Menu Region

Armia gimnazjalistów marzy o prawdziwym wojsku

Armia gimnazjalistów marzy o prawdziwym wojsku

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Agata Pustułka

Prześlij Drukuj
Musztra, ćwiczenia na poligonie, strzelanie, obozy przetrwania, a do tego nadprogramowe godziny angielskiego i oczywiście wuefu.
Okazuje się, że absolwenci gimnazjów dobrowolnie zakładają mundury i kamasze, by w pocie czoła... czołgać się w błocie.

W szkołach średnich trwa oblężenie klas mundurowych o profilach wojskowym, policyjnym i zarządzania kryzysowego. W całej Polsce takich klas jest ponad 100, a około 50 szkół prowadzi klasy z rozszerzonym programem przysposobienia obronnego. Chłopcy są tam uczeni według programu autorskiego, a szkoła współpracuje z jednostką wojskową.


- W województwie śląskim mamy już 12 klas mundurowych, a wciąż ktoś pyta o możliwość stworzenia kolejnej - mówi major Wacław Wójcik, starszy wizytator ds. obronności Kuratorium Oświaty w Katowicach. - Absolwenci tych klas powinni dostawać dodatkowe punkty przy naborze do szkół wojskowych lub policyjnych.
2200 zł zarabia średnio w Polsce zawodowy szeregowy (ma za darmo wikt i opierunek)
Jak nauczyciele tłumaczą miłość uczniów do mundurów? - Wbrew pozorom młodzież wcale nie odrzuca rygoru. Chce jasno sprecyzowanych zadań i czytelnych autorytetów - twierdzi Halina Kasznia, wicedyrektor Zakładu Doskonalenia Zawodowego w Katowicach.

Zakład prowadzi już trzy klasy mundurowe - w Tychach, Bytomiu i Częstochowie. Od nowego roku będzie działał kolejny, tym razem policyjny, oddział w Żywcu.

Jerzy Jędrzejczyk, dyrektor Zespołu Szkół Zawodowych i Ogólnokształcących nr 5 w Katowicach, jako pierwszy w regionie pod koniec lat 90. zorganizował klasę wojskową. Okazała się strzałem w dziesiątkę.

- Młodych ludzi kusi pewna praca i niezła płaca w wojsku - mówi dyrektor. - Poza tym chcą przeżyć przygodę.

Takie marzenie ma 17-letni Mateusz Nogaj, uczeń szkoły prowadzonej przez Jędrzejczyka. Gdzie będzie służył? - Albo w wojskach desantowych, albo w marynarce - zapewnia, dodając, że to świetna praca dla chłopaka.

Jego opinię potwierdzają ostatnie badania TNS OBOP. Wynika z nich, że największą zaletą służby zawodowej w wojsku są: godziwe zarobki (46 proc. respondentów), służbowe mieszkanie (37 proc.) oraz pewność zatrudnienia (38 proc.).

Szeregowiec zarabia w Polsce średnio 2,2 tys. zł brutto. Może liczyć na wikt i opierunek. Na najwięcej mogą liczyć uczestnicy misji. Ich miesięczne pobory nierzadko przekraczają 7 tys. zł brutto.

- Wojsko najbardziej potrzebuje kierowców, ratowników medycznych i informatyków - twierdzi Wójcik. - Chłopcy i dziewczęta (tych drugich w armii nie brakuje, a często są sprawniejsze od chłopców), marzą o lotnictwie i czerwonych beretach. Ale ta służba wymaga świetnej kondycji i końskiego zdrowia.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się