Polska » Czeka nas globalne ochłodzenie

Czeka nas globalne ochłodzenie

Data dodania: 2009-07-24 13:14:44 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-07-24 13:28:12

Polska

Tomasz Pompowski

14KomentarzyPrześlijDrukuj
Mniejsza czcionka Większa czcionka
Czeka nas globalne ochłodzenie

Globalne ocieplenie to mit. Aktywność słoneczna, która reguluje temperaturę na Ziemi, jest najmniejsza od stu lat. A to oznacza, że czeka nas globalne oziębienie - przekonują naukowcy (© 123rf)

To Słońce, a nie dwutlenek węgla jest głównym czynnikiem zmiany klimatu - twierdzą niektórzy naukowcy. Ich zdaniem nie tylko nie ma żadnego dowodu na globalne ocieplenie, ale dzieje się dokładnie odwrotnie.

Klimat się oziębia. I na to ma właśnie olbrzymi wpływ Słońce. - Nie ma innego źródła w naszym układzie, które mogłoby dostarczać taką ilość energii, by ziemia mogła się poruszać czy powodować rozkwit przyrody - mówi astrofizyk dr Willie Soon z Harvard-Smithsonian Center for Astrophysics. - Emisja energii słonecznej to jedyny prawdziwy czynnik zmian klimatu.


Naukowcy z Centrum Badania Wpływu Słońca na Klimat przy Duńskim Instytucie Kosmicznym (Danish Space Institute) zwracają uwagę, że w minionym wieku aktywność słoneczna była wyjątkowo wysoka w porównaniu z wcześniejszymi czterema wiekami.
∨ Czytaj dalej
A nawet w porównaniu z ośmioma tysiącami lat. Kiedy aktywność słoneczna jest wysoka, wówczas promieniowanie kosmiczne się zmniejsza wskutek magnetycznej tarczy, którą tworzy Słońce. A zdaniem naukowców z duńskiego ośrodka promieniowanie kosmiczne może mieć wpływ na klimat na Ziemi poprzez kształtowanie chmur wiszących nisko nad ziemią.

- W 1996 r. nasi naukowcy Svensmark i Friis Christensen dokonali zaskakującego odkrycia. Ale dopiero teraz zaczynamy rozumieć jego znaczenie - mówi dyrektor instytutu Jens Olaf Pedersen.
Im bardziej intensywne promieniowane kosmiczne, tym więcej chmur. A to powoduje obniżenie temperatury. A zatem intensywność promieniowania kosmicznego ma wpływ na strukturę warstwy chmur. Chmury odbijają, jak też przechwytują promieniowanie. A zatem związek między aktywnością słoneczną a ziemską pokrywą chmur może mieć kluczowe znaczenie i pomóc zrozumieć klimat i procesy zachodzące w przestrzeni kosmicznej.

Promieniowanie kosmiczne jonizuje atmosferę. Duńscy naukowcy podkreślają, że modele klimatyczne uwzględniają jedynie skutki małych zmian promieniowania słonecznego infra i ultrafioletowe. Natomiast modele klimatyczne nie uwzględniają skutków oddziaływania promieni kosmicznych. Co więcej, w bardzo małym stopniu potrafią symulować tworzenie się chmur w obecnym klimacie. Dlatego zdaniem Duńczyków do modeli klimatycznych trzeba bardzo krytycznie podchodzić do prognoz stworzonych w oparciu o te modele. Bowiem system klimatyczny jest bardzo złożony i jak dotąd wpływ człowieka na jego zmiany nie został udowodniony.

Natomiast największą role odgrywa Słońce. Kosmiczne promieniowanie i zachmurzenie staje się coraz bardziej intensywne, ponieważ pole magnetyczne Słońca w różnym stopniu potrafi osłabić promienie, zanim dotrą do ziemi.

- Radioaktywny węgiel C-14 i inne niezwykłe atomy tworzące się w atmosferze wskutek promieniowania kosmicznego są dowodem na to, jak bardzo słabe było kiedyś to promieniowanie - mówi dr Henrik Svensmark z Duńskiego Instytutu Kosmicznego. I są zapisem zmian okresów z ciepłych na zimne w ciągu ostatnich 12 tysięcy lat. I kiedy aktywność słoneczna była słaba, a promieniowanie kosmiczne było intensywne, wówczas klimat się oziębiał. Ostatnio było tak 300 lat temu, kiedy doszło do tak zwanego małego zlodowacenia.
1 2 3 »

