Menu Region

Francja zaprasza Polaków, ale nam się to nie opłaca

Francja zaprasza Polaków, ale nam się to nie opłaca

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Joanna Ćwiek

1Komentarz Prześlij Drukuj
Dziś Francja dołączyła do grupy krajów, w których pracownicy z Polski nie muszą mieć pozwolenia na pracę.
Rząd prezydenta Nikolasa Sarkozy'ego otworzył dla Polaków swój rynek pracy jako jeden z ostatnich w Unii Europejskiej. Na legalne zatrudnienie naszych rodaków nie zgadzają się jeszcze tylko Austria, Niemcy (chociaż jesienią zliberalizowano przepisy), Belgia, Dania i Norwegia.

Według ekspertów Sarkozy zdecydował się otworzyć francuski rynek dla krajów z Europy Środkowej w odpowiedzi na apel przedsiębiorców, którzy skarżą się na brak rąk do pracy. Jednak Polacy raczej rzadko wybierają ten kraj jako cel zarobkowego wyjazdu. Bo chociaż nad Loarą liczba naszych rodaków uzyskujących pozwolenia na pracę z roku na rok systematycznie rośnie, to nadal jest to bardzo mała grupa osób. W ubiegłym roku pozwolenia na stałą pracę uzyskało niespełna 2 tys. osób, a na czasową - prawie 12 tys.

Nie wiadomo jednak, ilu Polaków pracuje przy winobraniu na czarno. Francuski rząd szacuje, że może to być rocznie ok. 30 tys. osób.

Teraz też trudno się spodziewać się, że polscy hydraulicy, pielęgniarki czy inżynierowie masowo zaczną wyjeżdżać do pracy nad Loarę. Powodem jest bariera językowa. Ponadto coraz mocniejsza złotówka i systematyczny wzrost płac powodują, że polscy pracownicy raczej myślą o powrocie, a nie o emigracji.

- Nie sądzę, żeby był jakiś szczególny boom na Francję. Polacy, jeśli już wyjeżdżają za chlebem za granicę, szybciej wybiorą Skandynawię czy kraje Beneluksu, bo tam są dużo wyższe pensje niż we Francji - mówi Przemysław Osuch z firmy Adecco zajmującej się pośrednictwem pracy.

Francuzi szukają pracowników we wszystkich sektorach. Najwięcej ofert jest dla specjalistów budowlanych, zarówno zwykłych fachowców, jak i inżynierów oraz architektów. Francuzi poszukują też lekarzy, pielęgniarek, fizjoterapeutów, opiekunów osób starszych. Ale nie brakuje także pracy dla osób lepiej wykształconych, np. doradców bankowych, księgowych czy informatyków.

Atutem Francji jest są rozbudowane przywileje socjalne, które przysługują także Polakom już od pierwszego dnia zatrudnienia. To m.in. krótszy niż w innych krajach UE tydzień pracy - nad Loarą pracuje się nie 40, a 35 godzin tygodniowo. Za nadgodziny przysługuje powiększona stawka albo rekompensata w postaci dnia wolnego.

Każdy pracownik dostaje dwa i pół dnia płatnego urlopu wypoczynkowego za przepracowany miesiąc, czyli 30 dni roboczych w roku. Nie wolno wziąć krótszego urlopu niż 12 dni, a latem, czyli między 1 maja a 31 października, nie może trwać krócej niż 24 dni.

Kobieta, która urodzi dziecko, ma prawo do 16 tygodni urlopu macierzyńskiego. Jeśli jest to jej trzecie dziecko, czas ten wydłuża się do 26 tygodni. Ojcom przysługuje prawo do 11 nieprzerwanych dni wolnych od pracy w ciągu czterech miesięcy po narodzinach dziecka i 18 dni po narodzinach bliźniąt.

Francuzi zadbali, aby w ich kraju rodziło się jak najwięcej dzieci, dlatego stworzono system zachęt, by nakłonić kobiety do macierzyństwa. Są to: ulgi podatkowe i 40-procentowa ulga na bilety dla dzieci i rodziców aż do pełnoletności pociech.

Mamy trzeciego dziecka mogą pracować w niepełnym wymiarze czasu pracy, ich pensja jest wówczas dofinansowana przez rząd, do czasu aż kobieta wróci z macierzyńskiego.

Ale Francja nie przyciągnie pracowników wysokimi pensjami. Za godzinę pracy nad Loarą można dostać minimalnie 8,63 euro za godzinę, czyli 1308,88 euro miesięcznie. To mniej więcej tyle , ile zarabia się w Wielkiej Brytanii czy Irlandii.

Wykwalifikowany budowlaniec może więc zarobić w miesiącu ok. 1,8 tys. euro, a dwujęzyczna opiekunka do dziecka może liczyć na 2,2 tys. euro. Praca na zlecenie w barze to 9 euro za godzinę, a na czarno w winnicy - 5 euro.

- Większość pracodawców nigdy nie oferuje stawek poniżej 9 euro za godzinę, bo wie, że za takie pieniądze nie znajdzie chętnych. Zwykle dają 10 euro - mówi Osuch. Przeliczając euro na złotówki, łatwo zauważyć, że przy minimalnej pensji można zarobić ponad 4,5 tys.

Pieniądze kuszą, ale trzeba mieć świadomość, że niewiele z tego uda się zaoszczędzić. Utrzymanie we Francji jest bardzo drogie. - Wynajęcie dwupokojowego mieszkania na obrzeżach Paryżu to wydatek co najmniej 800 euro - mówi Agnieszka Czupryniak z polskiej ambasady w Paryżu.

Trzeba też doliczyć koszty utrzymania - co najmniej 400 euro. Sam bilet miesięczny kosztuje ok. 50 euro, kawa - ok. 1 euro, pizza - 8-10 euro.
1

Komentarze

zwiń wszystkie wątki najnowsze najstarsze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się

fracia

+27 / -29

Autor komentarza nie dodał zdjęcia

teresa (gość)  •

w barze zaplacilam za kawe 2.40 euro,chleb tez jest drogi

odpowiedzi (0)

skomentuj