Tramwaje Warszawskie podpisały w piątek z bydgoską Pesą jeden z największych kontraktów w Europie. Dzięki niemu w stolicy do 2013 r. pojawi się 186 nowych tramwajów, które zastąpią 40 proc. obecnego taboru.
Co z jego pozostałą częścią? - Na razie musimy skupić się na budowie metra - studzi nadzieje na kolejne spektakularne zakupy prezydent Hanna Gronkiewicz-Waltz.
Pierwsze z nowych składów mają pojawić się w stolicy w połowie 2010 roku. Podczas Euro 2012 ma być ich Warszawie sto, reszta dotrze do końca 2013 r. Za 186 nowoczesnych niskopodłogowców Pesa zainkasuje niecałe 1,5 mld zł, czyli o 300 mln zł mniej od zakładanego kosztorysu.
Tramwaje Pesy są już dobrze znane warszawiakom. Pierwsze pojawiły się w stolicy dwa lata temu, jednak z powodu wielu usterek nie zrobiły najlepszego wrażenia. Władze bydgoskiej firmy zapewniają jednak, że nowe składy zostały udoskonalone. - Największym problemem, z którym zmierzyły się nasze tramwaje, były i są stare torowiska. Uniemożliwiają one płynną i szybką jazdę oraz rodzą ryzyko wypadnięci z torowiska - zastrzega dyrektor Pesy Tomasz Zaboklicki. Dodaje jednak, że torowiska są remontowane i ma nadzieję, że w ciągu kilku lat podobne problemy znikną.
W krótszych niż obecnie wagonach zamiast podwójnych siedzeń będą pojedyncze, dzięki czemu tramwaje zabierać będą 201 osób, w tym 40 na miejscach siedzących. - Jest to odpowiedź na wielokrotne uwagi ze strony pasażerów narzekających na marnowanie miejsca - mówi Michał Powałka, rzecznik spółki Tramwaje Warszawskie. Składy mają być też cichsze.
Niebagatelne oszczędności, jakie TW poczyniły przy zakupie nowego taboru, mogą zostać przeznaczone na inne inwestycje. Jakie? - Mamy wiele pomysłów, jednak nic nie jest jeszcze przesądzone. Mamy zamiar starać się o dodatkowe dotacje z Unii Europejskiej, które ułatwią nam realizację naszych planów - zapewnia Powałka.
Przykład dają za to młodzi pracownicy Zarządu Transportu Miejskiego, którzy odbyli staż w BVG organizującym przewozy w Berlinie, i wkrótce podzielą się tymi doświadczeniami z władzami miasta. - Warszawa powinna zainwestować w dwukierunkowe tramwaje, które mają drzwi po obu stronach - mówi jeden z nich Bartosz Kaźmierczak z działu planowania przewozów ZTM. Składy przydałyby się już teraz, gdy z powodu remontu na Trasie W-Z z ruchu tramwajowego wyłączona jest niemal cała Marszałkowska. Mogłyby bowiem dojechać pod sam plac budowy.