Data dodania: 2009-07-01 08:15:22 ▪ Ostatnia aktualizacja: 2009-07-01 20:53:16
(© Dariusz Gdesz/POLSKA)
Niemiecki trybunał konstytucyjny w Karlsruhe w praktyce pogrzebał traktat lizboński.
spokojny 03.07.09, 13:56:07
Hjtler i Stalin w kontekście Unii? Te argumenty mnie nie przekonują. Chyba wchodząc do domu wisielca nie będziesz pytał zdejmując płaszcz „gdzie się tu można powiesić” albo wyglądając przez okno i widząc przystanek autobusowy nie powiesz „dobry punkt – blisko pętli”.
Po prostu trzeba być dyplomatą i także w demokracji ładnie pakować towar czyli pewne idee. A może lubisz prezenty zawinięte tylko w gazetę?
I nie martw się – jestem za demokracją gdzie inteligentna sprzątaczka ma taki sam głos co głupi profesor matematyki. To gawarantuje nam w Europie jeszcze długo zabawę w nacjonalizmy a Rosja, Chińczycy i terroryści się cieszą, bo mogą nas wykańczać po kawałku. Nawet dla USA, podzieleni na państewka, nie jesteśmy partnerem. Ale tam gdzie potrafiliśmy działać europejsko zjednoczeni nie mam na nas siły. Nie ma państwa w Europie, które samo potrafiłoby zbudować największy samolot pasażerski ale razem to zrobiłiśmy i Stany mogą nam nagwizdać. Albo takie euro. Dziś jest najsilniejszą walutą i także na świecie wypiera dolara. Tego nie osiągnęłoby żadne europejskie państwo pojedynczo. No ale my wolimy zawsze wszystko sami (zwłaszcza w Polsce). A historia jest zawsze taka sama dla takich samotnych rycerzy. Dziwna. A może to ja jestem dziwny?
odpowiedzi (0)
skomentujNiespokojny (gość), 02.07.09, 21:23:34
Spokojny pisze: "Politycy, więcej wyczucia! Jak będziecie się co chwila pytać ludu co sądzi ... , to będziecie dostawać różne odpowiedzi. Po co pytać jak nie trzeba?"
Właśnie po co pytać? Otóż mądrość taką w przeszłości posiadł między innymi niejaki Adolf Hitler, a tow. J. Stalin robił tylko pozory tego, że pytał.
Jest niestety nieszczęściem obecnego czasu, że konstytucję UE rozumieją -
tylko brukselscy urzędnicy!
A powinno być tak, że Traktat powinien być napisany ludzkim językiem a następnie przedłożony obywatelom UE do zatwierdzenia w trybie referendalnym we wszystkich krajach UE a nie tylko w Irlandii.
Można sądzić, że obywatele UE w uznaniu dla "rewolucyjnych dokonań" Brukseli dotyczących możliwości spożywania zakrzywionych ogórków i im podobnych produtów - z entuzjazmem poszliby do urn - i zatwierdziliby ten traktat.
Dlaczego nie daje się tym obywatelom możliwości wyrażenia ich zachwytu dla
wymienionych dokonań brukselskich?
odpowiedzi (0)
skomentujspokojny 01.07.09, 17:02:36
Niemcy mają rację, mówią „tak” traktatowi i tylko to się naprawdę liczy. A dla eurosceptyków dodają parę komentarzy na zasadzie „tak ale” i każdy jest zadowolony. I tak trzeba robić a nie drażnić naród.
Politycy, więcej wyczucia! Jak będziecie się co chwila pytać ludu co sądzi na jaki temat to będziecie dostawać przeróżne odpowiedzi. Po co pytać jak nie trzeba? A po drugie to po co używać drażliwych słów takich jak np. „konstytucja”. Przecież każdy kraj już ma swoją (poza GB). Trzeba podpisać kolejny „traktat” czy „układ” bądź „umowę prawną” i spokój.
Przecież UE ma de facto wspólne granice zewnętrzne ale nikt nie krzyczał o zawiązywaniu Stanów Zjednoczonych Europy tylko podpisał „układ szengeński” i spoko. Gdyby wcześniej pod referenda poddawać jakąś „Wspólnotę Obrony Granic” itp., to do dziś nie możnaby przejechać ze Szwecji do Portugalii czy z Islandii do Grecji bez kontroli. Więcej wyczucia politycy!
Więc jak chcemy mieć unijnego ministra spraw zagranicznych to nie nazywajmy go ministrem ale jakimś powiedzmy rzecznikiem czy referentem ds. pozaunijnych i nikt tego nie zauważy a efekt będzie taki sam.
Tak samo z euro. Po co było Francuzom zabierać franka itp. Trzeba było zamrozić kursy (co zresztą się stało półtora roku przed 1-szym stycznia 2002 i to wtedy wprowadzono ekonomicznie euro) a potem przeprowadzić rewaluację walut w eurostrefie wedle stosownych współczynników, tak że 1 frank byłby warty tyle co np. 1 marka i każdy by się cieszył swoją walutą. A potem tylko podmienić monety żeby miały jedną, neutralną stronę wspólną z nominałem a drugą z ładnymi napisami typu „deucze mark” „viv la france” i co tam kto chce, zresztą tak jest i dzisiaj. Każdy miałby „swoją” walutę i mógłby się tym narodowo podniecać. A tak to Brytyjczyk myśli, że mu się gospodarka rozwija, bo nie ma euro a Irlandczyk myśli, że mu się rozwija, bo... ma euro. Austriak myśli, że ma tylko 5% bezrobocia dzięki euro a Francuz myśli, że ma 10% wskutek euro. Dać ludowi jego zabawki a samemu robić swoją robotę. Inaczej nadal będziemy dreptać z 50 państewkami w Europie a Rosja, Chiny i teroryści się tylko cieszą i mogą nas wykańczać, każdego z osobna, a i dla Ameryki taka pokawałkowana Europa nie jest partnerem, zresztą tą układankę z narodowych państewek przećwiczyliśmy już dobrze - do wojen światowych włącznie.
To czy podpiszemy dokument o nazwie "konstytucja europejska"
miałoby znaczenie symboliczne ale nie jest najważniejsze.
Minimum to wspólna polityka zagraniczna UE w najważniejszych
sprawach.
odpowiedzi (0)
skomentujInformacje: 22 201 41 01
Zamówienia z Warszawy bezpośrednio u dystrybutorów:
Ruch SA: 22 581-98-06/24
Kolporter SA: 22 355- 04- 71/73/74/77
GLM: 22 649-41-61 lub 22 649-40-80
e-wydania: www.prasa24.pl; www.e-gazety.pl, www.e-kiosk.pl
Polskapresse Sp. z o.o. Oddział Biuro Reklamy w Warszawie
Wiktor Pilarczyk tel. 022 201 41 00
ul. Domaniewska 41
02-672 Warszawa
tel. 22 201-41-00
fax 22 201-41-99
e-mail: reklama.warszawa@polskapresse.pl
Reklama
Reklama
Copyright © Polskapresse Sp. z o.o.
Realizacja serwisu: Gratka Technologie Sp. z o.o.
Polskapresse sp. z.o.o informuje, że wszystkie treści ukazujące się w serwisie PolskaTimes.pl podlegają ochronie. Dowiedz się więcej.
Jesteś zainteresowany kupnem treści? Dowiedz się więcej.