Menu Region

Eko - pielęgnacja, czyli jak kosmetyka wraca do natury

Eko - pielęgnacja, czyli jak kosmetyka wraca do natury

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Magda Lipka

Prześlij Drukuj
Kremy zawierające wyłącznie surowce z ekologicznych upraw podbijają świat. Wierzymy, że im mniej chemii w kosmetykach, tym dla skóry lepiej. Jak jest naprawdę?
Pierwsze pytanie brzmi: o co właściwie dbamy, stosując ekologiczne kosmetyki? O środowisko czy o własną urodę?

Czy wybierając kosmetyki, których składniki pochodzą wyłącznie z ekologicznych plantacji (gdzie nie stosuje się sztucznych nawozów oraz środków ochrony roślin), naprawdę dostarczamy skórze bardziej wartościowych składników odżywczych, niż stosując tradycyjne preparaty? Warto się tego dowiedzieć, bo kosmetyki eko do najtańszych nie należą. Za całkiem niewielki słoiczek o pojemności 30 ml trzeba najczęściej zapłacić nieco ponad 50 zł.

Czy ekologiczne kosmetyki działają lepiej?

Dermatolodzy i kosmetolodzy zapytani o skuteczność preparatów ekologicznych są najczęściej zdecydowanie sceptyczni. Zadaniem składników chemicznych zawartych w kosmetykach pielęgnacyjnych jest bowiem wzmocnienie działania tych specyfików. Preparaty organiczne pozbawione takich "dopalaczy" właśnie z tego powodu są o wiele mniej skuteczne.

- Po kosmetykach ekologicznych raczej nie należy spodziewać się spektakularnych efektów - potwierdza dermatolog Ewa Chlebus. - Jeśli chcemy pozbyć się trądziku, usunąć plamy pigmentacyjne lub dodać skórze jędrności, musimy sięgnąć po kosmetyk tradycyjny. Nawet sami producenci ekopreparatów przyznają, że rezultaty ich stosowania nie są tak wyraźne jak efekty wklepywania tradycyjnych kremów.

- Roślinne składniki zawsze działają powoli, dlatego firmy kosmetyczne tak lubią dodawać do kremów różne syntetyki i składniki pochodzenia zwierzęcego. Stosując je, można uzyskać natychmiastowy efekt napięcia czy wygładzenia, a o to przecież nam, kobietom, chodzi - tłumaczy Larysa Dysput, właścicielka warszawskiego Laboratorium Kosmetycznego Ava.

- Nie opowiadamy o cudach, jakie zdziała nasz kosmetyk - potwierdza Kinga Rusin, znana prezenterka telewizyjna i właścicielka firmy produkującej kosmetyki Pat&Rub. To samo można przeczytać na stronie internetowej tej firmy.

Wniosek z tego taki, że nawet jeśli jesteśmy zaprzysięgłymi zwolenniczkami zdrowego życia oraz pielęgnacji zgodnej z naturą, nie powinnyśmy pozbywać się tradycyjnych preparatów. Niektóre z nich są zdecydowanie lepsze od ekologicznych. Brzmi jak herezja? Taka jest prawda. Ekokosmetyki nie mają na przykład dobrych filtrów przeciwsłonecznych - te naturalne (zwane mineralnymi) są bardzo słabe - a przed słońcem najlepiej chronią wysokie filtry umieszczane w preparatach tradycyjnych.

Warto sięgnąć po zwykłe dobrej jakości kremy także wtedy, gdy zależy nam na szybkiej poprawie wyglądu skóry, bo sprawdzą się lepiej. Potrafią ładnie napiąć owal twarzy, optycznie wygładzić zmarszczki, dodać zmęczonej i zestresowanej cerze blasku. Warto je więc trzymać na półce jako koło ratunkowe.

Uroda zgodna z naturą, potwierdzona certyfikatem

Skoro kosmetyki ekologiczne nie są przynajmniej równie skuteczne jak te tradycyjne, czy jest sens je stosować? Wielu klientów uważa, że tak. Bo życie w zgodzie z naturą jest dziś trendy. Magiczne słowo "ekologiczny" sprawia, że sprzedaż preparatów określanych tym mianem stale rośnie.

Na przykład w USA aż 40 procent klientów, jeśli ma wybór, kupuje "zdrowe" produkty (także kosmetyki), a każdego roku sprzedaż towarów określanych jako ekologiczne wzrasta o 20 procent. Zdaniem analityków rynkowych wartość ekologicznych specyfików do pielęgnacji urody sprzedanych w tym roku osiągnie w USA imponującą liczbę sześciu mld dolarów. W Europie również w tym roku zyski wyniosą ponad miliard euro.

A jak jest w Polsce? Na razie eko-kosmetyki stanowią u nas mniej niż procent rynku. Polski przemysł kosmetyczny dopiero rozpoczyna swoją przygodę z ekologią, ale wystarczy wejść do drogerii, apteki czy sklepu ze zdrową żywnością, aby od ilości ekokosmetyków zakręciło się nam w głowie. Najpopularniejsze marki to: dr Hauschka, Weleda, Lavera, Druida, Natessance, Plante System, Nuxe, Sanoflore, Eco Cosmetics, Argiletz. To kremy firm niemieckich, angielskich i francuskich.

