Krwawe ślady Stepana Bandery

    Krwawe ślady Stepana Bandery

    Barbara Sikora

    Polska

    Aktualizacja:

    Polska

    Młodzi Ukraińcy wyruszyli w patriotyczny rajd rowerowy przez Polskę na cześć Stepana Bandery. Z podniesionymi sztandarami Ukra ińskiej Powstańczej Armii chcą jechać przez Podkarpacie, gdzie pamięć o zbrodniach UPA jest żywa. O tym, jak banderowców wspomina Tadeusz Dziekoński, który w rzezi na Wo łyniu stracił rodzinę, pisze Barbara Sikora
    Banderowcy idą! Banderowcy idą! - taki był okrzyk zgrozy i wrogości, podobno inspirowany trochę przez lokalnych funkcjonariuszy UB, kiedy ludzie z okolic Jaworzna stali wzdłuż drogi i patrzyli na kolumnę Ukraińców, od dworca w Szczakowej przepędzanych pod mocną eskortą ku przeznaczonemu dla nich obozowi. Kamieniami rzucano w idących. Kamieniami odwetu oraz nienawiści. Uważano ich z góry za winowajców, za zbrodniarzy, za zbiorowo odpowiedzialnych - bo to Ukraińcy przecież (nie pomagało nawet, jeśli Łemkowie głosem wielkim wołali, iż Ukraińcami nie są).
    Władza wiedziała lepiej i władza potrzebowała winnych. Kogoś do ukarania. Rok był 1947, wciąż jeszcze trwała akcja wysiedlania Ukraińców, też Łemków z ich rodzimych ziem, ażeby stały się bez reszty naszymi ziemiami.

    Ogniem potępień, mieczem zakazów
    "Banderowcy idą!" - znowu przez pół Polski (jak sądzę, przez bardziej krótkowzroczne historycznie pół Polski) biegnie dziś ten okrzyk. Wielogłos - z imponującą partią solową księdza Isakowicza-Zaleskiego. Wielogłos zdumiewający, gdy chodzi o liczbę zdenerwowanych i zdecydowanych. Nie wpuszczać, zabronić, Straży Granicznej nakazać.

    Młodzi Ukraińcy, pokolenie już niepodległego kraju, wymarzyli sobie rajd patriotyczny, trochę pielgrzymkę, życiorysowym szlakiem Stepana Bandery, o którym wiedzą (bo ze wszech stron słyszą), że był wielkim współtwórcą niepodległości dzisiejszej, której wyczekiwała bądź co bądź Ukraina przez setki lat i że zginął za wolną ojczyznę: w Monachium, z radzieckiej ręki. Toteż do Monachium ma zmierzać rajd, od Ukrainy Zachodniej, później podkarpackim skrajem Polski. I właśnie to obraziło polskich patriotów, którzy by chcieli ogniem potępień i mieczem zakazów egzorcyzmować faszyzm ukraiński.

    Więc według jakich zasad powinniśmy dziś układać stosunki z Ukrainą, strategicznym - mówi się - naszym partnerem? Według zasady nadrzędności? Czy mają Polacy pouczać niepodległych Ukraińców, jaki wariant ukraińskiego patriotyzmu jest wariantem dopuszczalnym i słusznym? Rozmawiam o tym z człowiekiem, do którego mam zaufanie - Tadeuszem Dziekońskim z Jaworzna. Co sądzi o rajdzie szlakiem Bandery? Nie od razu odpowiada. Milczy w skupieniu. W jego oczach pojawiają się łzy. A przecież Tadeusz Dziekoński to żołnierz. Człowiek twardy. Był przesłuchiwany przez gestapo. Bity. Więziony w Grazu, zbiegł stamtąd i trafił do partyzantki jugosłowiańskiej. Nie miał już wtedy ani rodziny, ani domu. Ludzie UPA wymordowali mu wszystkich, spalili gospodarstwo.

    Nie strzelił...

    Swój pobyt w Titowskiej partyzantce wspomina jako czas bohaterskiej walki i straszliwego głodu. Na linii frontu spotkał Ukraińców, którzy ze służby niemieckiej uciekli na jugosłowiańską stronę. Mógł ich zabić: serią z karabinu maszynowego. Za swoich. Nie strzelił. Nie pomścił się. Chociaż zapomnieć nie potrafił rodziny Słowińskich ze wsi Woskodawy: sześcioro dzieci banderowcy po kolei nabili na widły, załadowali na furmankę i żywcem spalili w szopie. Droga, którą przejeżdżała pełna rannych furmanka, była zbroczona krwią. - Od tego czasu my w domu nie spali. Szlachetni, uczciwi Ukraińcy przyjmowali nas na nocleg. Ryzykowali życiem - wspomina Dziekoński. Sprawiedliwie osądził pomimo bólu, że banderowiec i Ukrainiec to nie to samo. Niekoniecznie to samo. Przekonał Jugosłowian, aby przyjęli Ukraińców do oddziału.
    1 3 »

    Czytaj treści premium w Polsce Plus

    Nielimitowany dostęp do wszystkich treści, bez inwazyjnych reklam.

    Komentarze (2)

    Dodajesz komentarz jako: Gość

    Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

    Liczba znaków do wpisania:

    zaloguj się

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Sru

    Dupa (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 51 / 42

    Kupa

    Autor komentarza nie dodał zdjęcia
    Nigdy

    Ja będę pamiętała i zgłębiała te historie (gość)

    Zgłoś naruszenie treści / 58 / 46

    Nigdy bym nie wybaczyła, a morderców mojej rodziny zaprowadziłabym przed kata, albo sama zabiła!!! Bezsensowne wybaczenie.

    Najnowsze wiadomości

    Zobacz więcej

    Najczęściej czytane

    Nie przegap

    Wideo