Ważne, by 7 czerwca, kiedy będziemy wybierać swoich przedstawicieli do Parlamentu Europejskiego, było nas w lokalach wyborczych jak najwięcej. Nieważne z jakiego powodu. Postanowiliśmy zachęcić do tego mieszkańców stolicy głosami naszych dziennikarzy i znanych warszawiaków.
Osoby, które nie wybierają się na wybory, twierdząc, że nie wiedzą, na kogo głosować, muszą teraz poszukać innej wymówki. Biogramy kandydatów można bowiem znaleźć w przygotowanej przez Stowarzyszenie art.
61 internetowej bazie. Na stronie www.kandydaci2009.pl odpowiadają oni na pytania o swojej dotychczasowej pracy, o programie wyborczym, Parlamencie Europejskim i swoich planach.
7 czerwca oddamy swój głos - głosowanie to frajda
Ewa Malinowska-Grupińska, przewodnicząca rady miasta
Zawsze głosowałam. Pierwszy raz zabrał mnie do lokalu wyborczego mój dziadek, weszliśmy za zasłonkę (co było wtedy źle widziane) i przekreśliliśmy całą listę. Nie rozumiem, jak można nie głosować. W demokracji to podstawowy sposób wyrażenia swojego zdania.
Anna Popek, dziennikarka telewizyjna, mieszkanka Warszawy
Głosowanie to przecież sama frajda. Można się tym wydarzeniem bawić, np. robić rodzinne zakłady, kto wygra wybory, albo zajść do lokalu wyborczego po drodze na niedzielny piknik. Frajdą jest też to, że poprzez głosowanie mamy wpływ na polityków. Warto zorientować się, co oferują, by nie wybierać na piękne oczy i dać im szansę. A potem oczywiście sprawdzać.
Grzegorz Bruszewski, dziennikarz, zajmuje się komunikacją
Po 20 latach od pierwszych wolnych wyborów mamy dobrą okazję udowodnić, że tamte wydarzenia miały sens. Nie trafiają do mnie argumenty, że nie ma na kogo głosować w wyborach 7 czerwca. Na pewno znajdziemy choćby jedną osobę na jednej z list, która nie jest kanalią i której możemy zaufać. Jest wybór!
Tomasz Krzyżak, szef działu Warszawa
A może tak podejść do eurowyborów jak do rywalizacji, w której możemy się sprawdzić? Warszawiacy lubią przecież wyzwania, konkursy i rankingi. Gdybyśmy tak wystartowali w "konkursie" o najwyższą frekwencję w Polsce (a może i w Europie)? Nie siedźmy w domu i pokażmy, na co nas, warszawiaków, stać. W końcu każdy z nas zrobi to przede wszystkim dla siebie.