Menu Region

Strajk o forsę w Hollywood

Strajk o forsę w Hollywood

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Chris Ayres, Los Angeles, "The Times", Adam Synowiec

1Komentarz Prześlij Drukuj
Jeśli tej nocy filmowcy w Hollywood nie zawarli ugody, to znaczy, że na kilka miesięcy świat będzie musiał pożegnać się z ulubionymi serialami i długo oczekiwanymi super- produkcjami kinowymi, takimi choćby jak kolejna część "Kodu da Vinci".

Aktorzy w Hollywood zapowiedzieli strajk, bo chcą zarabiać więcej. Poróżnione są między sobą nawet wielkie gwiazdy. Po jednej stronie konfliktu stoją Tom Hanks i Kevin Spacey, a po drugiej Jack Nicholson i Holly Hunter. Wszystkich próbuje godzić rozsądny George Clooney.

Ultimatum Gildii Aktorów Ekranowych (SAG) wyznaczono początkowo na północ w poniedziałek. Po przedstawieniu nowej oferty przez Unię Producentów Filmowych i Telewizyjnych (AMPTP) przesunięto termin rozpoczęcia ewentualnego strajku na czwartek rano czasu polskiego. Ale już przedwczoraj SAG stwierdził, że dodatkowe 250 mln dol., które aktorzy drugiego planu mogliby otrzymać jako honoraria w ciągu najbliższych trzech lat, to za mało.

Hollywood stanął znowu w obliczu kolejnego przestoju w produkcji, i to zaledwie w pięć miesięcy po tym, jak skończył się poprzedni. Jeżeli dojdzie do strajku, odwołane zostaną wszystkie produkcje filmowe, sieci telewizyjne będą na jesieni skazane na powtórki, a tysiące scenografów, producentów rekwizytów, przedstawicieli branży gastronomicznej, charakteryzatorów i innych ludzi żyjących z Hollywood stanie w obliczu finansowej ruiny. Miliony Amerykanów w poszukiwaniu rozrywki zwrócą się ku iPhone?om i konsolom do gier Wii, przyśpieszając proces, który niektórzy i tak uważają za nieunikniony - obumieranie Hollywood.

Ostatni strajk w Hollywood, który rozpoczął się w listopadzie, a zakończył w lutym, dotyczył płac scenarzystów. Autorzy wrócili do pracy, gdy udało im się wynegocjować korzystniejsze warunki z hollywoodzkimi studiami reprezentowanymi przez AMPTP.

Po jednej stronie nowego sporu w fabryce snów znajduje się SAG, który obrał radykalną linię wobec studiów filmowych. Organizację tę wspierają między innymi Jack Nicholson i Ben Stiller.

Amerykańska Federacja Artystów Telewizyjnych i Radiowych (AFTRA) jest bardziej skłonna do kompromisu. Propozycję AFTRA wsparł dwukrotny zdobywca Oscara Tom Hanks, a także Alec Baldwin, Kevin Spacey i Morgan Fairchild. By jeszcze bardziej skomplikować sytuację, wśród 120 tys. członków SAG znajdują się 44 tys. osób, które należą także do AFTRA.

Ofiarami całego zamieszania może paść 17 oczekiwanych przez widzów superprodukcji hollywoodzkich, w tym: film "Anioły i Demony" na podstawie powieści Dana Browna, czyli druga część "Kodu da Vinci", nowy "Robin Hood" i kinowa wersja serialu telewizyjnego "Hannah Montana". Prace nad przyszłorocznymi hitami, m.in. "Transformers: Zemsta Upadłych", mogą trwać w czasie strajku, ponieważ twórcy skupią się wtedy na efektach wizualnych.

Jeżeli porozumienia nie uda się wynegocjować, studia mogą podjąć własne działania i wymusić nawet zerwanie umów z aktorami. Pozycja SAG może również zostać osłabiona, jeżeli sama AFTRA ratyfikuje 7 lipca tzw. porozumienie Hanksa.

Tłum. TK

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

Strajk w Hollywood

+5 / -5

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

serter (gość)  •

Z tych filmów, co ich ma nie byc, po strajku, to tylko ewentualnie "Robin Hood'a" szkoda... Kinowa wersja serialu "Hannah Montana"?! A co to ma byc? Czy to nie ten szmirowaty seialik, dla przygłupich dzieciaków, który puszczają na Disney Channel? Jeśli tak, to naprawdę nie ma czego żałowac. Żal pieniędzy na takie badziewia. A później "naukowcy biją na alarm", że dzieci, coraz głupsze. Nic dziwnego, jak otaczane są głupotą, emitującą nawet z takiego ośrodka kultury, jakim jest kino. Najśmieszniejsze w tym strajku jest to, że o pieniądze, de facto nie walczą ci, którzy ich nie mają, tylko ci majętni.

odpowiedzi (0)

skomentuj