Menu Region

Wszyscy wiedzą, co robić, ale nie ma komu reformować

Wszyscy wiedzą, co robić, ale nie ma komu reformować

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Rafał Romaniuk

Prześlij Drukuj
Podsumowujemy naszą akcję "Jak uzdrowić polską piłkę". Nowoczesny system szkolenia młodzieży potrzebny od zaraz.
Po zakończeniu fatalnych dla Polski mistrzostw Europy trener naszej reprezentacji Leo Beenhakker stwierdził: - Od dwóch lat, odkąd zacząłem pracę w Polsce, ciągle słyszę tylko: to jest źle, tamto jest źle. Ale nie spotkałem nikogo, kto powiedziałby, co trzeba zmienić, żeby było lepiej. Kogoś, kto podsunąłby rozwiązania.

"Polska" nie ograniczyła się wyłącznie do twardej krytyki. Od momentu odpadnięcia naszej kadry z Euro 2008 prowadziliśmy akcję "Jak uzdrowić polską piłkę".
Przepytaliśmy najważniejsze osoby futbolowego środowiska: byłych trenerów, piłkarzy, działaczy. Pokazaliśmy, jak to się robi w innych krajach, które ze szkolenia młodzieży słyną: w Holandii i Czechach. Wskazaliśmy błędy Leo Beenhakkera - od pychy poczynając, na błędach w selekcji kończąc.

Wskazaliśmy też osoby, które naszym zdaniem szkodzą polskiej piłce. I zgodnie z życzeniem selekcjonera pokazaliśmy, co trzeba zrobić, by polska piłka ruszyła z miejsca. Dziś czas na pierwsze podsumowanie akcji. Nie znaczy to jednak, że opisywanie problemów i podsuwanie rozwiązań przerywamy. Akcja będzie kontynuowana w kolejnych wydaniach "Polski".

Wszyscy nasi rozmówcy byli zgodni w jednym: potrzeba jak najszybszego stworzenia systemu szkolenia młodzieży. No, prawie wszyscy.

- Jak nie mamy o czym mówić, to mówimy o szkoleniu młodzieży. Szlag mnie trafia, jak to słyszę - mówił były, znakomity bramkarz Jan Tomaszewski, który przyznawał jednak, że praca z młodzieżą jest w naszym kraju poważnym problemem. Jednak większy kłopot widzi gdzie indziej.

- Powinni odejść wszyscy ludzie, którzy do chorej sytuacji dopuścili, czyli cały PZPN. Cały, caluśki. Potrzeba nowych ludzi. Idealnym kandydatem na prezesa jest Mariusz Walter, człowiek spoza układu. Jest jak król Midas: czego się nie dotknie, zamienia w złoto - dodawał bohater meczu na Wembley w 1973 r.

O ile Tomaszewski poddał miażdżącej krytyce działaczy PZPN, o tyle Antoni Piechniczek, były trener reprezentacji, z którą wywalczył brązowy medal MŚ w 1982 r., nie pozostawił suchej nitki na Beenhakkerze.

- Holender sięgnął do materiałów źródłowych, czyli informacji zgromadzonych przez swoich poprzedników. Czy lepszy jest nauczyciel, który potrafi zmobilizować ucznia na jedną klasówkę, i dzieciak napiszę ją na szóstkę, czy taki, który zmotywuje do pracy, której efektem jest świadectwo z paskiem na koniec roku - pytał retorycznie Piechniczek.

- Po drugie zadufanie. Beenhakker preferuje postawę: wy jesteście matołki, tylko ja wiem, o co w tym chodzi. Nawet Michał Listkiewicz uległ. To nie prezes PZPN, pracodawca selekcjonera, wzywał Beenhakkera do siedziby związku, tylko sam, niczym petent, biegał do hotelu, w którym mieszka Holender - punktował dalej Piechniczek.

- Trener podjął złe decyzje personalne. Niektórzy zawodnicy poczuli się zbyt pewnie. Wszyscy myśleli, że są w formie. A oni byli po prostu słabi - dorzucał Henryk Kasperczak, były szkoleniowiec Wisły Kraków, główny kandydat do zastąpienia Beenhakkera na stanowisku trenera reprezentacji.

Włodzimierz Lubański, piłkarz, złoty medalista igrzysk olimpijskich 1972, wystawił obecnej kadrze ocenę niedostateczną. Stwierdził też, że przygotowania do Euro 2012 są idealnym momentem, by przygotować wielką reformę polskiej piłki.

- Szkolenie młodzieży. Na to musimy postawić - zauważył mało odkrywczo.

Pomysł na wprowadzenie systemu zaprezentował Grzegorz Lato, faworyt wyborów na prezesa PZPN, który nie wstydzi się, gdy ktoś nazywa go "najtwardszym betonem".

- Dzięki kontaktom Włodka Smolarka moglibyśmy przeszczepić holenderskie metody na nasz grunt. Opracować po polsku tamtejsze treningi i na płytach DVD upowszechniać je w Szkołach Mistrzostwa Sportowego - mówił Lato, król strzelców mistrzostw świata.

Innego zdania jest Jacek Gmoch, były trener kadry.

- Jaką szkołę europejską mamy naśladować? Żadną. Kiedyś mieliśmy dobrą polską, która się sprawdzała. Możemy ewentualnie naśladować rozmach, z jakim działają Rosjanie i Grecy - radził Gmoch.

Michał Globisz, trener, który zdobywał medale wielkich imprez, prowadząc reprezentacje młodzieżowe, główny problem polskiej piłki widzi w braku odpowiedniego podejścia do dorastających piłkarzy.

- Młodzi piłkarze są źle wyszkoleni technicznie. Trenerzy nie uczą ich takiej gry, bo nawet w rozgrywkach liczy się tylko wynik. Zawodnik, przechodząc z wieku juniora do seniora, kończy indywidualne zajęcia. Jego postępy nie są monitorowane, więc nie wie, nad czym ma pracować - zauważył Globisz.

Pojawiły się też głosy, że najwyższy czas, by odmłodzić naszą reprezentację.

- Trzeba wprowadzać młodzież i nie patrzeć, że na początku będą przegrywać. Niech okrzepną, nawet kosztem eliminacji mistrzostw świata - sugerował Tomaszewski.

- Nie żartujmy, odpuszczenie eliminacji jest niedopuszczalne. Reprezentacja to nie dom, który się postawi i sobie stoi - odpowiadał z kolei Zbigniew Boniek.

Głosów i pomysłów było oczywiście więcej. "Polska" wskazała pięć najważniejszych sposobów na uzdrowienie polskiej piłki: dymisja Listkiewicza i zmiany personalne w PZPN; rozwiązanie kontraktu z Leo Beenhakkerem; powołanie grupy ekspertów i stworzenie systemu szkolenia młodzieży; zmiana mentalności i nastawienie społeczeństwa do sportu; budowa jak największej liczby boisk.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się