Nasza publikacja wywołała ogromny odzew w całym kraju. Uczestnicy poznańskiego Czerwca są oburzeni zatrudnieniem na uczelni osoby, która latami gnębiła słynnego obrońcę robotników z Czerwca 1956 roku Stanisława Hejmowskiego.
Ustaliliśmy, że oficer bezpieki, który w latach 1959-1960 nękał adwokata, jest profesorem Bałtyckiej Wyższej Szkoły Humanistycznej. W ubiegły piątek, w przeddzień rocznicy Czerwca, były esbek egzaminował studentów administracji.
Nasz artykuł o Kłysie wzbudził liczne komentarze czytelników, internautów i blogerów. Szczególnie poruszył osoby, które brały udział w wydarzeniach Czerwca 1956.
Wczoraj na naszą publikację zareagował prezes IPN Janusz Kurtyka. Polecił, by pion śledczy Instytutu zbadał postępowanie Kłysa. - Okoliczności przedstawione w artykule wskazują na podejmowanie przestępczych działań przez funkcjonariuszy państwa komunistycznego. Będą one przedmiotem czynności podjętych przez Oddziałową Komisję Ścigania Zbrodni przeciwko Narodowi Polskiemu w Poznaniu, mających na celu ustalenie, czy zachodzi uzasadnione podejrzenie popełnienia przestępstwa - zapewnia "Polskę" Andrzej Arseniuk, rzecznik prasowy IPN.
Władze BWSH zapewniają, że nie znały przeszłości Stanisława Kłysa. - Wiedzieliśmy tylko, że ma wykształcenie prawnicze i kierował Archiwum Państwowym. Informacje o tym, że pan Kłys pracował w SB, i o roli, jaką odegrał w związku z Czerwcem 1956, były dla nas bardzo przykrym zaskoczeniem - mówi Jarosław Barczewski, sekretarz rektoratu BWSH.
Od jednej z osób uczących na BWSH dowiedzieliśmy się, że w przyszłym roku akademickim uczelnia prawdopodobnie nie skorzysta już z usług ekskapitana. Koszalińska szkoła boryka się od kilku lat z problemami finansowymi, które spowodowali jej poprzedni właściciele. - Tego esbeka to chyba podrzucili wrogowie uczelni, żeby zepsuć nasz wizerunek - mówi wykładowca. Władze Konferencji Rektorów Akademickich Szkół Polskich odmówiły skomentowania zatrudnienia na BWSH byłego oficera SB.
Z zachowanych akt działań prowadzonych przez ekskapitana wynika, że konsekwentnie niszczył mecenasa Hejmowskiego. "W porozumieniu z Ministerstwem Sprawiedliwości pozbawić figuranta prawa wykonywania zawodu", napisał 31 lipca 1962 r. Kłys w planie działań przeciwko adwokatowi.
A kiedy z jego inicjatywy nie mógł on już być obrońcą, esbek postanowił wykorzystać sytuację. "Z uwagi na to, że Hejmowski szuka obecnie pracy jako radca prawny i prosi o pomoc KO Palestra, planuję udzielić mu pomocy, aby otrzymał ewentualną pracę tam, gdzie będzie można dokładnie go kontrolować", napisał w planie z 2 lutego 1963 r.
Próbowaliśmy dowiedzieć się od S. Kłysa, czy zamierza nadal uczyć prawa. Jego telefon był wczoraj ciągle zajęty.