Polska » Fakty » Kraj » Śmierć komandoski z Afganistanu

Śmierć komandoski z Afganistanu

Data dodania: 2009-09-28 21:08:29 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-09-29 17:53:35

Polska

Anita Czupryn

16KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Śmierć komandoski z Afganistanu

Ataki terrorystyczne to nie jedyne zagrożenie na misjach. Śmierć niosą też bakterie i wirusy (© fot. Maksymilian Rigamonti/REPORTER)

Nasi żołnierze powracający z misji zagranicznych w Afganistanie nie mogą liczyć na odpowiednią opiekę lekarską. Badania, jakie przechodzą rutynowo są pobieżne, a nawet jeśli jakaś choroba zostanie wykryta - są zmuszeni ratować się sami.

O tych, którzy w wyniku zakażenia wirusem bądź bakterią - umierają kilka miesięcy po powrocie z misji - nie mówi nikt. - Ta sytuacja jest karygodna - twardo mówi w rozmowie z "Polską" generał Roman Polko, były szef specjalnej jednostki "Grom". - Jeśli już żołnierze otrzymują pomoc lekarską, albo ich bliscy psychologiczną, to są to ci, o których napisały media.

We wtorek na Powązkach żołnierze "Gromu" żegnają swoją koleżankę, st.
∨ Czytaj dalej
chor. Ewę B. Zmarła 21 września w warszawskim szpitalu przy ul. Saszerów, kilka miesięcy po powrocie z Afganistanu. Miała 41 lat. Wyjechała na misję jesienią ubiegłego roku, po pozytywnym przejściu ostrych badań lekarskich. Specjalna komisja lekarska orzekła, że jest zdrowa. Wróciła ostatniego dnia marca. Wychudzona, ale to podobno normalne, że na misjach żołnierze chudną. Jak każdy powracający z misji żołnierz, tydzień później przeszła obowiązkowe badania. Niczego nie wykazały. Tylko, że ona czuła się coraz gorzej i chudła coraz bardziej. W lipcu trafiła do szpitala. Lekarze nie potrafili powiedzieć, co jej jest. Przeszła cztery operację, ale to nie pomogło. Osierociła 17-letnią córkę.

Jak się dowiedzieliśmy nieoficjalnie, prawdopodobnie zabiła ją nieznana bakteria bądź wirus, jaki przywiozła z misji. Tak przynajmniej twierdzą jej przyjaciółki. Mąż nie wyklucza, że mogła "coś złapać" na misji, ale aktu zgonu nie przeczytał. - Nie jestem w stanie, nie znam wyniku sekcji - mówi dzień przed pogrzebem. Czy st. chor. Ewę B. można było uratować? Na jej temat oficjalnie nie chciał wypowiadać się nikt z jej jednostki. Dowódca "Gromu", płk. Dariusz Zawadka odmówił komentarza. W sekretariacie dowództwa usłyszeliśmy: - Jesteśmy wdzięczni za zajęcie się tą sprawą, ale prosimy o zrozumienie. Pułkownik nie wypowiada się dla prasy.

Zszokowany śmiercią Ewy B. jest gen. Roman Polko, który znał ją bardzo dobrze, również prywatnie. Wspólnie z Ewą i jej mężem spędzali kiedyś wakacje. - To była twarda, zdyscyplinowana dziewczyna - mówi.

Ewa B., córka żołnierza "Gromu", żona funkcjonariusza Biura Ochrony Rządu (również uczestnika misji w Afganistanie) wstąpiła do jednostki specjalnej w 1998 roku. Najpierw jako pracownik cywilny, następnie - po przejściu niezbędnych szkoleń - została żołnierzem. - Była żołnierką w każdym calu - mówi jej najbliższa sąsiadka w bloku, gdzie mieszkała. W tym bloku, obok budynków byłej jednostki Wojsk Nadwiślańskich wszyscy się znają, bo każdy związany jest z wojskiem. Przyjaciele wspominają ją: - Nigdy nie skarżyła się, że coś jej dolega, nie chciała obciążać bliskich swoimi problemami. Wojsko to była jej pasja, a wyjazd na misje - ukoronowaniem kariery.

Gdy w ubiegłym roku do Afganistanu wyjechał jej mąż, zdecydowała, że ona również pojedzie. - Chcę przeżyć przygodę życia - mówiła przyjaciółkom. Szkoliła się w zespole szturmowym, przygotowywała do akcji z terrorystami. W Afganistanie była jedyną kobietą.

- Żeby wyjechać, musiała być zdrowa wybitnie - podkreśla gen. Polko. Mąż Wojciech B. odwiedził ją nawet w jej bazie, korzystając z krótkiego urlopu.

- Była bardzo ostrożna - opowiada Wojciech B. - To ja lubiłem próbować smaków egzotycznych kuchni, ona nie zjadła nawet tatara w domu. Nie ryzykowała. Ale też, w związku z tym, że w Afganistanie byłem wówczas dłużej od niej, przekazałem jej całą moją wiedzę. Na co powinna uważać, w kółko mówiłem o dezynfekowaniu rąk. Tak kochałem żonę, że na samą myśl o tym, że mogłoby jej coś grozić, miękłem.
« 1 2

Komentarze

przejdź na forum

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.