Dodajesz jako: Gość

ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

Zaloguj przez Facebook

pranie mózgów za kasę koncernów

zgłoś 0 / -1

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

woj (gość), 25.07.09, 07:42:53

gdyby temat nie był poważny, to powiedziałbym, że nieźle się ubawiłem czytając te bzdury. Jeśli aktywność słońca, jak piszą autorzy badań, jest w obecnej dekadzie najmniejsza od 100 lat, to tym gorzej, bo to w tej własnie dekadzie notuje się rekordowe przeciętne temperatury na praktycznie całym globie. np. w tego lata rekordowo wysoka przeciętna dla światowych oceanów.
Należy zadać zatem pytanie: jakie byłyby temperatury na ziemi, gdyby aktywność słońca była w normie albo powyżej normy?
Jak widać część światowych koncernów- trucicieli uznała fakt globalnego ocieplenia (to jest bezsporne) i koncepcje jego źródeł w działalności ludzkiej (to jest w części dyskusyjne) za tak niebezpieczną iż zleciła na prętce opracowanie koncepcji przeciwnej (pewnie za dużą kasę heh) Szkoda tylko, że jej poziom merytoryczny obliczony jest na najgłupszego odbiorcę, który nie jest w stanie opanować sztuki logicznego myślenia.

ocena: 0%

Tak: 0

Nie: 1

skomentuj

problem w tym,że teraz notuje się coraz niższe temperatury,

zgłoś +1 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

a1 (gość), 14.08.11, 00:28:38

więc twoja wypowiedź zupełnie sensu nie zawiera...

odpowiedzi (0)

ocena: 100%

Tak: 1

Nie: 0

skomentuj

no wai

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

lolcat (gość), 24.07.09, 15:21:27

zadne globalne ocieplenie, ochlodzenie tylko pranie mozgow obywatelom; motyw z terrorystami nie wypalil to wzieli sie za straszenie czyms innym.

odpowiedzi (0)

skomentuj

Zgadza się

zgłoś 0 / 0

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

spokojny 24.07.09, 14:00:51

Spóźnione, ciepłe i śnieżne zimy, mogą doprowadzić do kolejnego zlodowacenia. Już raz tak się stało. Dowody na to naukowcy znaleźli na dnie oceanu. Według meteorologów wiosna i jesień "kurczą się" już od pewnego czasu. W niedalekiej przyszłości być może będziemy mieli tylko dwie pory roku: chłodną i ciepłą, przy czym przejście od jednej do drugiej będzie nagłe. - To konsekwencja zmian klimatu.

Uwaga na wiosenny śnieg. Straszeni globalnym ociepleniem obawiamy się jego rozmaitych konsekwencji, tymczasem jedną z nich może być... nagły powrót chłodu na planetę. Tak twierdzą uczestnicy międzynarodowej ekspedycji, której przewodził Gerald Haug z Instytutu Badania Zmian Klimatu w Poczdamie. Badali oni, co się działo z ziemskim klimatem 2,7 mln lat temu.

Był to ważny moment w dziejach półkuli północnej. Przyszło wtedy ochłodzenie, które było wstępem do ostatniej epoki lodowej zwanej plejstocenem. Ślady dawnych wahań klimatu uczeni odnaleźli na dnie Oceanu Spokojnego, niedaleko Kamczatki, a efekty naukowe wyprawy opisują w "Nature".

Celem poszukiwań zespołu Hauga były szkieleciki okrzemek i kokolitoforów - jednokomórkowych organizmów wchodzących w skład planktonu morskiego. Obie grupy mieszkają w morzach od dawna. Okrzemki pojawiają się wiosną, gdy w wodzie jest dużo światła i związków odżywczych, giną zwykle wczesnym latem. Wtedy ich krzemowe szkieleciki opadają masowo na dno oceanu. Kokolitofory także budują szkielety, ale do tego celu wykorzystują wapń. Ich ulubioną porą roku jest wczesna jesień, kiedy wody oceaniczne są cieplejsze, choć mniej żyzne. Po śmierci ich pancerzyki również lądują na dnie.

Haug i jego towarzysze wykonali odwierty w dnie Pacyfiku, wydobywając na powierzchnię próbki osadów morskich sprzed ok. 2,7 mln lat. W tych osadach zachowały się leżące na przemian warstwy krzemowych i wapiennych szkielecików. Ich ułożenie oraz skład chemiczny laikowi nic nie powiedzą, lecz ten, kto dobrze poznał biologię okrzemek i kokolitoforów, może z tych szczątków dowiedzieć się wiele na temat środowiska, w którym żył jednokomórkowy drobiazg.