Czym różnią się od innych? Certyfikatem potwierdzającym autentyczność ich ekologicznego składu. Aby go otrzymać, firma kosmetyczna musi przedstawić dokumenty, w których udowadnia, że jej produkty powstały bez użycia środków chemicznych i konserwantów, a wszystkie składniki zastosowane do produkcji pochodzą z ekologicznych plantacji. Ekologiczne kosmetyki nie mogą też być testowane na zwierzętach, a ich opakowania muszą podlegać recyklingowi.

Preparat organiczny może zawierać maksymalnie pięć procent sztucznych składników. Valerie Lanoire z francuskiego EcoCertu - jednej z organizacji wydających certyfikaty - wyjaśnia, że chodzi tu głównie o konserwanty, które nie mają swoich naturalnych odpowiedników.

Certyfikat autentyczności wydają:

ECOCERT - francuska organizacja kontroli i akredytacji produktów organicznych i ekologicznych, uznawana w ponad 80 krajach na całym świecie,

BDIH (Bundesverband Deutscher Industrie und Handelsunternehmen) - Federalny Związek Niemieckiego Przemysłu i Firm Handlowych, wydający certyfikaty ekologiczne lekom, żywności i kosmetykom,

SOIL ASSOCIATION - angielska organizacja certyfikująca ekologiczną żywność, rolnictwo i kosmetyki,

AIAB (Associazione Italiana per l’Agricoltura Biologica) - Włoskie Stowarzyszenie Rolnictwa Ekologicznego.

Bez konserwantów, z biologicznie czystych upraw

- Zdobycie takiego certyfikatu wcale nie jest łatwe - mówi Larysa Dysput, której Laboratorium Kosmetycznego Ava produkuje także preparaty ekologiczne i jako jedyne w Polsce szczyci się posiadaniem tego dokumentu. - Bo nie chodzi tylko o nowe receptury kosmetyków i kupowanie składników u wybranych dostawców. Trzeba również zmienić całą linię produkcyjną. Nie dość, że kremy ekologiczne nie mogą stykać się z tymi tradycyjnymi, to do czyszczenia i dezynfekcji wszelkich urządzeń produkcyjnych także muszę stosować tylko detergenty ze znaczkiem eko.

Firma Ava jako pierwsza w kraju została zaliczona do grupy producentów ekologicznych przez EcoCert. Znalazła się w tym gronie dzięki wyprodukowaniu serii preparatów o nazwie Eco Linea do pielęgnacji twarzy. Dlaczego właścicielka włożyła tyle wysiłku w zdobywanie tego certyfikatu? Wymusili go na niej odbiorcy kosmetyków z Australii, USA i Kanady.

- Na świecie konsumenci są znacznie lepiej wyedukowani ekologicznie niż w Polsce i uważnie czytają etykiety. Jeśli nie ma na nich informacji, że produkt jest przyjazny naturze, to go po prostu nie kupują - wyjaśnia Larysa Dysput. - Nie ma co z tym dyskutować. Producent może się albo dostosować, albo zrezygnować. Wybrałam to pierwsze.

Inni krajowi producenci dopiero starają się o takie dokumenty. Na razie składniki pochodzące z kontrolowanych ekologicznie upraw zawierają polskie preparaty marki Fridge, a także produkty do ciała Pat&Rub Kingi Rusin i kremy coraz popularniejszej gdańskiej firmy Femi.

Spór o nazwę: naturalne czy organiczne?

Każdy preparat kosmetyczny zawiera kilka podstawowych składników. Najważniejsze to tłuszcze, emulgatory, substancje aromatyczne i konserwanty. Kremy eko zawierają jedynie składniki pochodzenia roślinnego, natomiast do kosmetyków tradycyjnych dodawane są surowce wytwarzane w laboratoriach chemicznych. Firmy kosmetyczne mają obowiązek ujawniać skład każdego produktu, dzięki czemu możemy sprawdzić, z jakim preparatem mamy do czynienia. Nie należy polegać jedynie na nazwie zamieszczonej na opakowaniu (np. biokrem albo naturalny kosmetyk), bo bywa ona bardziej chwytem reklamowym niż rzetelną informacją.

Wiele firm kosmetycznych nazywa swoje wyroby naturalnymi, choć zawierają one również substancje wytwarzane w laboratoriach chemicznych. "To nieuczciwe" - protestują przedstawiciele organizacji ekologicznych. I od lat walczą o to, aby w Unii Europejskiej stworzyć chronioną prawnie definicję kosmetyku ekologicznego i naturalnego. Na razie jednak europejskie prawo kosmetycznego nazewnictwa nie reguluje.

Zwyczajowo kosmetyk ekologiczny nazywany jest biologicznym, ekologicznym lub organicznym. Ustalono, że najlepszą nazwą jest określenie organiczny. Natomiast kosmetyki naturalne to specyfiki zawierające składniki pochodzenia naturalnego oraz surowce chemiczne (np. konserwanty). Jeśli znajdują się w nich takie substancje jak silikon, paraben czy carbomer, nie zostaną pozytywnie ocenione przez ekologów. Czy w takim razie powinniśmy się ich obawiać?

- Nie trzeba dać się zwariować - komentuje dermatolog Ewa Chlebus. - Przecież producenci kosmetyków nie umieszczaliby w kremach substancji szkodliwych. Każdy składnik kosmetyku jest zawsze starannie przebadany. Czy to wszystko oznacza, że w ogóle nie warto używać produktów organicznych? Warto, chociażby dlatego, żeby chronić naturę. Zupełnie spokojnie możemy stosować ekologiczne mydła i żele pod prysznic. Jednak gdy potrzebujemy dobrego kremu przeciwzmarszczkowego, wybierzmy kosmetyk tradycyjny.