(© Tomasz Hołod/POLSKA)
Tomasz Dominiak, Amelia Panuszko
2009-06-01 08:50:44, aktualizacja: 2009-06-01 12:45:29
Ważą się losy ministra infrastruktury Cezarego Grabarczyka. Premier już zapowiedział, że jeśli Grabarczyk nie znajdzie sposobu na budowę autostrad - pożegna się ze stanowiskiem.
Zwykle duża konkurencja oznacza gwarancję sukcesu i wysokiej jakości. Ale nie w przypadku budowy autostrady A2 łączącej Warszawę z Łodzią, gdzie wielka liczba chętnych wykonawców może doprowadzić do opóźnienia w jej powstaniu. A premier Donald Tusk już zapowiedział, że jeśli minister infrastruktury Cezary Grabarczyk nie znajdzie sposobu finansowania i rozpoczęcia robót na kluczowych odcinkach autostrad, to będzie się musiał pożegnać ze stanowiskiem. Wiele wskazuje na to, że spełni się ten zły scenariusz. Grabarczyk poprzedni przetarg na odcinek A2 unieważnił w lutym i rozpisał nowy, w którym niecałe sto kilometrów drogi podzielono na pięć części. Minister nie przewidział, że do przetargu stanie aż 87 firm, w tym konsorcja budowlane z dotkniętych recesją Hiszpanii czy Francji. Zwłaszcza te firmy zrobią wszystko, aby wygrać, bo kontrakty w czasie kryzysu są na wagę złota.
- Liczni wykonawcy będą przeciągać przetarg w nieskończoność ze względu na małą liczbę inwestycji, zwłaszcza w krajach Europy Zachodniej - mówi Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR.
Przegrani wykorzystają każdą możliwość, aby zakwestionować lub wręcz unieważnić przetarg. Zwłaszcza że pośpiech sprzyja popełnianiu drobnych błędów w dokumentach, które mają poważne konsekwencje. We Wrocławiu Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musiała odrzucić najkorzystniejszą ofertę dotyczącą budowy mostu, który ma być częścią autostradowej obwodnicy miasta, bo wykonawca pomylił się w kosztorysie o 47 zł.
Są więc małe szanse na to, żeby do 30 września podpisano umowy z wykonawcami wszystkich pięciu odcinków A2. A wtedy nawet kredyt 1,2 mld euro, który rząd załatwił na budowę w Europejskim Banku Inwestycyjnym, na nic się nie przyda.
Dlatego też dni Grabarczyka na stanowisku mogą być policzone. - Jeżeli na jesieni firmy nie zaczną prac nad poszczególnymi odcinkami, to ich wykonanie przed Euro 2012 jest praktycznie nierealne - potwierdza Janusz Piechociński, poseł PSL i współautor raportu o stanie przygotowań Polski do tej sportowej imprezy. Platforma uspokaja, że reakcja Tuska to tylko ostre słowa, które mają zmobilizować Grabarczyka do wytężonego wysiłku.
- Pozycja ministra nie jest obecnie zagrożona - podkreśla Waldy Dzikowski, wiceszef PO. Grabarczyka próbuje bronić nawet opozycja. - Reprymenda ze strony premiera rządu budzi moje zdziwienie, bo przecież kilka miesięcy temu Donald Tusk odebrał ministrowi Grabarczykowi 10 mld zł na inwestycje drogowe - zauważa Jerzy Polaczek, minister infrastruktury za rządów PiS.
Minister może stracić pracę za brak autostrad
Donald Tusk, szef rządu, zapowiedział, że jeśli minister infrastruktury Cezary Grabarczyk szybko nie rozstrzygnie kwestii finansowania i rozpoczęcia robót na dwóch kluczowych odcinkach autostrady A2, to będzie się musiał pożegnać ze stanowiskiem.
- Dałem bardzo wyraźne zadanie nieprzekraczające, jak sądzę, możliwości ministra Grabarczyka, to znaczy ostateczne rozstrzygnięcie finansowania, a następnie rozpoczęcia robót na dwóch kluczowych odcinkach, jeżeli chodzi o autostradę A2 - powiedział szef rządu w wywiadzie dla radia RMF FM i tygodnika "Newsweek Polska". Tusk zapowiedział, że jeżeli mu się to nie powiedzie, to "pożegna się on ze stanowiskiem".