Miłe złego początki. Dzięki okrzemkom i kokolitoforom uczeni ustalili, że zaburzenie klimatu, które doprowadziło do niespotykanej od setek milionów lat inwazji lodu, zaczęło się niewinnie.

Ocean Spokojny intensywnie parował, a powietrze nad nim stawało się coraz bardziej wilgotne. Zachodni wiatr spychał je nad północną część Ameryki Północnej. Nad lądem para wodna skraplała się, latem zamieniając się w deszcz, a gdy temperatury spadały poniżej zera - w śnieg.

- Zima zaczęła się spóźniać, bo ciepły ocean blokował jej nadejście - mówi Haug. - W końcu jednak mróz zwyciężał i wtedy nad Ameryką natura włączała gigantyczną armatkę śnieżną. Po paru tygodniach olbrzymie połacie lądu pokrywały się grubą na wiele metrów warstwą śniegu. Było go tak dużo, że daleko na północy nie zdążył stopnieć w ciągu lata. W ten sposób doszło do powstania pierwszych na naszej półkuli lodowców nizinnych. Większość z nich istnieje do dziś, choć obecnie są znacznie mniejsze niż w epoce lodowej.

Wyjaśnienie zagadki tkwi w zachowaniu oceanu - twierdzą badacze. Ich zdaniem wcześniej, zanim doszło do przełomowych wydarzeń, wody Pacyfiku mieszały się intensywnie - chłodniejsze z głębin podpływały do góry, cieplejsze wędrowały w dół. Nagle ta wymiana wody ustała. W efekcie powierzchnia oceanu pozbawiona dopływu chłodniejszej wody z dna zaczęła się nagrzewać. Wykazały to symulacje komputerowe, które uczeni wykonali już po powrocie spod Kamczatki. - Jak na ironię, właśnie to ciepło doprowadziło w ostateczności do ekspansji zimna - mówi Haug.

Czy ten scenariusz może się niedługo powtórzyć w Europie?
Rzeczywiście widać też pewne podobieństwa - mówi prof. Lorenc. - Na przykład takie, że Atlantyk jest coraz cieplejszy i silniej ogrzewa Europę, szczególnie w chłodnej połowie roku. Stąd właśnie te spóźnione, łagodne zimy. Ponadto ciepłe powietrze może pomieścić więcej pary wodnej, więc niże sunące znad Atlantyku są ostatnio bardziej wilgotne, co zimą kończy się śnieżycami.

Przypomnijmy, że w ciągu ostatniego miliona lat grube na 2-3 km lodowce kilka razy zajęły północną część Europy, Azji i Ameryki Północnej. Ostatni wycofał się z naszych ziem zaledwie przed 13 tys. lat (a na dobre znikł pięć tysięcy lat później w Skandynawii). Czy epoka lodowa odeszła już w przeszłość, czy tylko zrobiła sobie przerwę?

Teoretycznie jest to możliwe. Widać to choćby po zachowaniu lodowców górskich. Niektóre dzięki wzrostowi temperatur ruszyły do przodu. To dlatego, że teraz spada na nie więcej śniegu - mówi prof. Lorenc.

Mierzący kilkadziesiąt kilometrów długości i dochodzący do ponad 100 m wysokości Perito Moreno znajduje się na terenie argentyńskiego Parku Narodowego "Los Glaciares" wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa Przyrody UNESCO. Lodowiec cały czas rośnie - w tempie od 30 do 60 cm dziennie.
Rośnie na długość, szerokość i grubość.

odpowiedzi (0)

skomentuj
« 1 2

Rozrywka

Polska

  • Czytaj nas na iPhone oraz iPad
  • Czytaj nas na Androidzie
  • Czytaj nas na pozostałych telefonach
  • Rozrywka NMEkstraklasa LiveZobacz inne aplikacje

Aktualne wydanie:

"Polska", poniedziałek 21.05.2012

Kup e-wydanie

Prenumerata:

Informacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl

Zamów prenumeratę

Reklama:

Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie

Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00

ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl

Zamów reklamę

Kontakt z redakcją:

ul. Domaniewska 41 (budynek Saturn, II piętro)
02-672 Warszawa
tel. 022 201 42 00, 022 201 42 01
faks 022 201 42 01
redakcja@polskatimes.pl

Napisz do nas

Zapisz się do Newslettera

Reklama

Reklama

Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.