- Politycy zapomnieli o bohaterach Czerwca '56. Jesteśmy starszymi ludźmi. Nie ma miesiąca, żebyśmy nie żegnali na zawsze naszych kolegów - żali się Ryszard Biniak, jeden z uczestników pierwszego w PRL strajku politycznego.
Trzy lata temu opozycyjna wówczas PO, przy życzliwym z początku nastawieniu PiS, obiecała uczestnikom wydarzeń z 1956 roku pomoc finansową. Mieli dostać pełne uprawnienia kombatanckie. Dzięki temu starsi ludzie mogliby liczyć na comiesięczne dodatki finansowe i ulgi w opłatach za prąd czy gaz.
Na obietnicach się skończyło. Nowelizacja ustawy o kombatantach i osobach represjonowanych utknęła w komisjach sejmowych.
Starsi bohaterowie nie kryją rozczarowania.
Biniak w 1956 roku był jednym z 700 aresztowanych demonstrantów. Na ulicach Poznania zginęło wtedy ponad 70 osób, a kilkaset zostało rannych. Na ulice wyszło ponad sto tysięcy osób. Zajmowali gmachy publiczne, uwolnili więźniów politycznych.
Dziś Biniak kieruje jedną z trzech organizacji, do których należą bohaterowie sprzed ponad 50 lat - Związkiem Powstańców Poznańskiego Czerwca "Niepokonani".
Należą do niego 70- i 80-latkowie. Kiedy trzy lata temu posłowie obiecali pomoc, mówiło się, że z uprawnień kombatanckich skorzysta około 300 osób. Dziś ta grupa liczy już tylko około 170 osób.
- Bolesne jest to, że politycy przypominają sobie o nas tylko wtedy, gdy są transmisje w telewizji albo kiedy zbliżają się wybory - podkreśla Biniak.
Jednym z parlamentarzystów, który trzy lata temu najgłośniej obiecał bohaterom pomoc, był poseł Dariusz Lipiński (PO). To on przygotował projekt ustawy, który jeszcze za rządów PiS trafił do sejmowej Komisji Polityki Społecznej. Wtedy koalicja PiS-LPR-Samoobrona nie dopuściła do szybkiej nowelizacji ustawy. Ale z nowymi przepisami nie poradził sobie do te j pory także rząd Donalda Tuska.
- Przyznaję z żalem, że wszystko idzie zbyt wolno - bije się w piersi poseł Dariusz Lipiński. - Chodziło o to, żeby ustawa precyzyjnie definiowała, komu uprawnienia kombatanckie powinny się należeć.
Chodziło nie tylko o uhonorowanie kombatantów poznańskiego Czerwca, ale uczestników wydarzeń z 1970 czy 1976 roku. Niestety, bohaterowie poznańskiego Czerwca są najstarsi i jest ich coraz mniej - przyznaje poseł. Przez dwa lata politycy PO tłumaczyli opóźnienia względami prawnymi. W tym roku zasłaniają się... kryzysem gospodarczym.
- Z przykrością muszę powiedzieć, że w tym roku nic z tego nie wyjdzie - mówi nam poseł Lipiński. To właśnie z powodu kłopotów budżetowych bohaterowie z Poznania nie dostaną w tym roku jednorazowej zapomogi finansowej. Jeszcze w 2008 roku najbiedniejsi dostali średnio 2 tysiące złotych. Teraz nie pomoże finansowo ani rząd, ani władze miasta Poznania. O pomoc do samorządu zwrócili się uczestnicy wydarzeń czerwcowych.
- Przepisy nie pozwalają nam wyręczać rządu - mówi Marek Kalemba, dyrektor Gabinetu Prezydenta Poznania. Od piątku do niedzieli bohaterowie wezmą udział w rocznicowych obchodach. Poza honorami żadnej konkretnej pomocy nie dostaną.