Wszystko wskazuje na to, że ostatnie pożary warszawskich autobusów mogą się powtórzyć. Jak wynika z kontroli przeprowadzonej przez wojewódzkiego inspektora transportu drogowego, 30 proc. z nich jest wadliwa. W wielu wycieka olej, co stanowi główną przyczynę autobusowych pożarów
Dane, ujawnione przez WITD, niepokoją. 40 proc. autobusów miejskich na Mazowszu, w tym ponad 30 proc. w Warszawie, jest w fatalnym stanie . Kontrola przeprowadzona między kwietniem a czerwcem pokazała, że łyse opony, niesprawny układ hamulcowy czy wyciekający olej z silnika to codzienność u mazowieckich przewoźników.
Na 246 autobusów sprawdzonych losowo podczas kontroli na Mazowszu aż 39 proc., czyli 95 pojazdów, miało usterki techniczne.
- W stolicy ta statystyka wygląda nieco lepiej od średniej - uspokaja Andrzej Łuczycki, mazowiecki wojewódzki inspektor transportu drogowego. Choć i tak daleko tu do zachwytu. Na 49 pojazdów wady techniczne miało 16 wozów. Dziewięciu nie dopuszczono do dalszej eksploatacji.
To pierwsza tak duża akcja skoordynowana z policją. Jeszcze w tym roku odbędą się przynajmniej dwie, a maksymalnie nawet cztery kontrole WITD.
- Bezpieczeństwo musi być kluczowe - przyznaje Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki.- Dlatego wydatki na nie rosną mimo kryzysu - dodaje. Urzędnicy odpowiadający za kontrolę nie chcą komentować wprost wyników. Tłumaczą się brakiem odniesienia do poprzednich. - Specjalnie nie robiliśmy rozróżnienia na przewoźników prywatnych i publicznych, żeby kontrolować ich z równą wnikliwością - mówi Andrzej Łuczycki.
Uchybienia są bardzo różne: wycieki płynów eksploatacyjnych, w tym przede wszystkim oleju, zły stan ogumienia albo różne ogumienie w tym samym pojeździe, korozja silnika lub podwozia, niedziałające awaryjne otwieranie drzwi. Ale też drzwi, które nie otwierają się w ogóle, niesprawny układ hamulcowy, niedziałające światła, pęknięte szyby lub lusterka. Jako uchybienia traktowane były także: niezgodna ilość miejsc siedzących z zapisem w karcie pojazdu, luzy w końcach drążka kierowniczego czy brak młotków bezpieczeństwa.
Kontrola ujawniła też sytuacje absurdalne, jak np. wóz serwisowy jeżdżący za autobusem, by na każdej pętli uzupełniać mu płyny.
- To są bardzo bolesne dane - kwituje Andrzej Łuczycki.
Najgroźniejsze z uchybień to przede wszystkim wycieki płynów eksploatacyjnych. Według WITD mogą one doprowadzić do zapaleń autobusów - takich jak w zeszłym tygodniu na ul. Pow-sińskiej na Mokotowie czy czarna seria pożarów, która miała miejsce w kwietniu, badana obecnie przez specjalną komisję stołecznego ratusza.
Pod koniec czerwca dokonano powtórnej kontroli. Urzędnicy ponownie sprawdzili autobusy, w których wcześniej stwierdzono usterki. Tylko Ciechanów i Siedlce naprawiły wszystko, co wykryli inspektorzy. - Dla nich słowa uznania - mówi wojewoda.
Tym razem kierowcy sami przyjeżdżali na kontrolę. Jak wynika z informacji WITD, wielu jest przymuszanych do jazdy niesprawnymi pojazdami. Muszą wykonać określoną liczbę kursów i każde niewypuszczenie wozu w trasę karane jest przez miasto.
Inspekcja Transportu Drogowego apeluje również do pasażerów. Chodzi o niezrywanie młotków do rozbijania szyb, które podczas wypadków mogą uratować komuś życie.
- Pasażerowie pozbawiają się tym samym możliwości ewakuacji - mówi Jacek Kozłowski, wojewoda mazowiecki. Andrzej Łuczycki podaje natomiast przypadek Białegostoku, gdzie po zniknięciu młotków pasażerowie nie mogli wydostać się z płonącego autobusu. Część z nich zginęła na miejscu.
Kontrole mają się teraz odbywać regularnie. Wczoraj z wyników tej ostatniej tłumaczyli się przed wojewodą mazowieccy samorządowcy. Zapowiedzieli, że dołożą wszelkich starań, aby przy następnej wyniki były lepsze.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.