Menu Region

Jerzy Gorgoń: Wyjdziemy z grupy

Jerzy Gorgoń: Wyjdziemy z grupy

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Andrzej Azyan

4Komentarze Prześlij Drukuj
Z Jerzym Gorgoniem, legendarnym stoperem Górnika Zabrze i reprezentacji Polski, rozmawia w Zabrzu Andrzej Azyan
Ósmego czerwca gramy z Niemcami na Euro 2008. 34 lata temu podczas mundialu w RFN gospodarze stanęli na naszej drodze do finału. Mecz we Frankfurcie nad Menem, przegrany 0:1, do dzisiaj wywołuje emocje i dywagacje, coby było, gdyby...

.... przed rozpoczęciem nie przeszła nad stadionem ulewa, która zmieniła murawę w gąbkę nasiąkniętą wodą. Jeżeli gralibyśmy na suchym boisku, moglibyśmy zwyciężyć. Mając takich skrzydłowych, jak Gadocha, Lato, Deyna, nasza siła uderzeniowa była wielokrotnie większa od Niemców.

Po tym meczu wymienił Pan koszulkę z Franzem Beckenbauerem. Ponoć sam do Pana podszedł, uznając za godnego siebie rywala.


Myślę, że nie było w tym nic nadzwyczajnego. Takie sytuacje rodzą się spontanicznie.

Jakie rady dałby Pan piłkarzom Leo Beenhakkera, którzy przygotowują się do spotkania z Niemcami?

Jedną, ale ważną. Niemców nie można się bać. Tylko wtedy można ich pokonać.

Śledzi Pan występy Polaków?

Szczerze mówiąc, nie. Choćby dlatego, że mam w domu tylko Polonię, a tam meczów biało-czerwonych nie pokazują. Poza tym nie za bardzo interesuję się piłką nożną. Nie gram, nie chodzę na mecze, nie oglądam w telewizji. Wolę tenisa. Ale mecze też zacznę oglądać, chcę kupić dekoder Cyfry.

I nic Pan nie wie o kadrze?

Aż tak źle nie jest. Wiem, że mamy bardzo dobrego zagranicznego trenera, który szuka kandydatów do gry w kadrze nie tylko wśród gwiazd, ale także odkrywa talenty. To mi się podoba.

Dlaczego wyjechał Pan na Zachód tak późno? Po mundialu w Niemczech nie miał Pan propozycji?

Musiałbym uciec z Polski, licząc się z dwuletnią karencją. Nikt o tym nawet nie myślał. Po sukcesie każdy chciał wrócić do domu i cieszyć się z kibicami.

Dlaczego wybrał Pan akurat Szwajcarię?

Miałem 31 lat. Uznałem, że potrzebna jest mi stabilizacja. Wciąż żyłem na walizkach. Chciałem się poświęcić rodzinie. Wybrałem ofertę St. Gallen. Mieszkamy tam już 28 lat. Syn skończył uniwersytet w St. Gallen. Jest analitykiem finansowym. Obecnie bank, w którym pracuje, wysłał go na dwuletni staż do Warszawy. Córka jest nauczycielką. Wywiadów udzielam bardzo rzadko. Kiedyś się sparzyłem, moje słowa zostały przekręcone. To mój pierwszy wywiad od kilku lat.

Czy w Szwajcarii jest duże zainteresowanie zbliżającym się turniejem?

Ogromne. Szwajcarzy są przekonani, że co najmniej wyjdą z grupy. O Polakach za wiele się nie mówi. Jednak jeżeli wyjdą z grupy, o czym jestem przekonany, i będą rozgrywać mecz w Szwajcarii, to zainteresowanie wzrośnie.