Oficjalnie nie powiedział jeszcze "tak", ale będąc nadal najpopularniejszym politykiem w Rosji, Władimir Putin nie kryje, że chciałby wrócić na Kreml i znów zostać prezydentem.
Prawo mu tego nie zabrania, a jego wpływy polityczne są tak duże, że żadna siła nie byłaby w stanie zatrzymać go w pochodzie po prezydencki urząd. Na niedawnym spotkaniu Klubu Wałdajskiego, który skupia politologów i publicystów specjalizujących się w sprawach Rosji, Putin po raz pierwszy dał silny sygnał, że rozważa możliwość ponownego ubiegania się o prezydenturę. Za trzy lata kończy się kadencja Dmitrija Miedwiediewa i już w Rosji mówi się, że po nim krajem rządziłby do roku 2024 właśnie Władimir Putin.
I to przez dwie kolejne kadencje. Mówiąc do wybranego grona w podmoskiewskiej rezydencji w Nowo-Okarjowie Putin powiedział jasno, że zajęcie przez niego w przyszłości miejsca Miedwiediewa można będzie porównać do tego, co się stało niedawno w Wielkiej Brytanii. Tam na mocy porozumienia partyjnych liderów Gordon Brown przejął władzę od Tony'ego Blaira.
Putin, który w przyszłym miesiącu kończy 57 lat, nadal wywiera największy wpływ tak na politykę wewnętrzną Rosji, jak i sprawy zagraniczne, choć jest tylko premierem, człowiekiem numer dwa w drabinie rosyjskiej władzy.
Kiedy zapytano go wprost, czy ruszy w wyścigu po prezydenturę, Putin powiedział, że w tej sprawie będzie za trzy lata rozmawiał z Dmitrijem Miedwiediewem. I rozwiewając potencjalne wątpliwości, wyjaśnił, że na pewno dojdzie z nim do porozumienia, gdyż są - jak to określił - ludźmi tej samej krwi i tych samych politycznych poglądów.
Ale, jak się zastrzegał, będzie jeszcze czas na namysł, na przeanalizowanie swoich decyzji, walki między nimi na pewno jednak nie będzie._- Czy walczyliśmy ze sobą w roku 2008 - pytał Putin i od razu odpowiadał, że nie. - Tak więc nie będzie też walki w roku 2012 - dodawał.
Był to jak do tej pory najsilniejszy sygnał, że Władimir Putin zamierza wrócić do prezydentury. Bo co do tego, że takie są jego plany i ambicje, nikt w Rosji nie wątpił. Putin ustąpił po dwóch kadencjach, a gdy jego władza na Kremlu dobiegała końca, pojawiły się nawet głosy, że zrobi wszystko, by zmienić konstytucję, byle tylko dalej sprawować urząd prezydenta. Wielu jednak sugerowało, że wizerunkowo lepszy dla niego będzie wariant, że nie narusza porządku prawnego, tylko oddaje władzę, by potem - w majestacie prawa - do niej powrócić.
Dlatego nie było żadnych problemów, by prezydentem został Miedwiediew, choć postrzegany jest on nadal jako tylko człowiek Putina, osoba, która jest na Kremlu po to, by pilnować interesów Putina i trzymać dla niego miejsce. Jego rządy kończą się w roku 2012 i na mocy obowiązującej konstytucji każdy następny prezydent będzie sprawował już sześcioletnie rządy. I otoczenie obecnego premiera już niemal otwarcie mówi, że Putin rządziłby Rosją do roku 2024. Miałby wtedy 72 lata, co jak na takiego twardziela jak obecny premier nie znaczyłoby wiele. - My nie musimy sobie nic udowadniać - mówi Putin o relacjach z Miedwiediewem i dodaje: - Jeśli ktoś żyje w marzeniach, musi się przebudzić, wziąć prysznic i spojrzeć na rzeczywistość. Jeśli chcesz współpracować z Rosją, trzeba wiedzieć, że to prezydent kieruje tym krajem.
Anatol Lieven, rosyjski ekspert w prestiżowym King's College London, twierdzi, że nie jest ważne, czy to Putin i Miedwiediew będą prezydentem i premierem. - Putin wyraźnie sugeruje, iż ważne jest, by polityczny establishment pozostał nienaruszony i był przy władzy.
Perspektywa powrotu Putina do władzy i potem jego panowania przez kolejną dekadę wywołuje prawdziwy odruch strachu u tych wszystkich, dla których ważne są prawa człowieka, wolność - z taką łatwością często za prezydentury Putina w Rosji brutalnie deptane, niestety . Tego scenariusza powrotu obawiają się również niektórzy sąsiedzi Rosji, jak Ukraina i Gruzja. Szczególnie ta ostatnia, która do tej pory odczuwa jeszcze skutki ubiegłorocznej rosyjskiej agresji.
Ale to, co się nie podoba rosyjskich liberałom i niektórym sąsiadom tego kraju, z radością przyjmuje wielu Rosjan, którzy nie kryją dumy z posiadania najbardziej popularnego postkomunistycznego polityka. Wierzą, że tylko Putin będzie w stanie, jak to obiecywał jako prezydent, uczynić Rosję krajem silnym, nie tylko militarnie, ale także ekonomicznie. Pamiętają zwykli Rosjanie Putinowi i to, że to on wydobył kraj z chaosu, jaki ogarnął kraj w latach 90. ubiegłego wieku.
Głos Putina bardziej niż zdanie Miedwiediewa liczy się nadal w polityce zagranicznej. Dla premiera stosunki Rosji z Ameryką pozostają kluczowe. Putin komplementuje obecnego lokatora Białego Domu, mówiąc, że wizyta Baracka Obamy w lipcu tego roku w Moskwie bardzo ociepliła stosunki na linii Moskwa - Waszyngton.
Ale pamiętliwy Putin przypomniał Ameryce, że to nie kto inny jak poprzednik Obamy George Bush blokował rosyjskie wysiłki, by przystąpić do Światowej Organizacji Handlu, a była sekretarz Stanu USA Condoleezza Rice nieraz rzucała mu kłody pod nogi.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.