Pierwszy raz zdarzyło się to w 1991 roku. Drugi raz cztery lata później. W obu przypadkach za potajemnym przywiezieniem kości do Polski stał prof. Bronisław Młodziejowski, kryminalistyk i antropolog, w latach 1991-1992 szef Centrum Szkolenia Policji w Legionowie. To tam znaleziono setki kości i ok. 50 czaszek ofiar z Miednoje. Szczątki, o czym pisaliśmy już wczoraj, przez osiemnaście lat leżały porzucone i zapomniane w szkolnym magazynie.
Wczoraj w prokuraturze wyjaśnienia składał już w tej sprawie prof. Bronisław Młodziejowski, członek pierwszej grupy badawczej, która pojechała do Miednoje badać miejsce mordu. To właśnie wtedy, zamiast pochować ofiary z honorami, szczątki kilkudziesięciu przywieziono do Polski.
Po raz drugi prof. Młodziejowski pojechał do Miednoje w 1995 roku. Z tej wyprawy przywiózł do kraju kolejne 22 czaszki, choć poprzednie leżały - zapomniane - w magazynie.
W 2000 roku o szczątkach w Legionowie dowiedziała się Federacja Rodzin Katyńskich. Jej członkowie zwrócili się wtedy do Rady Ochrony Pamięci Walk i Męczeństwa z prośbą o pomoc w ich odzyskaniu.
- Sporządzono odpowiednie protokoły i czaszki wróciły do Rosji, gdzie zostały uroczyście pochowane - wspomina Andrzej Przewoźnik, prezes Rady. Dodaje, że wydali wówczas zakaz przywożenie do kraju ludzkich szczątków. O tym, że kilka lat wcześniej przywieziono już kości ofiar katyńskich i że poniewierają się one w policyjnym magazynie, nie miał pojęcia.
O przewozie czaszek nic nie wie także Elżbieta Rejf z Zarządu Głównego PCK i kilku innych uczestników wyjazdów do Miednoje i Katynia, którzy prosili o niewymienianie ich nazwisk. Dotarliśmy do dr. Stanisława Laskusa, który - zanim Młodziejowski został szefem CSP - pełnił tę funkcję. Prof. Bronisław Młodziejowski był w tym czasie kierownikiem Instytutu Badań Policyjnych.
- Magazyny podlegały mnie - mówi nam dr Laskus. - Żeby móc tam cokolwiek trzymać, powinien poprosić o zgodę mnie albo dyrektora do spraw logistyki - dodaje i zapewnia, że nic takiego się nie zdarzyło. Jego słowa potwierdza ówczesny szef ds. logistyki Jerzy Gołębiowski.
Prof. Bronisław Młodziejow-ski przez cały dzień był przesłuchiwany w prokuraturze Warszawa-Praga. Sam zgłosił się, aby złożyć wyjaśnienia. Jak się dowiedzieliśmy, na razie śledztwo toczy się w sprawie, a nie przeciw komuś.
- Nie dopuścimy do tego, żeby sprawę zamieść pod dywan. Poprosiliśmy o pomoc komendanta głównego policji. W Miednoje mordowano przecież polskich policjantów. Ktoś przywiózł do Legionowa ich kości, ktoś włożył je do magazynu, a ktoś inny mu na to pozwolił. Dowiemy się kto - zapowiada w rozmowie z "Polską" Andrzej Skąpski, prezes Federacji Rodzin Katyńskich.