Menu Region

Amerykańskie bomby atomowe opuściły Europę

Amerykańskie bomby atomowe opuściły Europę

Data dodania: Ostatnia aktualizacja:

Polska

Łukasz Słapek

Prześlij Drukuj
W absolutnej tajemnicy amerykańska armia wycofała bomby atomowe rozmieszczone na Wyspach.
O usunięciu stąd ostatnich 110 głowic jądrowych informuje opublikowany w czwartek późnym wieczorem raport Federacji Amerykańskich Naukowców, czyli grupy ekspertów do spraw arsenału nuklearnego Stanów Zjednoczonych.

Operacja wywożenia z Wielkiej Brytanii bomb i głowic zdolnych zmieść całe miasta z powierzchni ziemi była jedną z najpilniej strzeżonych tajemnic. Ich usuwanie przeprowadzono bowiem przed kilkoma laty na rozkaz prezydenta George?a Busha. Do dziś nie wiadomo jednak, kiedy dokładnie miało to miejsce.

Według raportu atomowy arsenał na pewno ukrywany był w bazie wojskowej Królewskich Sił Powietrznych Lakenheath nieopodal Suffolk. Miasteczko to położone jest 100 kilometrów na północny wschód od Londynu. By zniechęcić do ewentualnego ataku państwa Układu Warszawskiego, trzymano tam w czasie zimnej wojny bomby B-61 Freefall i Gravity, nazywane niszczycielami bunkrów i miast. Miały one na tyle niewielkie rozmiary, że mogły być przenoszone nawet przez lekkie myśliwce F-16.

- Tak zwany front północny obejmujący m.in. Brytanię przestał odgrywać dla dowództwa Stanów Zjednoczonych tak ważną rolę jak kiedyś - tłumaczy wycofanie bomb główny autor raportu Hans Kristensen.

Wielka Brytania nie jest jednak pierwszym krajem, z którego Amerykanie wywieźli swoje głowice. Wcześniej dokładnie to samo uczynili z arsenałem skrywanym w Grecji. I w tym przypadku operacja była objęta klauzulą ściśle tajne.

Autorzy raportu zdradzają, że w Europie wciąż jednak znajduje się amerykańska broń atomowa. - Obecnie Stany skupiają swój atomowy arsenał głównie na południu Europy - precyzuje Kristensen. Tego typu broń rozmieszczona jest więc w bazach w tureckim Incirlik i włoskim Aviano. W sumie w całej Europie jest jeszcze około 250 amerykańskich głowic nuklearnych. Większość rozlokowano w Niemczech.

- Amerykański arsenał nuklearny na Starym Kontynencie służy cementowaniu politycznej więzi między USA a Europą - mówi Greg Mello, przewodniczący tak zwanej Grupy Studiów z Los Alamos, która monitoruje światowe arsenały broni masowej zagłady. Tym bardziej więc utrzymywanie w tajemnicy przed sojusznikami operacji usuwania broni dziwi ekspertów. Waszyngton mógłby przecież przekuć w sukces uprzątanie atomowych magazynów. Można by np. przedstawić je Moskwie jako wyraz dobrej woli w redukcji arsenałów i domagać się podobnych kroków.

- Postępowanie polegające na całkowitym ukryciu wycofywania broni całkowicie podważa nasze interesy w polityce zagranicznej. To poważny błąd Waszyngtonu - podsumowuje Kristensen.
Niewykluczone, że USA zdecydowały się na tak zaostrzone środki ostrożności świadomie, nawet kosztem pogorszenia stosunków z sojusznikami. W zeszłym tygodniu do mediów wyciekł wewnętrzny raport Pentagonu niepozostawiający suchej nitki na jakości zabezpieczenia potencjału nuklearnego USA w Europie. Powstał on po tym, jak Amerykanie w sierpniu ubiegłego roku zgubili sześć głowic jądrowych.

Nagłośnienie raportu wykorzystała niemiecka prasa, która zaczęła domagać się całkowitego wycofania amerykańskiej broni. Dokument ten alarmuje bowiem, że ulepszenia zabezpieczeń wymaga dosłownie wszystko. Od ogrodzeń po systemy budynków.

Tymczasem Stany Zjednoczone obecnie zaprzątnięte są innymi wydatkami. W czwartek Senat zatwierdził kolejne pieniądze na operacje wojskowe w Iraku i Afganistanie. Na kontynuowanie swych działań w tych krajach armia otrzyma - bagatela - 162 mld dolarów.

Rozpowszechnianie niniejszego artykułu możliwe jest tylko i wyłącznie zgodnie z postanowieniami „Regulaminu korzystania z artykułów prasowych” i po wcześniejszym uiszczeniu należności, zgodnie z cennikiem.

 

Komentarze

Dodajesz jako: Gość

Ilość znaków do wpisania:

Dodając komentarz, akceptujesz regulamin forum

zaloguj się