- Mam za sobą w ostatnich dniach kilka spotkań z ministrem Grabarczykiem i wydaje się, że jest bliski sukcesu, ale bliski to za mało - powiedział premier Tusk.
W ostatnich tygodniach Cezary Grabarczyk zapewniał, że odcinki autostrad A2 i A4 będą gotowe przed Euro 2012. Jeszcze w kwietniu tego roku minister mówił, że budowa autostrady A2 na odcinku Stryków - Konotopa (czyli Łódź - Warszawa) powinna się zakończyć do 31 maja 2012 r.
Z kolei odcinek A4 od Jarosławia do Korczowej w Małopolsce będzie zrealizowany do 30 kwietnia 2012 r. W przypadku odcinka A4 Tarnów - Rzeszów, który ma już wykonany projekt budowlany, terminem oddania jest przełom 2011 i 2012 r.
Z danych GDDKiA wynika, że w przypadku autostrady A2 na odcinku Łódź - Warszawa do 30 września zostaną podpisane umowy z wykonawcami poszczególnych fragmentów inwestycji. Odcinek został podzielony na pięć mniejszych, aby prace były prowadzone sprawniej. Jednym z argumentów ministra Grabarczyka przy podziale tej inwestycji było uniknięcie sytuacji, w której jeden wykonawca dyktuje ceny. Z tego m.in. powodu unieważniono w lutym poprzedni przetarg na odcinek Stryków - Konotopa. Niepowodzeniem zakończyły się negocjacje z zainteresowanymi budową konsorcjami: Autostradą Mazowsze i Autostradą Południe. Budowa miała być prowadzona w systemie partnerstwa publiczno-prywatnego.
Teraz do podzielonej na pięć odcinków autostrady z Łodzi do Warszawy zgłosiło się aż 87 firm. Wśród nich można znaleźć przedsiębiorstwa z Chin, Portugalii, Macedonii, Hiszpanii czy Francji. Rekordowa liczba chętnych daje nadzieję na wojnę cenową i w efekcie tańsze wybudowanie drogi. Jednak tak duża liczba firm to też kłopot. Po pierwsze, analiza wszystkich ofert zajmie sporo czasu. Po drugie, same przetargi mogą się ciągnąć w nieskończoność.
Jak pokazują inne inwestycje prowadzone w Polsce, czasami wystarczy mały błąd w dokumentacji i inwestycja zostaje przełożona o długie miesiące. We Wrocławiu za most, który ma być częścią autostradowej obwodnicy miasta, Generalna Dyrekcja Dróg Krajowych i Autostrad musiała odrzucić najbardziej korzystną ofertę i ponownie rozpisać przetarg, bo wykonawca pomylił się w kosztorysie montażu kloszy do lamp.
Zamiast 388 wyliczył koszt montażu dla 380. - Jeżeli Warszawa nie będzie połączona z Łodzią, to będzie skandal. Wiem również, że zagrożone są odcinki w zachodniej i wschodniej Polsce - mówi Tomasz Dudziński z PiS, członek Sejmowej Komisji Infrastruktury. Ukończenie budowy dwóch odcinków A4 (Tarnów - Rzeszów i Rzeszów - Korczowa) zaplanowano tuż przed rozpoczęciem Euro 2012. To jednak bardzo napięty termin.
Zdaniem Dudzińskiego brak autostrad obciąża cały rząd i personalnie premiera, bo powinni oni współdziałać, a jak na razie efektów nie widać. Poseł PiS przypomina, że Grabarczyk był pierwotnie wymieniany jako kandydat do objęcia resortu sprawiedliwości. - Dlaczego Tusk na ministra infrastruktury mianował kandydata na ministra sprawiedliwości? - pyta Tomasz Dudziński. - To tak, jakby bramkarza wystawić jako atakującego - podkreśla.