieszkańcy są jednak sceptyczni: - Nie ma u nas chodnika czy porządnego sklepu, a miałaby stanąć elektrownia? - dziwi się Krzysztof Olszewski, mieszkaniec Klempicza. - Ludzie są u nas bardziej świadomi niebezpieczeństw z tym związanych niż korzyści. Tańszy prąd nas nie przekonuje, bardziej boimy się, że będziemy musieli stąd się wyprowadzić - dodaje.

Mieszkańcy gminy Krokowa, na której terenie leży Żarnowiec, są podzieleni. Boją się, że jak powstanie tutaj elektrownia atomowa, to turyści uciekną w inne regiony kraju. - Moi goście wielokrotnie wypowiadali się z obawą o tej elektrowni. A jak nie będzie wczasowiczów, to nasza wioska umrze - mówi Katarzyna Kur z popularnych w całym kraju Dębek.

Innego zdania jest Wanda Brzezińska. - Obniżka ceny prądu byłaby znaczącą ulgą w domowym budżecie. Myślę, że ta bonifikata by mnie przekonała - powiedziała nam mieszkanka Żarnowca.

Zdaniem Henryka Doeringa, wójta gminy Krokowa, nie ma większego znaczenia, czy siłownia stanęłaby u nas, czy pod Słupskiem lub Olsztynem. W przypadku poważniejszej awarii sto kilometrów nie stanowi bezpiecznej odległości. Tymczasem dzięki elektrowni każdego roku do budżetu gminy mogłyby wpływać niemałe pieniądze z podatków. - Wszystko jednak zależy od naszych mieszkańców. Nie mogę decydować za nich - uważa wójt.

W innych krajach, gdzie już powstały elektrownie, są różne systemy zachęt. We Francji okoliczni mieszkańcy mają darmową służbę zdrowia, W USA - darmowe przedszkola, co przyciąga młodych ludzi na dorobku. W innych krajach lokalną społeczność najbardziej cieszą wysokie podatki, które płaci elektrownia, np. w Holandii samorząd dostaje 25 mln euro rocznie.

Przykład Żarnowca wskazuje na to, że trudno będzie u nas przekonać lokalne społeczności do sąsiedztwa elektrowni. A jak mówią eksperci, budowa siłowni atomowych to jedyne wyjście, bo zapotrzebowanie na prąd w Polsce w ciągu 12 lat wzrośnie prawie dwukrotnie. Tej luki nie da się wypełnić klasycznymi elektrowniami węglowymi, bo nie pozwalają na to limity CO2.

Zdaniem Andrzeja Strupczewskiego z Instytutu Energii Atomowej na początek powinna powstać siłownia składająca się z dwóch bloków o mocy 1600 MW każdy. Koszt budowy takiej elektrowni w Polsce nie powinien przekroczyć 7 mld euro. Zaspokajałaby ponad 20 proc. potrzeb kraju. Jednak w 2020 r., kiedy planowane jest jej podłączenie do sieci, byłoby to już tylko 10 proc. potrzeb. Dlatego trzeba już myśleć o budowie kolejnej elektrowni atomowej.

Kto miałby się zająć budową elektrowni? W krajach unijnych zajmują się tym prywatne koncerny.
- Firmy te biorą kredyty w bankach, których spłaty rozłożone są na 30 lat. Mimo że kredyt wliczony jest w cenę prądu, to ten ostatni i tak jest tańszy niż z elektrowni klasycznych - mówi Andrzej Strupczewski. We Francji dystrybutorzy energii elektrycznej płacą elektrowniom atomowym 25 euro za MWh. W naszych klasycznych elektrowniach prąd kosztuje ponad 36 euro - dodaje Strupczewski.

W Polsce budową elektrowni atomowej zainteresowana jest Polska Grupa Energetyczna. Nie obejdzie się jednak bez pomocy państwa, np. w postaci gwarancji kredytowych.

Współpr. Elżbieta Sobańska, Roman Kościelniak

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się